Współpraca

■ Forum Polanka
■ Katalog Pszczelarski
■ LTP
■ "Pszczelarstwo"
■ Pasieka
■ Pszczelarska Oficyna
■ PszczeliPark
■ Pszczoły.Pl
■ pszczoły.rolnicy.com
■ PWRSA
■ PZP
■ rolnicy.com
■ Sądecki Bartnik
■ SPP Polanka
■ ŁYSOŃ

Miód Polski

Ankieta I

Rasa pszczół w Twojej pasiece

  • kraińska (48%, 61 Votes)
  • Buckfast (23%, 29 Votes)
  • krzyżówki (10%, 13 Votes)
  • kaukaska (9%, 11 Votes)
  • włoska (6%, 7 Votes)
  • środkowoeuropejska (4%, 7 Votes)

Total Voters: 127

Loading ... Loading ...

Ankieta II

Do jakiej organizacji pszczelarskiej należysz?

  • - Polski Związek Pszczelarski (38%, 38 Votes)
  • - Nie należę do żadnej organizacji (38%, 38 Votes)
  • - Mam zamiar się przyłączyć (13%, 13 Votes)
  • - SPP Polanka (6%, 6 Votes)
  • - Związek niezrzeszony w PZP (5%, 5 Votes)
  • - Stowarzyszenie Pszczelarzy Zawodowych (0%, 0 Votes)

Total Voters: 99

Loading ... Loading ...
To view the gallery in a popup window, click here.

Letnie dylematy

Wiosna w pasiece to kwiecień i maj, a w zasadzie jego dwie jego pierwsze dekady. Od zakwitnięcia malin, akacji i chabrów rozpoczyna się pszczelarskie lato. W większości pasiek trwa ono zaledwie do połowy lipca, w niektórych trochę dłużej, do sierpnia lub do początku września. Zależy to od pożytków, z jakich korzysta pasieka. Po ich zakończeniu pszczoły trzeba przygotować do zimy. Kolejny sezon zacznie się dopiero w kwietniu następnego roku.

Jak widać, pszczelarskie pory roku nie pokrywają się z kalendarzowymi. Do tego ich długość jest inna niż w kalendarzu, i to na niekorzyść dla nas i naszych pszczół. Pszczelarska wiosna i lato trwają krótko i szybko się kończą. Pszczółki niewiele mają czasu na pracę i gromadzenie bursztynowego miodu, za to długi jest okres oczekiwania na wiosnę i słońce. A pamiętajmy, że pszczoły latają tylko w dzień, i tylko przy ładnej pogodzie. Aż dziw więc bierze, że w tak krótkim czasie, w ciągu tych niewielu dni lotnych potrafią nie tylko odłożyć zapasy dla siebie, ale i podzielić się nimi z nami.

Nadążyć za rozwojem

Cudowną zda się ta pracowitość i zapobiegliwość, jednak pszczoły są do takich działań przygotowane, mają je zakodowane genetycznie i ciężka praca, z naszego punktu widzenia zakrawająca wręcz na szaleństwo, nie jest dla nich niczym nadzwyczajnym. To raczej my powinniśmy brać z nich przykład i starać się nadążyć za ich poczynaniami. Nadążyć i nie dać się prześcignąć, bo pszczoły nie czekają. Wielka dynamika rozwoju jest ich wrodzoną cechą, a otaczająca je przyroda nakręca ten rozwój jeszcze bardziej. Niestety, hossa nie trwa wiecznie i w pewnym momencie następuje katastrofa. Jest nią nastrój rojowy, który jest głównym celem trwającego już od stycznia rozwoju. Pszczoły, tak jak wszystkie żywe organizmy, dążą do powiększania swojej liczebności i starają się zajmować coraz większe terytoria. Oczywiście taka kolej rzeczy jest z punktu widzenia naszej gospodarki jak najbardziej wskazana, pszczół bowiem jest za mało i przynajmniej w naszym kraju, biorąc pod uwagę potrzeby związane z zapylaniem, powinno być ich co najmniej dwa razy więcej. Jednak odbywać się to musi w sposób kontrolowany, a nastrój rojowy i rójka w racjonalnej gospodarce pasiecznej są zjawiskami niekorzystnymi i niepotrzebnymi.

