Współpraca

■ Forum Polanka
■ Katalog Pszczelarski
■ LTP
■ "Pszczelarstwo"
■ Pasieka
■ Pszczelarska Oficyna
■ PszczeliPark
■ Pszczoły.Pl
■ pszczoły.rolnicy.com
■ PWRSA
■ PZP
■ rolnicy.com
■ Sądecki Bartnik
■ SPP Polanka
■ ŁYSOŃ

Miód Polski

Ankieta I

Rasa pszczół w Twojej pasiece

  • kraińska (48%, 61 Votes)
  • Buckfast (23%, 29 Votes)
  • krzyżówki (10%, 13 Votes)
  • kaukaska (9%, 11 Votes)
  • włoska (6%, 7 Votes)
  • środkowoeuropejska (4%, 7 Votes)

Total Voters: 127

Loading ... Loading ...

Ankieta II

Do jakiej organizacji pszczelarskiej należysz?

  • - Polski Związek Pszczelarski (38%, 38 Votes)
  • - Nie należę do żadnej organizacji (38%, 38 Votes)
  • - Mam zamiar się przyłączyć (13%, 13 Votes)
  • - SPP Polanka (6%, 6 Votes)
  • - Związek niezrzeszony w PZP (5%, 5 Votes)
  • - Stowarzyszenie Pszczelarzy Zawodowych (0%, 0 Votes)

Total Voters: 99

Loading ... Loading ...
To view the gallery in a popup window, click here.

Wrzos – pożytek ważny, ale trudny

Pożytek wrzosowy to ostatni liczący się nektarowy pożytek towarowy. Co prawda w spisach roślin miododajnych spotkać można i inne gatunki, jednak nie występują one masowo i dla produkcji miodu nie mają większego znaczenia. W zasadzie tylko nawłoć późna dostarcza większe ilości nektaru, a takie rośliny jak niecierpek, przegorzany, mięta pieprzowa czy jasnota, mimo że kwitną późno i nektarują obficie, zajmują zbyt małe areały, by liczyły się w produkcji pasiecznej. Zresztą duże wrzosowiska też nie występują wszędzie.

Wrzos (fot. Dariusz Małanowski)

Wrzos (fot. Dariusz Małanowski)

Największe skupiska wrzosów znajdują się na byłych lub czynnych poligonach wojskowych: na Pomorzu Środkowym (Borne Sulinowo i Drawsko Pomorskie), w Borach Dolnośląskich (Świętoszów), w Kotlinie Sandomierskiej (Nowa Dęba) i znacznie mniejsze na Roztoczu. Wrzos jako składnik runa leśnego występuje w całym kraju, na ogół jednak jest go niewiele lub bardzo słabo nektaruje. Hektar zwartego wrzosowiska dostarcza pszczołom 50 kg surowca miodowego, ale tylko w sprzyjających warunkach, a więc przy dużej wilgotności gleby i temperaturze powietrza przekraczającej w dzień 18° C. Dlatego chociażby w tym roku pszczelarze z niepokojem wywozili pszczoły na wrzosy, ponieważ susza spowodowana długotrwałymi upałami nie rokowała obfitego kwitnienia i nektarowania. Na szczęście sierpniowe deszcze uratowały trochę sytuację, ale w czasie powstawania niniejszego artykułu efekty pracy pszczół na tym pożytku nie były jeszcze znane.

Ponieważ największe wrzosowiska występują na terenach słabo zamieszkałych lub zupełnie bezludnych, wykorzystanie wrzosów jest na ogół domeną pasiek wędrownych. Dzieje się tak również dlatego, że na wrzosowiskach brak roślin dostarczających liczących się wziątków wcześniejszych, utrzymywanie więc na nich pasiek stacjonarnych mijałoby się z celem. Ponieważ wrzosy kwitną późno, wtedy gdy „normalne” pasieki właściwy sezon mają już dawno za sobą, przygotowanie rodzin do wykorzystania tego pożytku wymaga wykonania określonych zabiegów. Późny termin kwitnienia wrzosu sprawia też, że przygotowanie rodzin do zimy jest utrudnione. „Albo wrzos, albo rzepak” – ta alternatywa dotyczy wielu pasiek pracujących na wrzosach, ponieważ rodziny wyczerpane pracą na późnym pożytku trudno doprowadzić do siły gwarantującej dobre wykorzystanie pożytków wiosennych. Do tego dochodzą pewne zagrożenia związane z transportem pszczół na wrzosy i ich tam stacjonowaniem. Jednak te wszystkie problemy można ominąć dzięki stosowaniu właściwych metod gospodarki pasiecznej.

