Marzenia („Pszczelarz Polski” 6/2009)
Szczęście niejedno ma imię
Bywa nim złoto lub władza
Sto lat wśród bliskich i w zdrowiu
Lub miłość, co serce poraża
Pszczelarz marzy o szczęściu
Tylko jednego rodzaju
By jego pszczoły na rzepak
Mogły polecieć w maju
By w czerwcu akacje i lipy
Tak kwitły jak nigdy dotąd
A lipiec gryką się bielił
Sierpień nawłocią złotą
Miodu niech będzie tak dużo
By go dla wszystkich starczyło
By znikła na zawsze warroza
I w marcu się zimno skończyło
Może to mało przy wszystkim
O czym świat marzył przez wieki
Ale marzenia pszczelarza
Dotyczą tylko pasieki
Sławomir Trzybiński
Na początek: do wszystkich przeciwników amatorskiej poezji:
Ku rozwadze (krytykom)
Nim raper zawoła: „Krytycy, na drzewa!”
I ktoś disco polo na plaży zaśpiewa
Ktoś inny napaćka jelenia w zieleni
Przeczytaj, a może twój pogląd się zmieni
Bo niczym dyplomy Oxfordu, Sorbony
Gdy serce masz twarde jak traktor opony
Nie dosyć doktorem być albo magistrem
Gdy w głębi swej duszy zostajesz filistrem
Poezja jak wietrzyk unosi się wszędy
Ten, kto ją poczuje posiądzie jej względy
Nie szuka pałacu, jej starczy obora
Patrz sercem i przykład bierz od Nikifora
Dopiero, gdy piękno dostrzeżesz w tandecie
Zobaczysz, jak dobrze jest żyć na tym świecie
I dotrzesz do serca przepięknej kobiety
Nie forsą, lecz pisząc najprostsze sonety
Choć gorsze pomysły od Joyce’a, Puszkina
Ma chłopak z blokowisk i ze wsi dziewczyna
Smakując bohomaz doszukuj się cnoty
Miast twierdzić, że wokół są same miernoty
Wiersze do Kalendarza Pszczelarza Polskiego 2009
Styczeń
Moje pszczoły
Śniegowe czapy znów przykryły ule
I nowy rok się zaczyna
Patrzysz przez okno na swe pszczoły czule
Kolejna w pasiece zima
Zima jak zima, za miesiąc się skończy
Przyjdzie przedwiośnie, potem wiosna w kwiatach
Podmieciesz, przejrzysz, dodasz ramek z węzą
I pszczoły będą na pożytki latać
I znów przeglądy, miodobrania, roje
Wymiana matek i kolejna zima
Co by nie było, pszczelarz pszczoły swoje
Przez cały sezon w silnej garści trzyma
Nie patrzy na to, że się nie opłaca
Że sąsiad wściekły i żona narzeka
Bo kiedy tylko do pasieki wraca
Milion przyjaciół zawsze w ulach czeka
I choć wiek nie ten, i nie tamto zdrowie
On jest szczęśliwy, dziarski i wesoły
I zawsze jednym zdaniem ci odpowie:
„Wszystko dlatego, że mam moje pszczoły!”
Luty
Na dobry sezon
W pasiece w lutym są wakacje jeszcze
Czy mróz siarczysty, czy to słońce grzeje
Trafi się oblot, chociaż późno dnieje
Lecz jeszcze miesiąc, zima pójdzie wreszcie
Jednak początek to dopiero dla nas
Obaw, co będzie, gdy się wiosna zacznie
Choć pszczoły w ulach przecież nie śpią smacznie
Matki już czerwią, będzie praca zaraz
Czy im wystarczy zapasów, niebogom?
Czy chorób horda nie rzuci się tłumnie?
Czy wszystko pójdzie dawną dobrą drogą?
Aż wreszcie ruszą na pożytek dumnie!
Zbieraczek gęstą tyralierą srogą!
Nie gromić wroga, lecz miód zbierać, u mnie!