Walka z nastrojem rojowym angażuje siły pszczelarzy w nie mniejszym stopniu niż zwalczanie chorób i zmagania związane ze sprzedażą miodu. Na szczęście pokonanie nastroju rojowego leży w gestii pszczelarza i jest całkowicie wykonalne. Najczęściej wykorzystywaną metodą likwidacji nastroju rojowego są częste przeglądy i niszczenie znalezionych mateczników rojowych. Co prawda lepszy ten sposób niż bieganie z rojnicą i sikawką po okolicy, niemniej ma on więcej wad niż dodatnich stron. Jest to bowiem spóźniona likwidacja skutków nastroju rojowego, a nie sposób zapobiegania rójce. Do tego częste przeglądy dezorganizują pracę pszczół w tych rodzinach, gdzie zaawansowanego nastroju rojowego nie ma, co wydatnie zmniejsza ich możliwości produkcyjne. Jednokrotny wgląd do ula powoduje reakcję stresową pszczół trwającą nawet do czterech dni. Przy okazji wykonywania przeglądu przeciwrójkowego, można zagnieść matkę, co na określony czas wyłączy rodzinę z produkcji. Oprócz tego takie przeglądy są pracochłonne i ograniczają możliwości pszczelarza do prowadzenia pasieki liczącej nie więcej niż kilkadziesiąt pni.

Dlatego należy zastosować taką metodę gospodarowania, by przy dostępnych pożytkach rozwój rodzin znajdował się pod ciągłą kontrolą. Metody takie są znane, a ich zastosowanie da pszczelarzowi o wiele więcej satysfakcji niż złapanie największego roju.

Przy niezbyt obfitych pożytkach, przypadających na okres wiosenny i wiosenno-letni, najlepszym sposobem pokierowania rozwojem rodziny jest czasowe ograniczenie czerwienia matki. Większość polskich pasiek prowadzonych jest w warunkach, gdzie oprócz wczesnych pożytków rozwojowych (wierzby, klony, drzewa i krzewy owocowe), są jeszcze co najwyżej dwa pożytki towarowe. To rzepak lub mniszek w maju i akacja lub malina w czerwcu. Niewiele pasiek korzysta z lipy, gdyż skupisk lip na tyle dużych, by pszczoły przyniosły z nich miód (lasy lipowe, długie aleje), jest u nas niewiele. Za to o wiele pewniejsze są chwasty w uprawach rolniczych – chabry, rzodkiew świrzepa i gorczyca polna oraz plantacje facelii i ogórecznika.

Tylko izolator

Dla pasiek korzystających właśnie z takich pożytków z pełną odpowiedzialnością można polecić metodę izolatorową. Polega ona na zamknięciu matki w izolatorze z kraty odgrodowej, na 2 – 3 ramkach gniazdowych, już na miesiąc przed końcem tego drugiego obfitego pożytku. Jeżeli będzie nim akacja, która przestanie kwitnąć koło 15 czerwca, czerwienie matki należy ograniczyć już w połowie maja, często jeszcze w czasie kwitnienia rzepaku. Wtedy na pożytku wczesnoletnim (w pierwszej połowie czerwca), „wypracuje” się większość pszczół wychowanych w maju, i rodzina nie będzie się roić. Tak wczesny okres ograniczenia czerwienia wydawać się może niejednemu pszczelarzowi zbyt pochopny: silna, dopiero co doprowadzona po zimie do właściwej kondycji rodzina może nadmiernie osłabnąć i nie wykorzysta następnego pożytku. Ale następnego pożytku nie ma, więc duża ilość pszczół w tym sezonie nie będzie już potrzebna. Dopiero przed sierpniowym uzupełnianiem zapasów zimowych, rodziny muszą dojść do dużej siły. A nawet bardzo dużej, zważywszy że w przyszłym roku pasieka też będzie korzystać z wczesnego pożytku towarowego. Dlatego po zakończeniu ostatniego liczącego się pożytku izolator należy zabrać i pozwolić matce czerwić w całym gnieździe. By czerwienie było bardziej intensywne, rodziny kilkakrotnie się podkarmia.

