Współpraca

■ Forum Polanka
■ Katalog Pszczelarski
■ LTP
■ "Pszczelarstwo"
■ Pasieka
■ Pszczelarska Oficyna
■ PszczeliPark
■ Pszczoły.Pl
■ pszczoły.rolnicy.com
■ PWRSA
■ PZP
■ rolnicy.com
■ Sądecki Bartnik
■ SPP Polanka
■ ŁYSOŃ

Miód Polski

Ankieta I

Rasa pszczół w Twojej pasiece

  • kraińska (48%, 61 Votes)
  • Buckfast (23%, 29 Votes)
  • krzyżówki (10%, 13 Votes)
  • kaukaska (9%, 11 Votes)
  • włoska (6%, 7 Votes)
  • środkowoeuropejska (4%, 7 Votes)

Total Voters: 127

Loading ... Loading ...

Ankieta II

Do jakiej organizacji pszczelarskiej należysz?

  • - Polski Związek Pszczelarski (38%, 38 Votes)
  • - Nie należę do żadnej organizacji (38%, 38 Votes)
  • - Mam zamiar się przyłączyć (13%, 13 Votes)
  • - SPP Polanka (6%, 6 Votes)
  • - Związek niezrzeszony w PZP (5%, 5 Votes)
  • - Stowarzyszenie Pszczelarzy Zawodowych (0%, 0 Votes)

Total Voters: 99

Loading ... Loading ...
To view the gallery in a popup window, click here.

Nasza wiosna

Wiosna teraz przychodzi inaczej niż kiedyś. W dawnych dobrych(?) czasach zimy były mroźne, lata gorące, a wiosny? Wiosny pewnie wiosenne, bo (podobno) wtedy było normalnie. Wiosna zaczynała się w marcu, zazwyczaj w jego połowie, albo nawet w trzeciej dekadzie. Słońce mocniej przygrzewało, na niebie śpiewał skowronek, a na polach i łąkach zaczynał topnieć śnieg. Niezliczone strumyczki kryształowej wody zbiegały się w strumienie, te wpływały do rzek, które często występowały z brzegów, wiosenne powodzie były bowiem zjawiskiem normalnym. Właśnie wtedy pszczoły dokonywały wiosennych oblotów, matki składały pierwsze jajeczka, i rodziny pszczele powoli zaczynały się rozwijać. Zaraz zakwitały wierzby, dostarczając wyczerpanym zimowlą pszczołom pierwszego pyłku. Nie było rzepaków, pszczelarza nie martwił więc zbyt wolny rozwój. Pierwsze liczące się pożytki zaczynały się w czerwcu – zbieraczki wyruszały na ukwiecone łąki lub znosiły nektar z rozkwitających na leśnych polanach dzikich malin. Do pełnej siły rodziny dochodziły akurat na początek kwitnienia lip, których w polskim krajobrazie przed kilkudziesięciu laty było znacznie więcej niż teraz.

Oczywiście miód lipowy, czyli tradycyjny, staropolski lipiec, przynosiły te rodziny, które wcześniej nie zdążyły się wyroić. Ale okres rójek zaczynał się około trzeciej dekady czerwca, czyli w momencie zakwitnięcia lip. Cała kalendarzowa wiosna była przeznaczona na rozwój, a miodobranie z reguły było jedno, po lipie.

Wraz ze zmianami w krajobrazie zmieniał się model gospodarki pasiecznej. Coraz ważniejszą rolę zaczęły odgrywać wczesne pożytki, których wcześniej nie było lub nie miały takiego, jak obecnie, znaczenia. Rozległe sady owocowe, rzepak, rzepik, a później akacje i plantacje malin – to wszystko stwarza zupełnie inne niż przed laty warunki do wykorzystania rodzin pszczelich. Coraz większą rolę odgrywa mniszek, który wcześniej też występował, ale dopiero od kilkudziesięciu lat uzyskał status pożytku towarowego.

I tak, jak nasze życie w ostatnich latach ulega przyspieszeniu, tak przyspiesza i sezon pszczelarski. Koniec czerwca to dla wielu pasiek koniec sezonu i ostatnie miodobranie, a miodobrań tych do tego czasu wykonuje się dwa albo i trzy. Nie dość, że pojawiły się wcześniejsze pożytki, to i pszczoły rozwijają się szybciej i normą jest pełna kondycja produkcyjna rodzin już na początku maja. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego: utrzymywane przez nas pszczoły rozwijają się dynamicznie, jest to bowiem zupełnie inne pogłowie niż to powszechnie użytkowane przez pszczelarzy przed 50-ciu laty. Nawet w tych pasiekach, gdzie nie wymienia się matek, lecz bazuje się na pogłowiu „naturalnym”, matkach pochodzących z mateczników rojowych i ratunkowych, pszczoły rozwijają się szybciej. Już bowiem prawie sto lat temu postępowe pasieki sprowadzały z różnych stron świata matki, dające pogłowie bardziej wydajne od utrzymywanych na naszych terenach „od zawsze” pszczół. Przede wszystkim były to różnych linii Krainki. Ich oddziaływanie na nasze pszczoły jest coraz bardziej widoczne.