Marzec
Nasza wiosna
Wiosną pszczół nigdy nie braknie
Bo rok by musiał się skończyć
Wiosną słońca się łaknie
I z ludźmi chcemy się łączyć
Wiosną wszystkich kochamy
A ule czekają na roje
I pszczoły wiosnę kochają
Dlatego wiosny są moje
W pasiece zaczyna się praca
I pszczelarz wszystko zostawia
Wiosną czekają kwiaty
A kwiatom się nie odmawia
Wiosna jest zawsze nasza
Pszczelarzy i pszczół radosnych
Wiosna pszczelarzy zaprasza
Dlatego pragniemy wiosny
Kwiecień
Kwiecień-plecień, bo przeplata
Nastrój w duszy i w przyrodzie
Choć daleko jest do lata
Myślmy już o nowym miodzie
Przyszła wiosna wczesnym rankiem
Po południu zima wraca
A tu przegląd, podkarmianie
To codzienna twoja praca
Gdy na wierzbach kwitną kotki
A na polu mniszek złoty
Znak, że zaczął się czas słodki
Brać się trzeba do roboty
Maj
Pszczelarskie majówki
Gdy przyjdzie w maju chęć na świętowanie
(A świąt nie braknie w tym słodkim miesiącu)
Wsłuchaj się wtedy w drobnych skrzydeł granie
I nie siedź w domu, gdy można na słońcu
Majowy weekend nie jest dla pszczelarza (1 – 3. 05)
Gdy złoty mniszek w dali sięga nieba
Choć miodobranie jeszcze się nie zdarza
To poławiacze już zakładać trzeba
Na Stanisława, gdy odpust w parafii (8. 05)
Twoja pasieka na rzepaku stoi
Choć do zabawy okazja się trafi
Pojedź zobaczyć, czy się coś nie roi
Gdy „ogrodnicy” schłodzą młode kwiaty (12 – 14. 05)
Popatrz, jak pszczółki nektar noszą ładnie
Z rzepaku wziątek trafia się bogaty
Znowu pasieka twoje serce skradnie
Na zimną Zośkę po nadstawce dostaw (15. 05)
Bo w miodniach miejsca brakuje
A w dzień Papieża swe obawy zostaw (18. 05)
I sprawdź, jak się rzepak wiruje
Raźniej na sercu, gdy wspomnisz o matce
Swojej, nie pszczelej, w jej święto znajome (26. 05)
A dookoła kwitną już akacje
I pszczoły „chodzą” jakby nakręcone
Nim „zwykły” człowiek spojrzy się do tyłu
Z refleksją: ładny był ten maj czy brzydki
To pszczelarz „kręci” w pracowni aż miło
I ma za sobą dwa główne pożytki
Czerwiec
Pożytku słodki…
Robinio biała, pożytków królowo!
Niechaj pogoda twoim kwiatom sprzyja!
Po tobie wszędzie będzie kolorowo
I żal zostanie, że już wiosna mija
Chabrze bławatku, szafirze zbożowy!
Czerwonym makiem przetkany obficie
Pożytku główny, nasz królu czerwcowy
Gdy kwitniesz, u nas zaczyna się życie
Po tobie przyjdzie cudny bursztyn słodki
Z zapachem lata, zdrowia i radości
To lipy kwitną, pszczelarskie stokrotki
I się zaczyna czas letnich miłości
Nareszcie gryka kwieciem pola śnieży
I malwy słodki uśmiech świat rozjaśni.
To tylko czerwiec, czy ktoś w to uwierzy?
W zwykłej pasiece, niby w pięknej baśni
Lipiec
Pokolenia
Lipiec w pasiece ojca
Był inny niż ten dzisiejszy
Pełen zapachów lata
I pewnie trochę cieplejszy
Gdy stare ule w ogrodzie
Wśród malin i młodych jabłoni
Pachniały miodem na co dzień
Ach, jak dziś braknie tych woni!
