Współpraca

■ Forum Polanka
■ Katalog Pszczelarski
■ LTP
■ "Pszczelarstwo"
■ Pasieka
■ Pszczelarska Oficyna
■ PszczeliPark
■ Pszczoły.Pl
■ pszczoły.rolnicy.com
■ PWRSA
■ PZP
■ rolnicy.com
■ Sądecki Bartnik
■ SPP Polanka
■ ŁYSOŃ

Miód Polski

Ankieta I

Rasa pszczół w Twojej pasiece

  • kraińska (48%, 61 Votes)
  • Buckfast (23%, 29 Votes)
  • krzyżówki (10%, 13 Votes)
  • kaukaska (9%, 11 Votes)
  • włoska (6%, 7 Votes)
  • środkowoeuropejska (4%, 7 Votes)

Total Voters: 127

Loading ... Loading ...

Ankieta II

Do jakiej organizacji pszczelarskiej należysz?

  • - Polski Związek Pszczelarski (38%, 38 Votes)
  • - Nie należę do żadnej organizacji (38%, 38 Votes)
  • - Mam zamiar się przyłączyć (13%, 13 Votes)
  • - SPP Polanka (6%, 6 Votes)
  • - Związek niezrzeszony w PZP (5%, 5 Votes)
  • - Stowarzyszenie Pszczelarzy Zawodowych (0%, 0 Votes)

Total Voters: 99

Loading ... Loading ...
To view the gallery in a popup window, click here.

Koniec maja to już lato

Dla pasiek korzystających z wczesnych pożytków pory roku następują wcześniej niż w kalendarzu. Wiosna zaczyna się w dniu pierwszego oblotu, często na początku marca lub nawet w lutym, zaś lato przychodzi wraz z pożytkami przełomu maja i czerwca, które dla wielu pszczelarzy są pożytkami głównymi. W racjonalnie prowadzonej pasiece przed ich rozpoczęciem robi się miodobranie z pożytków wiosennych, które coraz bardziej liczą się jako źródło miodu towarowego. Warto przypomnieć, że jeszcze przed 30 – 40 laty zalecano takie kierowanie rozwojem rodzin pszczelich, by osiągnęły kondycję produkcyjną na początek czerwca. Obecnie wykorzystanie pożytków majowych, głównie rzepaku, staje się standardem, a wielu pszczelarzy korzystając ze sprzyjającej pogody stara się pozyskać miód z jeszcze wcześniejszych pożytków, do niedawna traktowanych tylko jako rozwojowe. Nie jest dla nikogo zaskoczeniem miód wierzbowy, odbierany co prawda tylko w niektóre lata i w ilościach nie mających wielkiego wpływu na ogólną wydajność produkcyjną. Niemniej rodziny, które przyniosą miód w kwietniu, są w pełnej gotowości do wykorzystania pożytków majowych, a ten następny, który do niedawna był pierwszym, staje się kolejnym źródłem nektaru dla pracującej już intensywnie od prawie dwóch miesięcy pasieki. Nie trzeba tłumaczyć, jak duże to ma znaczenie dla produkcji pasiek, dla których sezon kończy się na lipie lub jeszcze wcześniej, po przekwitnięciu akacji.

Dla wielu pasiek stacjonarnych i większości wędrownych pierwszym liczącym się pożytkiem towarowym jest rzepak. Wiele pasiek korzysta z mniszka, który dostarcza co prawda mniej nektaru niż rzepak, ale jest rekordzistą wśród naszych roślin pożytkowych jeśli chodzi o wydajność pyłkową. Jednak w ofercie niejednej pasieki znajduje się miód mniszkowy, gdyż ta cenna roślina występuje na ogromnych areałach i do jej dobrego nektarowania potrzeba tylko ładnej pogody. Za to drzewa owocowe stanowią gorsze źródło pożytku, mało tego, pożytek z sadów, w których stosuje się dużo zabiegów chemizacyjnych może spowalniać rozwój rodzin, a nawet być przyczyną zatruć pszczół.

