Współpraca

■ Forum Polanka
■ Katalog Pszczelarski
■ LTP
■ "Pszczelarstwo"
■ Pasieka
■ Pszczelarska Oficyna
■ PszczeliPark
■ Pszczoły.Pl
■ pszczoły.rolnicy.com
■ PWRSA
■ PZP
■ rolnicy.com
■ Sądecki Bartnik
■ SPP Polanka
■ ŁYSOŃ

Miód Polski

Ankieta I

Rasa pszczół w Twojej pasiece

  • kraińska (48%, 61 Votes)
  • Buckfast (23%, 29 Votes)
  • krzyżówki (10%, 13 Votes)
  • kaukaska (9%, 11 Votes)
  • włoska (6%, 7 Votes)
  • środkowoeuropejska (4%, 7 Votes)

Total Voters: 127

Loading ... Loading ...

Ankieta II

Do jakiej organizacji pszczelarskiej należysz?

  • - Polski Związek Pszczelarski (38%, 38 Votes)
  • - Nie należę do żadnej organizacji (38%, 38 Votes)
  • - Mam zamiar się przyłączyć (13%, 13 Votes)
  • - SPP Polanka (6%, 6 Votes)
  • - Związek niezrzeszony w PZP (5%, 5 Votes)
  • - Stowarzyszenie Pszczelarzy Zawodowych (0%, 0 Votes)

Total Voters: 99

Loading ... Loading ...
To view the gallery in a popup window, click here.

Tak to się teraz robi

Tak to się teraz robi

Pogoda, pożytki, cechy pogłowia i zdrowotność – to czynniki od których zależy wielkość produkcji pasieki. Na pogodę wpływu nie mamy, na pożytek – też nie zawsze. Nie każdy pszczelarz może bowiem wędrować, więc pasiekę trzyma koło domu lub tam, gdzie ludzie mu pozwolą. Wtedy do warunków bazy pożytkowej trzeba dobrać pogłowie i opracować sposób gospodarowania. No i dbać o zdrowie, swoje i pszczół.

Znowu warroza

Gospodarować trzeba tak, by rodziny pszczele na obfity pożytek były bardzo silne. Ale gdy pożytek się skończy, wtedy pszczół nie powinno być za dużo, gdyż będą się nudzić, a mogą też zacząć głodować. W tym wszystkim musi być też uwzględnione skuteczne zwalczanie warrozy przez wykonanie jak najmniejszej liczby jak najbardziej skutecznych zabiegów.

warro

Warroza, którą mamy teraz w naszych pasiekach jest niezmiernie groźna i jednocześnie trudna do zwalczenia. Wynika to ze zmiany zachowania pasożytów, jeśli je porównamy z tym u roztoczy atakujących pszczoły w pierwszych dekadach inwazji, w latach 80- i 90-tych XX wieku. Współczesna warroza posiada odporność behawioralną na stosowane przez nas leki. Behawioralną, czyli wynikającą z zachowania pasożytów, a nie z procesów fizjologicznych zachodzących w ich organizmach.

Zachowanie się roztoczy, które prawie 40 lat temu zaatakowały nasze pszczoły, charakteryzowało się długim, trwającym około dwóch tygodni okresem foretycznym. Ten okres to czas przebywania samic Varroa na pszczołach dorosłych, czas przygotowujący je do odbycia cyklu rozrodczego, czyli wydania potomstwa. Cykl rozrodczy ma miejsce na zasklepionym czerwiu i trwa niecałe dwa tygodnie. W wyniku stosowania przez nas środków leczniczych na pasożyty przebywające na pszczołach, te roztocza mające długi okres foretyczny wyginęły. Ale wśród całej masy pasożytów były takie, które nie potrzebowały tak długiego okresu foretycznego. Trudniej je było zabić, gdyż dużo czasu przebywały na zasklepionym czerwiu. One przeżyły zabiegi i to ich potomstwo niszczy skutecznie nasze pasieki i sprawia, ze tradycyjne metody zwalczania szkodników są mało efektywne.