Wrzos (fot. Dariusz Małanowski)

Wrzos (fot. Dariusz Małanowski)

Przede wszystkim rodziny pracujące na wrzosach muszą być bardzo silne. Chłodne wieczory i poranki są przyczyną masowego ginięcia pszczół lotnych. Bardzo duże zagrożenie stanowią pajęczyny, w które łapie się dużo zbieraczek. Dlatego na wrzosach rodziny słabną, a ich skład biologiczny ulega odmłodzeniu: pozostają tylko młode pszczoły, które jeszcze nie pracowały w polu oraz czerw. Rodziny wywożone na wrzos muszą być więc silne, ponieważ słabe osłabną do tego stopnia, że nie będą się nadawały do zazimowania.

W tradycyjnie prowadzonej pasiece w drugiej części sezonu pszczół w rodzinach ubywa. Najważniejsze bodźce stymulujące intensywny rozwój rodziny pszczelej, czyli obfite czerwienie, to wydłużający się dzień i stały dopływ pokarmu. Ponieważ już od końca czerwca dni są coraz krótsze, na ogół kończy się też pożytek, matki składają coraz mniej jajeczek lub nawet zupełnie przerywają czerwienie. Natomiast według klasycznej reguły Taranowa intensywne czerwienie w rodzinach przygotowujących się do pożytku powinno rozpocząć się na 51 dni przed jego rozpoczęciem. Jeżeli wrzosy mają zakwitnąć 15 sierpnia, początkiem okresu przygotowawczego do ich wykorzystania będzie 20 czerwca. To czas, kiedy w części pasiek właśnie skończył się główny pożytek (akacja), inne przygotowują się do lipy lub gryki, jeszcze inne pracują na pełnych obrotach na facelii lub ogóreczniku. Teraz, w zależności od tego z jakich pożytków korzysta pasieka, należy właściwą metodą spowodować rozczerwienie matek.

Nadrzędną zasadą, bez względu na aktualną sytuację pożytkową, jest zapewnienie dużej liczby plastrów na czerw. Nie może być tak, że rozwój rodziny zostaje zahamowany, ponieważ matka nie ma gdzie czerwić. Jeżeli nie ma miejsca na czerw, bo wszystkie wolne komórki są zalewane miodem, gniazda należy poszerzyć młodymi plastrami. Wszystkie powszechnie używane w Polsce ule mają na tyle dużą pojemność, że wystarczy w nich miejsca zarówno na zapasy jak i na czerw, natomiast kubaturę uli wielokorpusowych można powiększać w nieskończoność. Zresztą żaden obfity pożytek nie trwa bardzo długo i po paru dniach nektarowanie zmniejszy się na tyle, by w rodzinie znalazło się miejsce na czerw, oczywiście wtedy, gdy wielkość gniazda jest dopasowana do jej siły.

Czynnikiem stymulującym intensywny rozwój w pasiekach pracujących na lipie, gryce lub innych pożytkach będzie naturalny wziątek. Jednak pożytki letnie kończą się, najczęściej w połowie lipca, i wtedy do zakwitnięcia wrzosów pozostaje jeszcze miesiąc. W pasiece mającej w perspektywie wykorzystanie pożytku wrzosowego nie musi to być wcale okres bezproduktywny tym bardziej, że silne rodziny pozostawione same sobie mogłyby się wyroić. Dlatego można je podkarmić, by nakłonić matki do dalszego intensywnego czerwienia, co nie dość że zwiększy liczbę pszczół mających pracować na wrzosach, to jeszcze oddali widmo nastroju rojowego. Pszczoły zajęte karmieniem przybywającego wciąż czerwia nie będą miały czasu na rójkę. Takie podkarmienie nie musi być wcale pracochłonne: wystarczy dać dwa razy po 3 litry średniej gęstości syropu na rodzinę w odstępie tygodniowym, by czerwienie matek utrzymywało się na stałym poziomie. Dwukrotne podkarmienie dużą dawką syropu da ten sam efekt, co częste podawanie małych ilości pokarmu.