Zbiory miodu rzepakowego zależą od siły rodzin, jakości plantacji i pogody. Silna rodzina bez problemu przyniesie 20 kg miodu, a zbiór rzędu 40 kg z ula nie należy do rzadkości i wcale nie jest rekordowy. Rzepak, z którego korzysta pasieka musi być jednak uprawiany na dobrej glebie, dobrze nawożony, zasiany we właściwym terminie i odchwaszczony. Temperatura w czasie kwitnienia rzepaku musi przekraczać w dzień 15° C. Zdarza się, że pszczelarz zniechęci się do tego pożytku, sądząc że to dana odmiana rzepaku nie nektaruje, podczas gdy jest on uprawiany na zbyt słabej glebie, został późno zasiany lub w czasie kwitnienia było zimno. O wpływie temperatury na nektarowanie rzepaku wiedzą dobrze doświadczeni w wykorzystaniu tego pożytku pszczelarze. Zdarza się bowiem, że pszczoły nic nie przyniosą przez dwa tygodnie stacjonowania pasieki na środku rzepakowego pola, ponieważ jest zimno i wietrznie, wystarczą jednak 3 dni słońca i wzrost temperatury do 20° C, by nadstawki zapełniły się miodem. Oprócz nektaru rzepak dostarcza również wysokiej jakości pyłku, dzięki czemu rodziny rozwijają się dynamicznie. Wędrówka na rzepak to nie tylko możliwość zwiększenia produkcji miodu, ale też sposób na doprowadzenie rodzin do wielkiej siły, potrzebnej do skutecznego wykorzystania kolejnych pożytków.

Miodobranie z rzepaku można robić, gdy 2/3 powierzchni plastrów są zasklepione. Dużym ułatwieniem tej pracy, liczącym się zwłaszcza w pasiekach wędrownych, jest użycie przegonek. Między korpusem z miodem i korpusem gniazdowym umieszcza się płytę z przegonkami korytarzowymi lub sprężynowymi. Najlepiej zrobić to rano, wtedy pszczoły szybko opuszczają miodnię, gdyż w ciągu dnia w ulu trwa wytężony ruch. Z reguły w górnym korpusie nie ma pszczół już po południu, lepiej jednak z zabraniem miodu poczekać do następnego dnia. Po zabraniu korpusów z miodem i przegonek od razu stawia się nowe wypełnione pustymi plastrami. Jeżeli pszczelarz nie dysponuje odpowiednim zapasem plastrów i żeby je „oddać”, trzeba najpierw odwirować miód, miodobranie robi się z tylu rodzin, z ilu zdąży się odwirować miód tego samego dnia. Każda pasieka wędrowna powinna być więc wyposażona w potrzebny zapas plastrów i korpusów lub nadstawek, gdyż tylko wtedy można przeprowadzić sprawnie miodobranie, jeżeli pożytek jest znacznie oddalony od domu pszczelarza. W przeciwnym razie rodziny będą się tłoczyć w części gniazdowej uli do czasu, aż pszczelarz odwiruje miód i przywiezie puste plastry z powrotem, co może trwać parę dni. Alternatywą tego jest wirowanie miodu w pasiece wędrownej, przy wykorzystaniu przewoźnej pracowni, w wynajętym pomieszczeniu lub bezpośrednio na pasieczysku. Takie rozwiązanie jednak sprawia znacznie więcej kłopotów oraz jest bardziej pracochłonne i kosztowne niż proste przywiezienie do pasieki pustych plastrów, wymiana ich na pełne i zabranie do pracowni w celu odwirowania. Oprócz tego pozyskiwanie miodu w innych pomieszczeniach niż przystosowana do tego i wyposażona w odpowiednie urządzenia pracownia jest niezgodne z obowiązujące obecnie przepisami.

W czasie stosowania przegonki wszystkie otwory w korpusie z miodem muszą być zamknięte, musi on być szczelny, a dolne krawędzie powinny dokładnie przylegać do płyty z przegonkami. W przeciwnym razie pszczoły będą wracać do miodni. W czasie miodobrania przy pomocy przegonek w miodni nie może być plastrów z czerwiem. Pszczoły bowiem nie zechcą ich opuścić, poza tym plastrów z czerwiem nie wolno wirować.

Próba uproszczenia sobie pracy przez postawienie korpusu z pustymi plastrami na gnieździe i dopiero na nim przegonki oraz miodni, z której będą usunięte pszczoły, nie na wiele się zda. Odległość między miodnią i gniazdem będzie zbyt duża, by pszczoły chciały przechodzić na dół i utworzą one jakby drugą osieroconą rodzinę. Zresztą takie postępowanie tylko pozornie zmniejszy pracochłonność miodobrania: do ula przecież trzeba podejść jeszcze raz w celu zabrania kondygnacji z miodem.