Ponieważ większość swojego życia pasożyty przebywają na czerwiu, to są niedostępne dla aplikowanych przez nas środków leczniczych. Za to na czerwiu się rozmnażają i robią to znacznie bardziej intensywnie niż kiedyś. Zapłodniona samica Varroa wchodzi do komórki plastra z larwą pszczelą lub trutową. Po dwóch tygodniach wychodzi z wychowaną przez siebie córką, najczęściej też już zapłodnioną. Może się jej udać wychować dwie córki, a na czerwiu trutowym trzy lub nawet cztery!

Następnie zamiast „odpoczywać” przez dwa tygodnie na dorosłej pszczole i dać się zabić pszczelarzowi, który zastosuje środek leczniczy, już po kilku dniach lub nawet kilku godzinach wchodzi znów do komórki z larwą. Ona i jej córka. Znowu wychowują potomstwo i robią to tak długo, jak długo jest czerw. Dlatego tempo rozwoju populacji warrozy jest bardzo szybkie. Opisanym sposobem może w ciągu sezonu liczba pasożytów w rodzinie zwiększyć się tysiąckrotnie! Jeśli na przedwiośniu po zimie w ulu było kilkadziesiąt pasożytów, to w sierpniu będzie ich kilkadziesiąt tysięcy. Rodzina przestanie istnieć jeszcze przed zimą.

Jakie potrzeby, taka gospodarka

Należy więc zastosować taką metodę gospodarowania, która pozwoli wykonać zabiegi niszczące pasożyty w momencie, gdy w gniazdach nie ma czerwiu zasklepionego. Tylko wtedy substancje lecznicze dotrą do wszystkich roztoczy i je zabiją. Przy czym przerwa w wychowie czerwiu lub jego silne ograniczenie nie może wpłynąć negatywnie na działalność produkcyjną naszej pasieki. Mało tego, przerwa w czerwieniu powinna umożliwić lepsze wykorzystanie potencjału produkcyjnego naszych pszczół.

Ale gdy pszczoły szczęśliwie zimę przeżyją i ku naszej radości błyskawicznie rozwijają się wiosną, zaczyna nas trapić co innego. To nastrój rojowy, w który silna rodzina niepostrzeżenie wejdzie i z którego trudno będzie ją wyprowadzić. Rój ucieknie, a osłabiony macierzak już nie da takiej produkcji, jakiej oczekujemy od rodziny, która się nie wyroiła.

Tym niepowodzeniom zapobiegniemy stosując właściwą gospodarkę, której zasadniczym elementem jest dokładne kierowanie rozwojem rodziny, czyli obfitością czerwienia matek w określonych częściach sezonu. Potencjał reprodukcyjny młodej matki pszczelej – a tylko takie powinny być w naszych ulach – jest ogromny. Tempo rozwoju dobrze odżywionej rodziny zadziwia, zwłaszcza w okresie wiosennym. Ale pożytki z których korzysta nasza pasieka, nie zawsze są wystarczająco obfite, zwłaszcza gdy jest to pasieka stacjonarna.

Dlatego czerwienie należy odpowiednio ograniczać, mając na uwadze okresy w których pszczół nie będzie już potrzeba tak dużo jak w czasie występowania obfitego pożytku. Na ogół w naszych pasiekach stacjonarnych pszczoły mają dużo pracy przy zbiorze nektaru z wiosennych pożytków. Pomijając te najwcześniejsze, jak podbiał, wierzby, klony i krzewy owocowe, które stanowią pożytki rozwojowe, miód będziemy mieli z mniszka, rzepaku, akacji, rzadziej z lipy, facelii i gryki. Czyli dużo pszczół w różnym wieku, w tym zwłaszcza zbieraczek potrzeba do pierwszej połowy lipca, czasem nawet jeszcze krócej. Jeśli później wokół pasieki robi się bieda, wielka siła naszych rodzin nie jest potrzebna. Niepotrzebnie wychowane na ten okres pszczoły nie będą pracować. Ale jeść muszą, choć nic dla swojego pszczelarza już w tym roku nie zrobią. Nie przyniosą miodu, bo nie ma pożytku, a do zimy nie dożyją. Co najwyżej, jeśli pożytki skończyły się w połowie czerwca, jeszcze zdążą się wyroić, i to nawet kilka razy.