Wrzos (fot. Dariusz Małanowski)

Wrzos (fot. Dariusz Małanowski)

Ponieważ po pożytku wrzosowym niewiele zostanie czasu na dokarmienie rodzin, warto wspomniany miesięczny prawie okres wykorzystać na wcześniejsze przygotowanie zapasów zimowych. W tym celu silnym rodzinom, które mają być wywiezione na wrzos, dodaje się korpusy z jasnobrązowymi, starannie odbudowanymi plastrami i karmi się je dużymi dawkami syropu. Po zasklepieniu przynajmniej 2/3 powierzchni plastrów zabiera się je i chowa w suchym, szczelnym magazynie. Po powrocie z wrzosów wstawi się je do gniazd w miejsce zabranych plastrów z miodem. Przy okazji karmienia czerwienie matek się wzmaga, dzięki czemu siła rodzin będzie jeszcze większa.

W pasiekach, gdzie pożytek skończył się jeszcze wcześniej (po akacji), najpierw przez 2÷3 krotne podkarmienie doprowadza się do rozczerwienia matek, po czym można przystąpić do przygotowania zapasów zimowych opisanym wyżej sposobem. Dzięki takiemu wcześniejszemu przyszykowaniu plastrów z pokarmem zimowym pszczoły, które wygryzą się pod koniec pożytku wrzosowego, nie będą musiały przerabiać syropu i przeżyją zimę.

Po odebraniu plastrów z zasklepionym syropem cukrowym w ich miejsce należy wstawić ramki z ciemnym, kilkakrotnie przeczerwionym suszem. Miód wrzosowy jest bardzo gęsty, a więc młode, jasne plastry łatwo uległyby wyłamaniu w czasie wirowania. Tak przygotowane silne rodziny wywozi się na pożytek.

Transport rodzin na pożytek wrzosowy jest operacją wymagającą odpowiedniego przygotowania. W okresie zakwitania wrzosów (pierwsza połowa sierpnia) zazwyczaj panują intensywne upały, a wrzosowiska zlokalizowane są w dużej odległości od miejsca stacjonowania większości pasiek. Jeżeli więc podróż na wrzosy ma być długa, ule muszą być przystosowane do transportu i przede wszystkim powinny zapewniać pszczołom odpowiednią wentylację oraz dużo przestrzeni. Dlatego wskazane jest dostawienie na czas transportu na każdym ulu pustego korpusu lub półkorpusu (półnadstawki). Po przywiezieniu pasieki na pożytek pusty korpus należy zabrać.

Pasieki na wrzosach powinny stać w odległościach nie mniejszych niż 500 m od siebie i w zależności od zwartości wrzosowiska mogą liczyć 30÷60 uli. Średnia wydajność miodowa wrzosu wynosi około 50 kg (maksymalnie 100 kg) surowca miodowego z hektara, a więc obsada wrzosowiska nie powinna być większa niż dwie rodziny pszczele na hektar. Bardzo ważne jest przestrzeganie bezpieczeństwa przeciwpożarowego na wrzosowisku. Wrzosowiska są suche i często zdarzają się na nich pożary, również wzniecane przez nieostrożnych pszczelarzy.

Miodobranie po wrzosach w pasiece wędrownej wykonuje się po przewiezieniu rodzin na miejsce zimowego stacjonowania. Powrót z wrzosów nie stwarza większych problemów, ponieważ rodziny znacznie osłabły – liczą teraz mniej niż połowę pszczół w porównaniu z ich siłą przed rozpoczęciem pożytku. We wrześniu jest już chłodno, więc ciemne, mocne plastry z miodem wrzosowym nie powinny się wyłamać w czasie transportu.

Plastry z miodem przed wirowaniem należy podgrzać do temperatury 35° C. Miód wrzosowy jest bardzo gęsty i ma konsystencję galaretowatą, zatem bez podgrzania większość jego pozostałaby w plastrach. Plastry nie muszą być do końca zasklepione, ponieważ norma przewiduje zawartość wody w miodzie wrzosowym do 23 %. Przed wirowaniem miód wrzosowy wyciska się z komórek plastrów przy pomocy rozluźniaczy.