Równie sprawnie przebiega miodobranie przeprowadzone przy zastosowaniu aldehydu benzoesowego, użytego do usuwania pszczół z miodni. Potrzebne do tego są porowate płyty wielkości powałki korpusu ula lub nadstawki. Doskonale do tego nadaje się porowata (miękka) płyta pilśniowa. Płytę taką skrapia się niewielką ilością aldehydu, po czym kładzie się ją na górnych listewkach ramek w miodni (oczywiście po zabraniu beleczek odstępnikowych). Po kilku minutach pszczoły opuszczają nadstawkę, którą wymienia się na drugą, zawierającą puste ramki. Metoda ta jest skuteczna tylko w przypadku stosowania w miodni niskich ramek, na przykład pół-wielkopolskich, pół-dadantowskich, Apipolu itp, ponieważ na wyższych ramkach dużo pszczół zostaje w ich dolnej części. Zwiększenie dawki repelentu nie wpłynie na zwiększenie zasięgu jego działania. Zastosowanie środków chemicznych odstraszających pszczoły wiąże się z ryzykiem przenikania ich do miodu, należy więc je stosować tylko wtedy, gdy wszystkie plastry są całkowicie zasklepione. Aldehyd benzoesowy kumuluje się też w wosku pszczelim. Węza wykonana z wosku wytopionego z plastrów, które wielokrotnie były traktowane tym środkiem, będzie niechętnie odbudowywana przez pszczoły.

Nie należy zabierać plastrów z niedojrzałym miodem. Jeżeli pasieka po miodobraniu z rzepaku ma być przewieziona na kolejny pożytek, na przykład z akacji lub malin, korpusy z miodem niedojrzałym trzeba pozostawić jeszcze na czas około jednego tygodnia. Bezcelowe jest wywożenie uli z niedojrzałym miodem rzepakowym na kolejny pożytek, ponieważ nie dość, że zmiesza się on z miodem z innych roślin, to do czasu następnego miodobrania skrystalizuje. Miód rzepakowy krystalizuje bardzo szybko i już po dwóch tygodniach jego pozyskanie z plastrów będzie niemożliwe. Dlatego plastry z rzadkim miodem rzepakowym należy zgrupować w wybranych rodzinach, które pozostaną jeszcze przez kilka dni na przekwitającej plantacji rzepaku. Ponieważ pożytek się już kończy, dopływ świeżego nektaru będzie znikomy i pszczoły szybko ten miód zagęszczą. Po jego odebraniu omawianą już metodą przy użyciu przegonek, resztę rodzin przewozi się na kolejny pożytek.

Po rzepaku rodziny są doskonale przygotowane do wykorzystania innych pożytków. Prawie wszystkie plastry w rodniach są pełne czerwia, zaś najsilniejsze rodziny mają po trzy korpusy pełne pszczół. W tej sytuacji część rodzin może wejść w nastrój rojowy, do czego przyczynia się w większości pasiek kilkudniowa przerwa w pożytkach, trwająca do rozpoczęcia nektarowania akacji. Do wyrojenia się rodzin nie można dopuścić, wyjście roju bowiem oznacza wyłączenie wyrojonej rodziny z dalszej produkcji. Dobrą metodą utrzymania rodzin w nastroju roboczym jest ich osłabienie przez odebranie części pszczół i zasklepionego czerwia i zrobienia z nich odkładów. Z każdej silnej rodziny zabiera się tyle ramek z czerwiem zasklepionym, by pozostało w nim sześć ramek czerwia. Nie wpłynie to negatywnie na wydajność rodziny na kolejnym pożytku, za to skutecznie zapobiegnie wyrojeniu.

Wraz z zakwitnięciem roślin dostarczających pożytków określanych jako wczesnoletnie rozpoczyna się pszczelarskie lato. Dla większości pasiek, nie tylko wędrownych, są to akacje (robinie akacjowe), rzadziej maliny. Niestety, nie da się tych dwóch pożytków wykorzystać po kolei, występują one bowiem niemal równocześnie, co najwyżej można rozdzielić pasiekę i część uli wywieźć na akację, a resztę na malinę. Wtedy pozyska się dwie odmiany miodu, różniące się od siebie zasadniczo, mimo że zbierane były w tym samym czasie. Są też w Polsce plantacje późnych malin, zwanych jesiennymi, które zakwitają na przełomie lipca i sierpnia, uprawiane z myślą o zbiorze owoców pod koniec września. Jednak obecnie areał uprawy maliny jesiennej jest niewielki i nie liczy się ona jako pożytek towarowy.