Matka za kratą

Aby nie produkować tych do niczego niepotrzebnych nam pszczół, należy matkę ograniczyć na niewielu plastrach, za kratą odgrodową. Najlepiej nadaje się do tego izolator na trzy ramki. Umieszczamy tam matkę w momencie największego rozwoju rodziny, jeszcze w maju, na ramkach z jasnym suszem, który od razu zaczerwi. Stosujemy się tutaj do reguły Taranowa. Mówi ona, że rodzinę do pożytku należy zacząć przygotowywać na 51 dni przed jego rozpoczęciem. Natomiast ograniczać rozwój należy zacząć 29 dni przed zakończeniem obfitego wziątku. Przez 51 dni w ulu urodzi się dużo pszczół i będą one w wieku stosownym do rozpoczęcia pracy na obfitym pożytku. Zaś 29 dni przed końcem ostatniego pożytku obfite czerwienie powinno się zmniejszyć, bo każda pszczoła wygryziona później nie będzie miała co robić. Ten pierwszy wymóg zrealizowaliśmy jeszcze w poprzednim sezonie, gdyż okres od przyjścia wiosny do rozpoczęcia kwitnienia pierwszych ważnych roślin pożytkowych był bardzo krótki. Jednym słowem, nasze pszczoły wyszły bardzo silne już z zimy. Ale ten drugi moment należy określić bardzo dokładnie biorąc jednocześnie pod uwagę stan biologiczny rodzin, zwłaszcza tych najsilniejszych. Mogą one już „myśleć” o wyrojeniu się i będzie to najlepszy czas na ograniczenie czerwienia matek. Jeśli najważniejszym i ostatnim pożytkiem jest robinia akacjowa, a to dotyczy bardzo wielu polskich pasiek na terenach nizinnych, będzie to połowa maja. Akacje bowiem skończą kwitnienie około 10 – 15 czerwca. W lata o wcześniejszej i ciepłej wiośnie może to być jeszcze wcześniej.

Czerwienie zostaje ograniczone i na czas po zakończeniu pożytku nie będzie nadmiaru pszczół, tych które by się potem roiły lub głodowały. Jeśli pszczoły chcą się roić wcześniej, rój wróci, bowiem matka pozostaje w izolatorze. Liczba składanych jajeczek jest pod pełną kontrolą pszczelarza. Jeśli istnieje taka potrzeba, czerwienie można zwiększyć wymieniając ramki w izolatorze na węzę lub młody susz.

Po zakończeniu pożytku matkę wypuszczamy, a izolator zabieramy. Rodzina się nie wyroiła. W ulu zamiast ogromu bezrobotnych pszczół mamy wszystkie plastry wypełnione miodem, oczywiście oprócz tych trzech z izolatora. Miód trzeba odwirować, a pszczoły jeszcze tego samego dnia nakarmić. Obfity pożytek się skończył i nie możemy liczyć na to, że pszczoły pokarm „skądś sobie przyniosą”. Do tego teraz matka ma zacząć obficie czerwić. Właśnie z tego czerwiu powstaną pszczoły, których zadaniem będzie przeżycie zimy. Ma ich być bardzo dużo, by w przyszłym roku nasza pasieka znów dobrze wykorzystała wczesne pożytki towarowe.

Oczywiście matkę, jeśli jej kondycja nas nie zadowoliła, możemy wymienić na młodą. Robimy to przy okazji wypuszczania jej z izolatora, dzięki temu później nie będzie trzeba jej szukać. W jej miejsce dajemy młodą, ze sprawdzonym czerwieniem, która natychmiast przystąpi do składania jajeczek i doprowadzi swoją rodzinę do wielkiej siły przed zimą.