W niedzielę, po mszy, obiedzie
Gdy czasu dla siebie dość miałeś
Szedł ojciec do swoich uli
Ty za nim, chociaż się bałeś
Dziś nie ma już takich pasiek
I czas dzieciństwa za nami
Chociaż jesteśmy dorośli
To czasem tak bardzo sami
Jest za to twoja pasieka
Przy tobie jest młody pszczelarz
Ty jesteś jego ojcem
On ciebie podziwia teraz
Lipiec jest taki jak wtedy
Też pachnie latem i słońcem
Niech w sercu syna zostanie
Pamiętne lato gorące
Będzie kiedyś pasieka
Zamyśli się młody pszczelarz
że kiedyś w ojca pasiece
Było inaczej niż teraz
Sierpień
Gorąco na dworze, ty w dobrym humorze
Choć lato już mija i ta Kołomyja
Z robotą bez końca wśród skwaru i słońca
Nie czas na śniadanie gdy masz miodobranie
Nie trzeba się martwić, lecz pszczoły nakarmić
Z warrozą powalczyć i musi wystarczyć
Sekunda wytchnienia pogoda się zmienia
Gdy znów po obiedzie do pasiek się jedzie
Skończone karmienie a miód nie jest w cenie
Więc szukaj klienta i czasem od święta
Noś sztandar w kościele i to już za wiele
Pszczelarskich wariacji znów nie zjem kolacji
Wrzesień
Pszczelarz
W sadzie, w ogrodzie, na lasu skraju
Stoi pasieka piękna jak w raju
W pobliżu busik, z Unii przyczepa
A między nimi widać człowieka
To pszczelarz młody w białym ubiorze
Dużą pasiekę obsłużyć może.
Nie grzebie w ulach kiedy nie trzeba
I zbiegłych rojów nie szuka w krzewach
Kapelusz z siatką pozostał w domu
I rękawice. Na cóż je komu?
Nie trzeba stroju tam Gagarina
Czy kłębów dymu, niby z komina
Pszczoły łagodne, to dzięki matkom
Z dobrej hodowli, roją się rzadko
Trwałe w zimowli, w rozwoju bystre
Wykorzystają pożytki wszystkie
Gdy przyjdzie pora, to miodobranie
Wykona szybciej niż zje śniadanie
By pszczołom prace nie przeszkadzały
Lecz nie za wcześnie, gdy miód dojrzały
Pod koniec lata, gdy czas do szkoły
Pszczelarz dokarmia na zimę pszczoły
Lecz do syropu, mój pasieczniku
Nie daje nigdy antybiotyków!
Gdy matki młode, a pierzgi dosyć
To nic nie może go już zaskoczyć
A wszelkich chorób odpędzi grozę
Jeżeli zwalczy na czas warrozę
Zima niestraszna, nie martw się teraz
Zrób tylko wszystko jak radzi „Pszczelarz”*
Znów Ci u ramion skrzydła urosną
Gdy pszczoły w pole wyruszą wiosną.
*miesięcznik „Pszczelarz Polski”
Październik
Już babie lato po polach się snuje
Pszczółek nie słychać na kwiatach jesiennych
Pozostało wspomnienie poranków promiennych
To jesień wśród pasiek po cichu wędruje
Czasem myszką zaglądnie do ula malutką
Albo daszki przymrozkiem nad ranem pobieli
I pasieka utonie we mglistej pościeli
Potem słońce rozgrzeje świat cały na krótko
Pszczółki ruszą na kwiaty z radosną ochotą
Ale krótki jest dzionek i wziątek ubogi
W tym roku nie zdążą już z żadną robotą
Dzisiaj już nie na pola prowadzą ich drogi
Bo tam gdzie łan rzepaku słał się drogą złotą
Teraz ponury zagon, zamglony i wrogi
Listopad
Listopad nie jest pszczelarskim miesiącem
Najwyżej jest trochę miesiącem miodowym
Nieczęsto złotym ogrzewa nas słońcem
Lecz raczej ponurych mgieł kłębem zimowym
Miodowym, choć wesel posłyszysz niewiele
I Amor nie rani serc wiosny zachwytem
Słowików mu obce majowe są trele
Lecz że jest smutny – to tylko jest mitem
Bo przecież w uśpionej pasiece wre życie
I nuta radosna dobiega od uli
Tysięcy tam pszczelich serduszek brzmi bicie
Ta słodka melodia cię dzisiaj utuli
Poczekaj pszczelarzu, niech jesień przeminie
W niej przecież też trafi się dzionek wesoły!
I zima do morza ze śniegiem odpłynie
Powróci nam wiosna, a razem z nią pszczoły!