Rodziny wywożone na akację są silne, ponieważ pożytek rzepakowy doskonale wpłynął na ich rozwój. Nawet te, które kwitnienie rzepaku przywitały zaledwie z półnadstawkami, teraz będą już obsiadać dwa pełne korpusy, zaś w ich gniazdach będzie po 6 ÷ 8 plastrów pełnych czerwia. Pozostałe rodziny są jeszcze silniejsze, dzięki czemu dobrze wykorzystają szykujący się bardzo obfity pożytek. Pamiętać jednak należy, że pożytek akacjowy jest krótkotrwały: roślina ta kwitnie na ogół około 10 dni. Ponieważ nektaruje wyjątkowo obficie, wszystkie wolne plastry, również te w części gniazdowej, są zalewane nakropem, wskutek czego czerwienie matek może całkowicie ustać. Tak krótki okres trwania pożytku to zdecydowanie za mało, by rodziny pszczele osłabły na skutek „wypracowania się” pszczół. Po przekwitnięciu akacji rodziny nadal są silne, nie ma natomiast prawie wcale czerwia do karmienia. Mało tego, wygryzają się nowe pszczoły z czerwia pochodzącego z jajeczek złożonych przed rozpoczęciem pożytku. Dlatego w większości polskich pasiek, w których drugim i głównym pożytkiem jest akacja, pierwszy tydzień po jej przekwitnięciu jest okresem rójek. W racjonalnie prowadzonej pasiece nie można sobie pozwolić na tak archaiczny podział sezonu, tym bardziej nie powinno to mieć miejsca w pasiece wędrownej. Dlatego pszczelarze stosują różne metody utrzymania w ryzach dążących do rójki rodzin, a ich wybór jest uzależniony od planów dalszego wykorzystania pasieki.

W sytuacji, gdy akacja jest pożytkiem ostatnim lub w tydzień po jej przekwitnięciu planowane jest wykorzystanie pożytku z lipy, bardzo zresztą kapryśnego i trudnego do przewidzenia, odpowiednio wcześniej ogranicza się czerwienie matek. Robi się to, umieszczając matkę na dwóch ÷ trzech plastrach gniazdowych w izolatorze z kraty odgrodowej. Z kolei w pasiece, którą czeka jeszcze bardzo dużo pracy nie tylko na lipie, ale też na kolejnych pożytkach, takie postępowanie byłoby nieuzasadnione. Rodziny w pasiece wędrownej muszą się rozwijać, lecz rozwój ten musi być kontrolowany. Ze względu na duże zagrożenie rójką po zakończeniu pożytku z akacji, rozwój nie może być tak żywiołowy jak przed zakwitnięciem rzepaku. Dlatego czerwienie matek już w trakcie trwania pożytku rzepakowego można ograniczyć do jednego korpusu gniazdowego.

Niektórzy pszczelarze doprowadzają rodziny do jeszcze większej siły, pozwalając matkom czerwić na dwóch korpusach, zaś na początku pożytku akacjowego ogranicza się je na jednej kondygnacji lub nawet na kilku ramkach. Tak silne rodziny przyniosą bardzo dużo miodu z akacji lub malin, ale przy załamaniu pogody mogą natychmiast się roić.

Przewóz pszczół na akację jest przedsięwzięciem wymagającym dużej uwagi, ponieważ rodziny są bardzo silne, a na zewnątrz jest już ciepło, zarówno w dzień jak i w nocy. Pasiekę trzeba więc odpowiednio przygotować, zapewniając dobrą wentylację przewożonym rodzinom, a tym najsilniejszym dostawić każdej pusty korpus, w którym zgromadzi się nadmiar pszczół. Po przywiezieniu uli na pożytek jak najszybciej należy otworzyć wylotki, by pszczoły mogły obniżyć temperaturę w gniazdach, która po transporcie w upalną noc może być za wysoka. Pasiekę ustawia się zawsze możliwie najbliżej pożytku, ale teraz odległość nie ma już takiego dużego znaczenia, jak przy korzystaniu z rzepaku.

Jeżeli pogoda dopisze, pszczoły pracują intensywnie i w wyjątkowo korzystne lata udaje się na akacji wykonać dwa miodobrania. W czasie upałów nektar jest gęsty i po przyniesieniu do ula pszczoły bardzo szybko odparowują z niego nadmiar wody, po czym natychmiast zasklepiają gotowy miód. Ponieważ przerabianie takiego nektaru trwa krótko i ilość enzymów dostarczanych z śliną jest niewielka, świeżo odebrany miód może zawierać dużo nie rozłożonej do cukrów prostych sacharozy. W takim miodzie może jej nawet być 13 ÷ 14 %, a więc dużo więcej, niż przewiduje obowiązujące rozporządzenie. Jednak w trakcie przechowywania zawartość sacharozy w takim miodzie spada na skutek ciągłej działalności enzymu i już we wrześniu może wynosić poniżej 5 %. Dlatego nie należy się zrażać tym, że świeży miód akacjowy może sprawiać wrażenie zafałszowanego, tylko spokojnie poczekać. Poza tym miód akacjowy i produkt powstały po przetworzeniu przez pszczoły syropu cukrowego znacznie różnią się od siebie organoleptycznie.