Co z warrozą?

Warroza, która z pewnością była w ulu, przez cały czas intensywnego wiosennego rozwoju rodziny też mnożyła się tak samo dynamicznie jak nasze pszczoły. Jeśli jest jej naprawdę dużo, musimy ją właśnie teraz zlikwidować. Do sytuacji, by była widoczna na dorosłych pszczołach nigdy nie można dopuścić, ale powinniśmy skontrolować zasklepiony czerw z izolatora. Jeśli na losowo wybranych kilkudziesięciu poczwarkach jest dużo pasożytów, należy ten czerw zlikwidować. To niehumanitarne, ale jeszcze bardziej okrutne byłoby pozostawienie go, by się wygryzł, a wraz z nim wyjdą pasożyty gotowe do dalszego rozmnażania. Prawie wszystkie roztocza są na czerwiu i po jego zabraniu wystarczy jeden zabieg leczniczy, by rodzinę całkowicie wyczyścić z choroby. Można to zrobić spalając jedną tabletkę Apiwarolu lub stosując kwas mrówkowy czy szczawiowy. Rodzina będzie wolna od pasożytów.

Pożytki się skończyły, a matki w ulach czerwią w najlepsze, gdyż są do tego zachęcane naszym karmieniem. Czerwiu jest coraz więcej, a pszczoły z niego powstałe będą w doskonałej kondycji. Ale warroza nie śpi, codziennie może przybywać do naszej pasieki od innych mniej zapobiegliwych pszczelarzy. Przyniosą ją nasze pszczoły: zadowolone, dobrze odżywione i silne, mimo dostatku pokarmu w swoim gnieździe nie przestają penetrować okolicy w poszukiwaniu pożytku. Taka już jest ich natura, że nawet gdy mają u siebie wszystko, zapobiegliwość nie pozwala im spocząć na laurach. Jeśli znajdą mniej zadbaną pasiekę, czyli taką w której pszczoły są słabe i pewnie do tego chore, na pewno się nią zainteresują. Łatwo może dojść do rabunku, a z nim do przeniesienia warrozy.

Dlatego zabieg po ostatnim miodobraniu nie był ostatnim w tym sezonie. Nie możemy przecież zazimować z naszymi pszczołami warrozy, gdyż w przyszłym roku moglibyśmy już jej nie opanować. Wykonamy jeszcze jeden zabieg, ale też w sytuacji całkowitego braku czerwiu.

Jak wykazały badania polskich naukowców, przeprowadzone jeszcze w latach 60-tych XX wieku, najlepiej są przygotowane do zimy pszczoły wychowane z jajeczek złożonych w drugiej połowie lipca i w sierpniu. Powinny się wygryźć do 10 września. Pszczoły późniejsze nie będą miały już tak doskonałej kondycji i wiele z nich zginie w czasie zimy. Czerwienie matek może więc ustać już w dniu 20 sierpnia, bez żadnej szkody dla przygotowywanej do zimy rodziny.

Drugi izolator

By matka nie składała jajeczek, nie może mieć dostępu do plastrów. By tak się stało, należy ją zamknąć w bezplastrowym izolatorze z kraty odgrodowej, znanym jako izolator Chmary. Dr Petro Chmara to ukraiński pasiecznik, który opracował i rozpropagował metodę zwalczania warrozy bez użycia chemicznych środków roztoczobójczych. W jego metodzie matkę należy zamknąć w takim właśnie izolatorze, już na początku września. Izolator umieszcza się w środku przygotowywanej do zimy silnej rodziny. Pozostaje ona w nim przez sześć miesięcy, aż do początku marca. Przez to w gnieździe przez ten okres, całą jesień i zimę, w ogóle nie ma czerwiu. Wszystkie samice Varroa w tym czasie zginą ze starości. Wiosną w rodzinie nie będzie już żadnych pasożytów.