Grudzień
Ekogwiazdka
Gdy pierwsza gwiazdka zabłyśnie na niebie
I bliźni się z bliźnim podzieli opłatkiem
Nie idź do pszczółek, nie czekają ciebie
Nie chcą, by ktoś im przeszkadzał przypadkiem
Bo białym śniegiem przykryta pasieka
Przecież na wiosnę, a nie na nas czeka
Bo pszczoły były, chociaż się nie śniło
Że będzie kiedyś Mikołaj, Ambroży
Że słodki miodek smakuje tak miło
Że mogą żądlić, gdy się ul otworzy
Zanim stworzono niebo i raj cały
One już wtedy na ludzi czekały
Teraz, gdy życie pszczół jest w rękach naszych
Gdy człowiek zniszczył wszystko, co się dało
Gdy koniec świata z każdym dniem nas straszy
I pięć lat życia ludzkości zostało
Wszyscy niech wiedzą, z wiersza, nie ze szkoły
Że będą ludzie, jeśli będą pszczoły!
Inne wiersze:
„Pszczelarz?” (do redakcji „Pszczelarza Polskiego”)
„Kto miodu nie jada, choruje, niestety
I wiedzą to ludzie jak również kobiety”
To hasło, jakkolwiek podszyte humorem
Nie sprawi dobrego nastroju wieczorem
Nie cieszy mamusi, babuni, dziewczyny
I nijak pasuje do polskiej rodziny
Lecz popatrz na tytuł, co trzymasz go w dłoni
Choć w Polsce wydawać go nikt nie zabroni
I choć jest poprawny, odpukać, broń Boże
Kłopotów na świecie narobić nam może
Bo pszczelarz to facet, tak każdy to widzi
I Europejczyk się za nas zawstydzi
Gdy przyjdzie na toczek i kogo zastanie?
Pasieki prowadzą czasami i panie!
Redakcjo szanowna, do Ciebie te słowa
Pszczelarka to druga pszczelarza połowa
Ta, która wspomaga mężczyznę swojego
I często przegląda „Pszczelarza Polskiego”
„Pszczelarza” – mężczyznę, a gdzie coś dla damy?
Choć prasy kobiecej tak dużo dziś mamy
Gazetek o kuchni, serialach i modzie
Gdzie pani poczyta o pszczołach i miodzie?
Więc myślmy, co zrobić, by tak po połowie
I panie coś miały, i mieli panowie
Jak męskie działania praktycznie usprawnić
I brzmienie tytułu też równouprawnić!
Wyznanie męża pszczelarki
Żono moja, pszczelarko!
Jesteś najlepszą marką!
Lepszą niż Wartburg, Syrena.
Piękniejszej od Ciebie nie ma.
Twój widok w kapeluszu
Dodaje mi animuszu.
Gdy widzę Cię z podkurzaczem
To chce mi się tańczyć czaczę,
Rumbę, sambę i walca
I biec ku Tobie na palcach
By stanąć razem przy ulu
Lecz bardzo boję się bólu.
Bo chociaż mąż jestem żony
Też mogę być pożądlony.
Cóż mogę zrobić dla Ciebie
By było nam z sobą jak w niebie?
Może przy świecach kolację…?
Podniosę kwalifikacje!
Niech zdziwi się nawet pół wioski.
Na kurs się zapiszę!
Mistrzowski!
Pszczelarze (przedsiębiorcy)
Nadeszła jesień. W ulach już spokój
Pszczelarz pasiekę ogląda z boku
Warrozy nie ma, wosk wytopiony.
Czeka na wiosnę zadowolony
I chociaż pszczoły już się nie roją
Ule w zaciszu spokojnie stoją
Dawno skończyło się miodobranie
Nowe go teraz czeka zadanie
To sprzedaż miodu, praca męcząca
Bo chociaż zimą brakuje słońca
Swoje na targu odbębnić trzeba
Klient sam przecież nie spadnie z nieba.
Chociaż… powoli. Stój, jeśli lubisz
Albo gdy z żoną ostro się czubisz
Ale rozwiązać nadmiar podaży
Można przez inny sposób sprzedaży
Miast na bazarze, mój przyjacielu
Cały dzień sterczeć, jak (…) na weselu
Za stołem kwitnąć jak kwiat lotosu
Lepiej rozsądek dopuść do głosu
Jaki jest klient, to każdy widzi
W dzień najpiękniejszy życie obrzydzi
Twierdząc, że miodek krystalizuje
Bo pszczelarz cukru doń dosypuje
Lub gdy dowiedzie wszystkim dokoła
Że nasza cena o pomstę woła:
Wczoraj uznanie zyskał u żonki!
Gdy przyniósł tańszy, ale… z „Biedronki”.