Obecnie mamy do czynienia z jeszcze jednym nietypowym zjawiskiem: wiosna w styczniu, zima w marcu, lato w maju i październiku… Chociaż przed laty anomalia pogodowe też z pewnością się zdarzały, jednak nie tak powszechnie jak teraz. Mimo to próbujemy się w tym wszystkim znaleźć, z dobrym najczęściej skutkiem. Dlatego skuteczne wykorzystanie wczesnego pożytku rzepakowego jest normalną praktyką dla większości współczesnych pszczelarzy, a rójka jako sposób powiększania pasieki uważana jest za metodę zupełnie archaiczną. Takie kierowanie rozwojem rodzin, by uzyskać dobre zbiory miodu z kolejnych pożytków nie nastręcza nikomu trudności. To samo dotyczy zazimowania silnych rodzin które nie tylko zimę przeżyją bez strat, ale już w maju będą gotowe pracować na obfitych pożytkach. Mało tego, przy odrobinie szczęścia i zapobiegliwości można uzyskać miód już w kwietniu, zgromadzony z pożytków również dziś traktowanych jako rozwojowe.

Szczęście ma polegać na sprzyjającej pogodzie, a więc ciepłej końcówce marca i przynajmniej niektórych dniach w kwietniu. Wtedy wiosna wybucha z niepohamowaną siłą i nasze pierwsze rośliny pożytkowe kwitną, aż miło. Zapobiegliwość to zazimowanie silnych rodzin, które tych pożytków nie wykorzystają na odbudowę swojej kondycji po zimie, ale będą mogły przynajmniej część tego drogocennego wiosennego nektaru zgromadzić w postaci miodu. Trzeba również przygotować w ulu miejsce na miód – i to jest główne zadanie pszczelarza na dziś. Tym bardziej, że wiadomo, iż obfity zbiór miodu na początku wiosny jest zapowiedzią dobrych zbiorów z następnego pożytku i z kolejnych.

Najprostszym sposobem przygotowania miejsca na pierwszy miód jest wstawienie na skraj gniazda dwóch – trzech brązowych plastrów. Będą one obsiadane wtedy, gdy zrobi się bardzo ciepło i rozluźnione pszczoły nie będą się mieściły na zajmowanych dotychczas ramkach. W warunkach obfitego pożytku te dostawione plastry zostaną wykorzystane do zgromadzenia nektaru, masowo przynoszonego do ula przez pracujące jak w pełni lata, zbieraczki. Ponieważ plaster, który przed dostawieniem tej niewielkiej miodni był plastrem skrajnym, jest najczęściej całkowicie wypełniony pierzgą, przynajmniej od strony wewnętrznej (gniazda), pełni rolę swoistego ogranicznika czerwienia. Przez pierwsze parę dni matka nie przedostanie się przez niego. Te parę dni to właśnie czas potrzebny do zebrania pierwszego miodu. Trzeba go szybko odebrać, ponieważ pszczoły nie próżnują i po zaczerwieniu wcześniejszych plastrów zaczną szykować komórki na czerw w tych przewidzianych na pierwszy miód ramkach. Jeśli miodu jeszcze jest za mało lub jest niezasklepiony, między czerw a plaster z pierzgą można dodać ramkę z jasnym suszem lub, jeśli rodzina wyjątkowo dobrze się rozwija, z węzą. Gdy nie jesteśmy pewni przebiegu pogody w najbliższe dni i obawiamy się niepotrzebnego schłodzenia gniazda, ramki na miód możemy dostawić za uniesionym nieco do góry zatworem. Wtedy pszczoły, nie mieszczące się w czasie wczesnowiosennych upałów w ciasnym gnieździe, przejdą za zatwór i znalezione plastry zaczną zagospodarowywać.

Gdy miód w dodanych plastrach jest zasklepiony, a rodziny osiągnęły taką kondycję, by można im „do pełna” poszerzyć gniazda, odwirowujemy go uważając, by nie był zbyt rzadki. W ich miejsce wstawiamy jasny susz i węzę.

Inny sposób pozyskania pierwszego miodu z pożytków rozwojowych to zastosowanie małych nadstawek, a w ulu Wielkopolskim półnadstwaki. Ramek w takiej nadstawce musi być tyle, co w gnieździe, pozostała część miodni, znajdująca się nad pustą w tej chwili częścią gniazda, musi być oddzielona zatworem, najlepiej ocieplanym. Nadstawka powinna być oddzielona od gniazda kratą odgrodową, a uliczki międzyramkowe powinny być pootwierane tylko częściowo na połowie lub nawet 1/3 długości. Wtedy klimat w gnieździe nie ulegnie szybkiemu schłodzeniu, a w czasie dłużej trwającego zimna pszczoły opuszczą nadstawkę i utworzą ciepły kłąb wokół czerwia. Krata odgrodowa jest konieczna, bez niej matka mogłaby przejść do nadstawki i już tam zostać, co całkowicie pokrzyżowałoby nasze zamierzenia.

Tym sposobem można prawie co roku uzyskać miód z wierzb lub agrestu. Może go nie być dużo, jednak cieszy oko i serce pszczelarza, i utwierdza nas w słuszności prowadzenia naszej pasieki. Pozwala też ze spokojem oczekiwać na rozpoczęcie pierwszego pożytku towarowego, jako że pszczoły, które przyniosły miód w kwietniu, na pewno przyniosą go w kolejnych miesiącach,

Niektórym pszczelarzom udaje się odebrać nawet kilkanaście kg miodu kwietniowego, oczywiście w lata o wyjątkowo ciepłej wiośnie. Świadczy to o ogromnych możliwościach produkcyjnych pszczół, które tuż po zimie są w stanie nie tylko odbudować swoje siły, ale odłożyć zapasy dla siebie i pszczelarza. Nie pozostaje nam nic innego jak z tych możliwości pszczół na wszelkie sposoby korzystać.

Comments are closed.