Do wirowania przeznacza się tylko plastry bez czerwia. Dlatego tak ważne było wywiezienie na pożytek bardzo silnych rodzin, tylko takie bowiem mogły zgromadzić miód w nadstawce. Jeżeli jednak w gniazdach są plastry zawierające dużo miodu i niewiele czerwia można je zgromadzić w swojego rodzaju rodzinach – inkubatorach. Plastry takie umieszcza się w korpusie, który ustawia się na silnej rodzinie. Wtedy ten górny korpus ogrzewany jest ciepłem rodziny zasadniczej, czerw w ciągu 2 tygodni wygryza się całkowicie i dopiero wtedy można przystąpić do wirowania miodu. Ponieważ noce są już chłodne a nawet mogą zdarzać się przymrozki, tych inkubowanych plastrów nie może być za dużo, nie więcej niż 6 na rodzinę „ogrzewającą”, obsiadającą 8÷10 ramek. Korpus z plastrami musi być oddzielony od rodziny zasadniczej kratą odgrodową.

Ramki, na których jest więcej czerwia niż miodu pozostawia się w gniazdach na zimę. Miód wrzosowy jest dobrym pokarmem zimowym pod warunkiem, że nie zawiera domieszki spadzi. Jeżeli zechcemy ten miód za wszelką cenę odebrać, to rodzina będzie całkowicie pozbawiona zapasów. Wtedy siły pszczół pozostałych po pożytku i tych wygryzających się z czerwia szybko się wyczerpią przy przerabianiu syropu, i rodzina bardzo osłabnie w czasie zimy. Dlatego tak ważne jest, by na wrzosy wywozić silne rodziny, ponieważ tylko one mogą zgromadzić miód w plastrach bez czerwia. A trzeba wiedzieć, że pszczoły uzyskane z czerwia wychowanego w czasie trwania pożytku wrzosowego są w dobrej kondycji. Czerw ten żywiony był bardzo dobrze, ponieważ na wrzosach nie brakowało ani nektaru, ani pyłku.

Do zazimowania przeznaczyć należy tylko rodziny obsiadające nie mniej niż 7 plastrów. Tylko taka rodzina prawidłowo się rozwinie wiosną i dobrze wykorzysta wczesne pożytki. Słabsze rodziny należy łączyć, przy czym dobrze jest rodzinę dołączaną pozbawić pszczół lotnych, wtedy pszczoły nie będą się bardzo ścinać. Robi się to w ten sposób, że słabszą rodzinę po zabraniu z niej matki, ustawia się blisko rodziny silniejszej. Po 6÷8 godzinach, gdy pszczoły lotne z przestawionej rodziny odlecą na stare miejsce i nie znajdując swojego ula rozlecą się do innych, nasze rodziny łączy się stawiając korpus ze słabszą na silniejszej. Młode, bezmateczne pszczoły łatwo łączą się i powstaje jedna silna rodzina, gwarantująca dobre zbiory w przyszłym sezonie. Jeszcze lepiej jest tym sposobem łączyć słabe rodziny z tegorocznymi odkładami, wtedy mamy pewność, że nowopowstała rodzina ma młodą wartościową matkę.

Dlatego metoda gospodarki polegająca na tworzeniu dużej liczby odkładów w momentach, gdy pasieka jest zagrożona wejściem w nastrój rojowy (maj, czerwiec), doskonale nadaje się do wykorzystania na pożytkach późnych, zarówno spadziowych, wrzosowych, jak i innych. Rodziny wyczerpane pracą na wrzosach można wtedy łączyć z silnymi, nakarmionymi rodzinami uzyskanymi z wczesnych odkładów. Poza tym odkłady utworzone wcześnie, w maju, do sierpnia mogą osiągnąć taką kondycję, że same będą się nadawały do wywiezienia na wrzos. W pasiekach korzystających z wielu pożytków (zwłaszcza pasiekach wędrownych) warto więc robić dużo odkładów. Przydadzą się one zawsze, jeśli nie do powiększenia pasieki lub zwiększenia zbiorów miodu, to do zasilania a często nawet ratowania rodzin kończących pracę na wyjątkowo wyczerpujących pożytkach.

Comments are closed.