Zdarza się, że zawartość wody w odebranym przez pszczelarza miodzie akacjowym jest zbyt wysoka, niż przewidziana w obowiązującym rozporządzeniu. Tę sytuację pszczelarze tłumaczą nie spotykanym gdzie indziej zachowaniem pszczół, polegającym na zasklepianiu miodu niedojrzałego, o zawartości wody powyżej 20 %. Pszczoły, zaskoczone wyjątkowo obfitym pożytkiem miałyby nie zdążyć odparować potrzebnej ilości wody z przyniesionego nektaru i zasklepiają miód zbyt rzadki. Tymczasem pszczoły nigdy nie zasklepią miodu o zbyt dużej zawartości wody, a dojrzały miód akacjowy charakteryzuje się zazwyczaj największą gęstością spośród wszystkich pozyskiwanych w Polsce miodów i często udział w nim wody nie przekracza 15%. Dotyczy to zwłaszcza miodu pozyskiwanego w czasie wyjątkowo obfitego nektarowania akacji, przy upalnej pogodzie. Przyczyną pozyskiwania zbyt rzadkiego miodu jest postępowanie pszczelarza w czasie miodobrania, który odbiera miód niedojrzały, chcąc szybciej przygotować pszczołom miejsce na składowanie kolejnych partii nektaru. Czasem odbywa się to w sposób zupełnie nieświadomy, ponieważ wirowane są ramki prawie całkowicie zasklepione. Wystarczy jednak niewielka ilość nektaru, który pszczoły złożą w dniu miodobrania w rzędzie niezasklepionych komórek w dolnej części plastra, by zawartość wody w odwirowanym miodzie przekroczyła 20 %. Dlatego przed przystąpieniem do miodobrania należy się upewnić, czy w plastrach w miodni nie ma świeżego nakropu. W tym celu wstrząsa się energicznie nie do końca zasklepionym plastrem i jeżeli wylatuje z niego nawet niewielka ilość rzadkiego nektaru, miodobranie należy odłożyć na później.

Jeżeli wszystkie plastry w miodni są wypełnione miodem i świeżym nektarem, a pożytek trwa w najlepsze, silnym rodzinom należy dostawić po jednym korpusie wypełnionym plastrami z suszem. Wstawia się go jako drugi, między korpusem gniazdowym a wypełnioną niedojrzałym miodem nadstawką. Z odbiorem miodu należy zaczekać do czasu, aż dojrzeje, co nie będzie trwać długo, ponieważ pożytek akacjowy należy do krótkotrwałych. Na terenach, gdzie dominują akacje rzadko trafia się kolejny pożytek na tyle obfity, by pszczoły nie uporały się z całkowitym zagęszczeniem i zasklepieniem zgromadzonego wcześniej nektaru. Nie należy zaś odbierać miodu niedojrzałego z myślą, że nadmiar wody wyparuje z niego później, po odwirowaniu, w czasie przechowywania w ciepłym magazynie. Miód jest higroskopijny i zawartość w nim wody może się nawet zwiększyć, dlatego wszystkie czynności związane z jego przygotowaniem należy pozostawić pszczołom.

Miodobranie z akacji w pasiece wędrownej wykonuje się przy pomocy przegonek, tak samo jak odbiór miodu rzepakowego. Wszystkie czynności z tym związane należy przeprowadzić sprawnie, ponieważ w tym czasie może brakować innych pożytków, co będzie przyczyną rabunków. Ponieważ miód akacjowy jest bezbarwny i bardzo wolno krystalizuje, jego część, zwłaszcza ten zgromadzony nad czerwiem w ramkach gniazdowych może pozostać do następnego miodobrania. Kolejne pożytki, tradycyjnie wykorzystywane przez pasiekę wędrowną, to lipa i gryka. Na terenach, gdzie te rośliny nie występują, można poszukać plantacji ogórecznika, facelii, gorczycy lub rzepaku i rzepiku jarego.

Comments are closed.