Dlatego pomyśl dzień przed zebraniem
O czym znów będzie debatowanie:
„Cukru tańszego dać nam nie chcieli
A temu winni są ci z Brukseli!”
Wejdź na mównicę, powiedz: „Koledzy!
Z całym szacunkiem dla waszej wiedzy
O tym co było, i co się nie da
Ten nasz marketing odmienić trzeba”
Na jednym placu stoi dziesięciu
Przy wejściu czterech, pod sklepem pięciu
A kiedy klient jakiś się zbliża
To każdy szybko cenę obniża
„U mnie miód dobry, tanio kosztuje
Ale mój sąsiad to oszukuje.
Uczciwość bartna przecież się liczy
Która mnie tylko, nie ich, dotyczy!”
Tak żyć się nie da, tak być nie może
W ten sposób będzie nam jeszcze gorzej
Tym samym głosem mówić musimy
Bo na historii śmietnik trafimy
Liczą się silni, takie to czasy
Lecz nie skłócone pszczelarskie masy
A podmiot prawny wraz z kapitałem
Taki na rynku tylko zostaje!
Nie, że nie można lub my za starzy
Że teraz sukces nam się tu marzy
Musimy lepszych chcieć czasów dożyć
I producencką grupę założyć
Przepisy – furda, księgowość – pestka
Niejeden prawnik w powiecie mieszka
Główny księgowy, poseł po przejściach
A nawet taki, który ma „wejścia”
Gdy się rozejrzysz wokół, kolego,
Każdy z pszczelarstwem ma coś wspólnego
Bo choć brzęk pszczoły go wprost poraża
To ma w rodzinie przecież pszczelarza.
Ustalmy szybko, kto czym się zajmie
Więc: kto papiery wszystkie ogarnie
Kto ma w skarbówce niewąskie „chody”
A kto pojedzie do wojewody.
Gdy rejestrację już załatwimy
O działalności też pomyślimy:
Jakie fundusze można uzyskać
I jak skutecznie je wykorzystać
Najpierw rozlewnię, by za nasz miodek
Nie płacił handlarz tak jak za wodę
Reklamę w kraju i tam za miedzą
Niechaj nasz produkt w Londynie jedzą!
Dużo towaru, stałe umowy
Przed zimą mamy już handel z głowy
Trzeba gdzieś kupić miodu, ktoś powie
A może lepiej zwiększyć pogłowie.
To żaden problem. Wnioski pszczelarzy
Z grupy Agencja* szybciej rozważy
Zakupu uli, pszczół, węzy, matek
Koszty pokryje nam na ostatek
Pszczelarstwo może też być biznesem
Nie musi z nami przepaść z kretesem
Ale by wyszło coś w tym zawodzie
Muszą pszczelarze żyć z sobą w zgodzie
*Agencja Rynku Rolnego, realizująca pomoc finansową w ramach mechanizmu „Wsparcie rynku produktów pszczelich”.
Śnieg i pszczoły
Niech pada wieczorem, niech sypie noc całą
Niech wreszcie nie będzie na polach go mało
Na stokach narciarskich, na daszkach od uli
Niech białą pierzynką pasiekę utuli
Bo zimą bez śniegu, jak latem bez słońca
Pasieka nie będzie prawdziwą do końca
Gdy czapy śniegowe znów ule przykryją
To serca nam mówią, że pszczółki pożyją
Tam praca uparta, choć wokół trwa zima
Bo pierwszy czerw pszczoły już muszą utrzymać
Aż śnieg na wylotkach roztopią oddechem
Czym sprawią pszczelarzom największą uciechę
Lecz słońce już mocno w południe przypieka
I zima do morza w pośpiechu ucieka
Gdy wiosna w pasiece niedługo zawita
Tak biało jak śniegiem zawilec zakwita
Z gałązek ałyczy, tarniny, czereśni
Dobiega malutkich skrzydełek czar pieśni
Posłuchaj skowronka, on miesiąc już dzwoni
Pokryły się kwieciem gałęzie jabłoni
W majowej zieleni czeremchy, kruszyny,
Kwiat śnieżny akacji, a potem maliny…
Jak śnieg biała gryka – tak mówią poeci
Niejedna tam pszczółka po miodek poleci
Lecz jesień się zbliża, choć ciągle trwa lato
Gdy pszczelarz miód zabrał, jeść musi dać za to
Jak śnieg biały cukier rozpuszcza on w wodzie
I karmi pasiekę za domem w ogrodzie
Już spokój jest w gniazdach i zapas niemały
I daszki na ulach posypał puch biały
A pszczoły czekają z nadzieją radosną
Aż świat nasz kolejną zakwitnie znów wiosną
Nasza wiosna
Wiosna nadchodzi. Śpiewem skowronka
I złotym kwiatem podbiału
Na niebie ciepłym promieniem słonka
Wzywa pszczelarza pomału
Serce wyrywa się do pasieki
I każdy z nas tam pobiegnie
Aż na policzkach barwne wypieki
Lecz czy na pewno potrzebnie?