Metoda wydaje się idealną, ale próby zastosowania jej na polskim gruncie nie zawsze dały dobre rezultaty. Przede wszystkim w słabszej rodzinie zimą pszczoły mogą opuścić część gniazda z izolatorem i matka wtedy zginie. Jednak zamknięcie matki tylko na czas karmienia, na jedyne 21 dni, nie spowoduje problemów w rodzinie. Już przed wielu laty niektórzy nasi pszczelarze zamykali matki na okres karmienia w klateczce wysyłkowej lub matecznikowej po to, by całkowicie wyeliminować czerwienie. Dzięki temu zapas zimowy będzie gromadzony w plastrach znajdujących się w środku gniazda, z których właśnie wygryza się czerw.

O tę samą ideę chodzi w zaprezentowanej metodzie. Matka nie może czerwić przez trzy tygodnie, od 20-tego sierpnia. Właśnie w tym czasie wygryzą się wszystkie pszczoły, a wraz z nimi ewentualna warroza. Jednocześnie karmimy pszczoły na zimę, podając duże dawki syropu. Pszczoły magazynują go w plastrach, na których uwiąże się kłąb zimowy. Zostaną one prawie w całości wypełnione pokarmem.

Dziesiątego września wypuszczamy matkę i zabieramy izolator. W ulu nie ma wcale czerwiu, za to jest pełno młodych pszczół i gniazdo pełne zimowego zapasu. Przeprowadzamy jeden zabieg przeciw warrozie. Jest on skuteczny, ponieważ wszystka warroza znajduje się na pszczołach. Matka złoży w tym roku już niewiele jajeczek, gdyż niewiele jest w plastrach wolnych komórek. Pszczoły nie będą pracować, bo nie ma czerwiu do karmienia i pójdą do zimy w wystawowej kondycji. Cała warroza została zwalczona, ale niech to nie uśpi naszej czujności! Jeszcze do listopada pszczoły będą latać i przynosić do naszej zdrowej pasieki roztocza z innych, mniej zadbanych rodzin. Dlatego w listopadzie lub na początku grudnia należy wykonać jeszcze jeden zabieg leczniczy. W tak późnym czasie można stosować tylko kwas szczawiowy. Podaje się go w formie własnoręcznie przygotowanego roztworu kwasu o stężeniu 3,2%, w syropie cukrowym. Można też zastosować jeden z dostępnych na rynku preparatów: BeeVital HiveClean lub VarroMed. Zarówno nasz roztwór, jak i polecane preparaty aplikujemy polewając pszczoły w uliczkach międzyramkowych, w ilości 5 cm3 na uliczkę. O tak późnej porze w gniazdach na pewno nie ma czerwiu i zabieg będzie w 100 procentach skuteczny.

Zastosowanie właściwych sposobów gospodarki pozwala dobrze wykorzystać dostępne, nie zawsze najlepsze pożytki oraz nie dopuścić do rozwoju chorób. Do tego utrzymać w ryzach naturalny popęd pszczół, jakim jest dążność do żywiołowego rozmnażania się. Nastrój rojowy był bowiem potrzebny żyjącym w naturze pszczołom, by ten gatunek nie zaginął i zajmował coraz szersze tereny. Ale w racjonalnej gospodarce to pszczelarz decyduje o liczebności pogłowia i jego właściwościach.

Omówiona metoda dotyczy specyficznych warunków pożytkowych, w jakich jest prowadzona pasieka. Pożytki są wczesne, w maju i czerwcu dość obfite, później zaś słabsze lub nie ma ich wcale. W takich warunkach gospodaruje większość naszych pszczelarzy. Ale dla pasieki wędrownej, korzystającej z obfitych pożytków, następujących po sobie przez cały sezon, należy zastosować inny sposób gospodarowania. W nim także musimy zadbać o zdrowie pszczół, doprowadzić rodziny do optymalnej kondycji na czas pożytków, właściwie przygotować je do zimy i wyeliminować wychodzenie rojów.

izolatory trzy-ramkowe

3ram

izolator Chmary

izolator chmara

Comments are closed.