Metoda izolatorowa już od ponad 20 lat jest niestrudzenie propagowana przez pana Janusza Mazurka, który dokładnie opracował jej etapy dla pasieki gospodarującej na słabych, krótkotrwałych pożytkach. Ponieważ opisał je niejednokrotnie w prasie pszczelarskiej, ten sposób gospodarowania znany jest wielu pszczelarzom, przynajmniej teoretycznie. Nierzadko spotyka się z krytyką: według jej oponentów drastyczne ograniczenie czerwienia już na początku sezonu prowadzi do zupełnie niepotrzebnego słabnięcia rodzin, które nie będą mogły wykorzystać późniejszych pożytków, lipcowych i sierpniowych. I jest to prawda, pamiętać jednak należy, że ta metoda powinna być stosowana w pasiekach, gdzie pożytków późniejszych niż czerwcowe nie ma. Jeżeli pasieka miałaby korzystać z obfitego pożytku gryczanego lub spadziowego, opisane postępowanie nie miałoby żadnego sensu. Te późniejsze pożytki musiałyby być wykorzystane jako rozwojowe, pozwalające doprowadzić pasiekę do właściwej kondycji przed zimą.

Gdy pożytki są lepsze

Można jednak w metodzie izolatorowej wprowadzić modyfikacje, uwzględniające wykorzystanie kolejnego pożytku, pojawiającego się w drugiej połowie czerwca (lipa, facelia, chwasty). Do pracy na tym pożytku potrzebna będzie określona siła, jednak już nie tak duża jak na akację czy malinę, jako że ten pożytek bywa mniej obfity. Pszczelarz, obeznany z jakością pożytków na swoim terenie może dokładnie zaplanować, ile pszczół musi liczyć rodzina na ten ostatni pożytek. Te pszczoły można wychować, wymieniając ramki w izolatorze. Wyjmuje się z niego plastry z czerwiem, a wstawia węzę lub najlepiej ramki z młodym, jasnym, nieczerwionym suszem. Przyjmując, że w ramce wielkopolskiej matka złoży około 6000 jajeczek, w celu uzyskania dodatkowych 30 tys. (3 kg) pszczół należy zmusić matkę do zaczerwienia dodatkowych pięciu ramek. Oczywiście to wymaga trochę pracy, ale jest na pewno mniej absorbujące niż wykonywanie co 7 – 9 dni przeglądów przeciwrójkowych połączonych z wyszukiwaniem mateczników i ściganie rojów.

Rójka nie ucieknie

Niestety, nawet przy tak dokładnym kierowaniu rozwojem rodziny, nie uda się wyeliminować całkowicie nastroju rojowego. Matka czerwi w ciasnym izolatorze i składa niewiele jajeczek, a więc jej funkcje wydzielnicze są słabe. W momencie ustania pożytku (może to być też kilka dni chłodniejszych lub deszczowych) ograniczony jest przepływ substancji matecznej między wszystkimi pszczołami. Większość feromonów decydujących o zachowaniu pszczół przekazywanych jest z pokarmem w procesie ich wzajemnego karmienia się (trofalaksja). Jeśli więc skończy się pożytek, zmniejszy się przepływ pokarmu w rodzinie. Wtedy część pszczół nie dostaje substancji matecznej, która jest swoistym środkiem uspokajającym. Wchodzą one w stan pobudzenia, którego ostatecznym stadium jest ucieczka, czyli nic innego jak wyjście roju. Nie są do tego nawet potrzebne klasyczne mateczniki rojowe, pszczoły takie mogą zacząć wychowywać matki na czerwiu pszczelim w ramkach zabranych z izolatora. Zdarza się więc, że rodzina z matką zamkniętą w izolatorze wyroi się. Rój jednak nie ucieknie, właśnie dlatego, że wyszedł bez matki. Z reguły po paru godzinach pszczoły rojowe „dochodzą do wniosku”, że bez matki daleko nie polecą i wracają do macierzanka. Jeżeli pojawi się pożytek, zgryzą wybudowane przez siebie mateczniki i sytuacja wraca do normy.