Do gniazda zajrzeć, czy aby żyją
Czy czerw się jakiś uchował
Czy plastry z pierzgą pleśni nie kryją
I zapas nie sfermentował
Dennice zmienić, osyp usunąć
I ciasta z drożdżami dodać
Za zatwór puste plastry przesunąć
A wodę do gniazda podać
Trzeba ratować biedną pasiekę
Bo zimno przecież na dworze
Kto jej zapewni dobrą opiekę
Gdy pszczelarz dziś nie pomoże?
Czy to potrzebne? Pomyśl, pszczelarzu
Lub spytaj się swojej żony
Jak się czujecie, gdy was codziennie
Odwiedza gość nieproszony
Zamiast rachować puste uliczki
Karmić i ramki zabierać
Czekaj, aż zaczną ciągnąć języczki
I plastry stare pobielać
Wtedy dopiero węzę pachnącą
Słońcem gorącym i miodem
Wtapiaj i wstawiaj w gawiedź brzęczącą
Od niej otrzymasz nagrodę
Przeczekaj marzec, kwietnia początek
I pogodowe huśtawki
A gdy się pszczoły w gnieździe nie mieszczą
To wtedy dawaj nadstawki
Nim minie długi weekend wiosenny
I maj kwitnący nastanie
Wtedy w pasiece w dzionek przyjemny
Już pierwsze jest miodobranie
Lecz żeby pszczoły szybko ruszyły
Z rozwojem z pierwszą leszczyną
Muszą jesienią mieć dużo siły
Inaczej zimą wyginą
By się nie martwić, jak pszczołom pomóc
I wiosną kombinować
Trzeba w poprzednim myśleć sezonie
I dobrze je zazimować
Na kwiecień
Już pierwszy oblot wiosenny za nami
I pszczoły z uli wyrzuciły śmieci
Znowu jak zawsze zostaliśmy sami
Wśród naszych zmartwień, chociaż słońce świeci
Nie chce się nawet pobiec do pasieczki
Gdy w magazynie miodu pełne beczki
Minęła zima tak jak jedna chwila
Lecz czy pomogło nam w czymś to pół roku?
O niczym dyskusja życie nam umila
A ważne sprawy pozostały z boku
Znów zrobiliśmy o wiele za mało
By się pszczelarstwo wreszcie opłacało
Teraz, gdy rowy żółte od podbiału
Kiedy na wierzbach kotków siedzą stada
A pszczoły w pole ruszają pomału
Już na zebraniach głupot nikt nie gada
Zamiast się w bzdurach niepotrzebnych babrać
Trzeba się wreszcie do roboty zabrać
Maj to pszczoły
Wielka majówka jest tylko dla ludzi
Bo pszczoła nie ma kiedy odpoczywać
Ona przed piątą rano już się budzi
A noce zdarza się jej też „zarywać”
Zanim w wylotki zdąży zajrzeć słońce
Ruszają pszczoły na pola kwitnące
Cudowną zda się taka pracowitość
Chociaż nie zawsze aura temu sprzyja
Ale pożytków jest w maju obfitość
A pszczela młodość bardzo szybko mija
Nie może się zmarnować żaden wziątek
Czy to sezonu koniec, czy początek
Pszczelarzu młody albo w sile wieku
Nie szukaj znowu winnych swojej biedy
Pomyśl, że jesteś pszczołą ty, człowieku
Dokoła popatrz okiem pszczoły wtedy
I powodzenia szukaj pracy drogą
Pszczoły na pewno tobie w tym pomogą
Sonet czerwcowy
Gdy akacje już kwitną dokoła pasieki
I od uli dobiega najmilsza muzyka
Każda pszczółka wśród kwiatów na chwilę nam znika
To do niej dziś należy cały świat daleki
Jej nie przestraszą gęste, kolczaste zasieki
Akacji ani malin, pośród nich wciąż bzyka
Tęczowych skrzydeł podniebna grafika
A pszczelarz ma na twarzy radosne wypieki
Chociaż po roku znowu wszystko się powtórzy
I przyjdzie nowy, lepszy albo gorszy sezon
Ta piękna praca nigdy nas nie znuży
A pszczoły pewnie dobrze o tym wiedzą
I nie myślą, czy pszczelarz na wdzięczność zasłuży
Lecz swoją pracą nam o tym powiedzą.
Wiosna w pasiece
Skowronek dzwoni, wrona gniazdo kleci
Niedługo przylecą bociany
Marzannę brzydką poszły topić dzieci
I pierwszy oblot za nami
Radość rozpiera serce pasiecznika
Nie masz piękniejszej nagrody
Za trudy zimy, kiedy z pierwszym słońcem
Zbieraczki szukają wody
Przyroda wita nas wybuchem szczęścia
Jak dobrze, przyszła już wiosna.
Każdy dogląda swojego obejścia
Zbliża się pora radosna!
W pracowni wszystko już na zbiory czeka
Już sprzedaż miodu skończona
Wśród pierwszych kwiatów wita nas pasieka
I węza w ramki wprawiona
Niech tylko mniszek zakwitnie i śliwy
A słońce mocno przygrzeje
Do ula pszczelarz podejdzie szczęśliwy
Spełnią się nasze nadzieje!
Ule i gwiazdy
Jest jeden widok, który w każdej chwili
Gdy smutek przyjdzie, wyziera z pamięci
I dusza twoja jak ptak w gnieździe kwili
Gdy to wspomnienie całe serce nęci
Gwiazdy na niebie, śnieg na polach biały
Wierzby na brzegu zamarzniętej rzeki
Za domem płotek, w zaspach taki mały
I spokój śpiącej zimowej pasieki
Nie wszedłeś wtedy, by ich nie obudzić
Niechby w spokoju wiosny doczekały
Żeby się latem mogły znowu trudzić
I dla kolejnych pokoleń zostały
Dziś już nie wejdziesz zimą do ogrodu
Przecież tam żadne nie dzieją się cuda
Widoku, który widziałeś za młodu
Tylko wspomnienie zobaczyć się uda
Tam pszczół już nie ma, po co komu ule?
Miód też się kupi w sklepie, przy niedzieli
I tylko serce zapyta nas z bólem
Czyśmy czasami coś nie zapomnieli?
Bo świat bez pszczółek, niby dom bez ludzi
Jak pusty ogród pod niebem z gwiazdami
Gdy pasiek braknie, niech się nikt nie łudzi
Że na tym świecie zostaniemy sami
Na koniec – tłumaczenie angielskiego wierszyka:
A sweet and nice rhyme by an Anonymous writer:
(słodki i przyjemny wierszyk anonimowego twórcy)
Five Busy Honey Bees
Five busy honey bees were resting in the sun.
The first one said, „Let us have some fun.”
The second one said, „Where shall it be?”
The third one said, „In the honey tree.”
The fourth one said, „Let’s make some honey sweet.”
The fifth one said, „With pollen on our feet.”
The five little busy bees sang their buzzing tune,
As they worked in the beehive all that afternoon.
Bzzzzzz! Bzzzzzz! Bzzzzzz! Bzzzzzz! Bzzzzzz!
A to jego dość luźne tłumaczenie:
Pięć pracowitych pszczółek odpoczywa w słońcu
Jedna mówi do reszty: zabawmy się w końcu!
Druga na to: Co ty? Czy chcesz może latać?
To trzecia odpowie: Pewnie! Najlepiej na kwiatach!
Czwarta: Zróbmy więc miodu słodziutkiego beczkę!
A piąta: I pyłku na nóżkach przynieśmy troszeczkę!
Pięciu małym pszczółkom tak dobrze się wiedzie
Pracują chętnie rano, no i po obiedzie
Takie pracowite jesteśmy tylko my!
Bzy bzy bzy! Bzy bzy bzy! Bzy bzy bzy!