Niestety, izolator to nie wszystko. By pszczoły chciały nosić miód i nie „myślały” o rójce, muszą posiadać odpowiednie cechy użytkowe. Dlatego tak dużo zależy od jakości matek i każdy pszczelarz powinien utrzymywać w swojej pasiece pogłowie dostosowane do miejscowych warunków pożytkowych. W pasiece gospodarującej na słabych pożytkach nie są potrzebne intensywnie rozwijające się pszczoły, hodowane z myślą o pożytkach obfitych i ciągłych. Dla opisywanego modelu gospodarowania najbardziej właściwe będą pszczoły o dynamicznym rozwoju wiosennym, ale później ten rozwój spowalniające. Będą to bardziej umiarkowanie rozwijające się linie Krainek, nie nadają się natomiast do takiej pasieki pszczoły o ciągłym, intensywnym rozwoju, na przykład modne ostatnio pszczoły Buckfast i Włoszki.

Dodatkową korzyścią z zastosowania izolatora jest możliwość skutecznego zwalczenia warrozy po zakończeniu ostatniego pożytku towarowego. Pszczół jest wtedy mało, czerwia też niewiele (owe dwie ramki w izolatorze), i wszystkie samice Varroa zgromadzone są właśnie na nim. Aż się prosi, by w momencie wygryzania tego czerwia rodziny dwukrotnie odymić lub potraktować kwasem mrówkowym. Zabieg taki jest teraz jak najbardziej wskazany, gdyż jest już po miodobraniu.

W pasiece wędrownej

Zupełnie inny model gospodarowania przyjmuje się w pasiekach prowadzonych intensywnie, korzystających z wielu obfitych, szybko po sobie następujących pożytków. Tam ograniczanie matki jest niepotrzebne, są za to momenty, w których powinno się tak kierować rozwojem rodziny, by matka składała jak najwięcej jajeczek. Na każdy pożytek potrzeba dużo pszczół, które są wychowywane kosztem pożytków poprzednich. Na obfitym pożytku czerwienie mogą ograniczać same pszczoły, zapełniając wszystkie plastry w gnieździe nektarem. Dlatego do gospodarki intensywnej są potrzebne zarówno ule o dużej pojemności, jak i odpowiednie pszczoły, które nie mają zwyczaju się „zalewać”, lecz przez cały sezon zmuszają matki do intensywnego czerwienia.

Prowadzenie pasieki towarowej, wędrownej, to odrębny temat, bardzo szeroki, bo wszystkie w niej prace są uzależnione są od terminów występowania pożytków, ich rodzaju i obfitości. Intensywnie prowadzona pasieka wędrowna może korzystać nawet z 6 – 7 pożytków w sezonie. Opisanie, nawet skrótowe, wszystkich wariantów postępowania, jest niemożliwe w ramach jednego artykułu. A przecież oprócz przygotowania rodzin do poszczególnych pożytków i wykonania wszystkich prac związanych z odbiorem miodu, pamiętać trzeba o zwalczaniu warrozy. Z myślą o czytelnikach pasieki zainteresowanych gospodarką towarową redakcja „Pasieki” przygotowuje specjalistyczną pozycję przeznaczoną właśnie dla pszczelarzy – wędrowców. Powinna ona ukazać się na rynku jeszcze w ciągu rozpoczynającego się sezonu.

Comments are closed.