Współpraca

■ Forum Polanka
■ Forum Zagajnik
■ Galeria Pszczelarska
■ Katalog Pszczelarski
■ LTP
■ Miesięcznik "Pszczelarstwo"
■ Miód Warszawa
■ Moja wizytówka
■ Pasieka
■ Pszczelarska Oficyna
■ PszczeliPark
■ Pszczoły.Pl
■ pszczoły.rolnicy.com
■ PWRSA
■ PZP
■ rolnicy.com
■ Sądecki Bartnik
■ SPP Polanka
■ ŁYSOŃ

Miód Polski

Ankieta I

Rasa pszczół w Twojej pasiece

  • kraińska (48%, 61 Votes)
  • Buckfast (23%, 29 Votes)
  • krzyżówki (10%, 13 Votes)
  • kaukaska (9%, 11 Votes)
  • włoska (6%, 7 Votes)
  • środkowoeuropejska (4%, 7 Votes)

Total Voters: 127

Loading ... Loading ...

Ankieta II

Do jakiej organizacji pszczelarskiej należysz?

  • - Polski Związek Pszczelarski (38%, 38 Votes)
  • - Nie należę do żadnej organizacji (38%, 38 Votes)
  • - Mam zamiar się przyłączyć (13%, 13 Votes)
  • - SPP Polanka (6%, 6 Votes)
  • - Związek niezrzeszony w PZP (5%, 5 Votes)
  • - Stowarzyszenie Pszczelarzy Zawodowych (0%, 0 Votes)

Total Voters: 99

Loading ... Loading ...
To view the gallery in a popup window, click here.

Sławomir Trzybiński – Pszczelarz, produkcja matek i odkładów pszczelich

Szkolenia i wykłady 2010 Trzybiński Sławomir Gospodarstwo Pszczelarskie

Moja pasieka zlokalizowana jest na wschodnim krańcu województwa wielkopolskiego. Liczy 300 rodzin pszczelich, utrzymywanych w ulach wielkopolskich i warszawskich zwykłych oraz poszerzanych. Pasieki rozmieszczone są na terenie gminy Kościelec w powiecie kolskim. Najważniejsze pożytki wykorzystywane przez pszczoły to wierzby, mniszek, rzepak, robinia, chabry, facelia i ogórecznik. Od początku lat 90-tych XX wieku specjalizuję się w produkcji matek pszczelich i odkładów. Moją dewizą jest wysoka jakość oferowanych produktów, a głównym celem najwyższa satysfakcja klientów.

W ofercie pasieki są:

  • Matki pszczele
  • odkłady trzyramkowe

Gospodarstwo Pszczelarskie

Sławomir Trzybiński Łęka 2

Wyświetl większą mapę

62-604 Kościelec tel : 501432752

  • Kraińska
  • Kaukaska
  • Włoszka
  • Buckfast
Warto zobaczyć i poczytać:

Polskie Pasieki

Współczesna Gospodarka Pasieczna

Ocena wydajności pożytków letnich (część 5)

Wykorzystanie pożytków wczesnoletnich i letnich przez pasiekę wędrowną sprawia znacznie mniej kłopotów niż wiosennych. Pożytki nektarowe występujące w tym okresie są obfite i raczej pewne, jeżeli więc dopisuje pogoda, zbiory miodu są zawsze udane. Mianem pierwszych pożytków wczesnoletnich określa się już te występujące w pierwszej połowie czerwca, a nawet pod koniec maja. Wprawdzie jest to jeszcze kalendarzowa wiosna, ale w udanym sezonie temperatury w tym czasie są już typowo letnie, a wiosna pszczelarska zaczyna się na oblocie wiosennym, a kończy na przekwitnięciu rzepaku.

Pierwszym wczesnoletnim pożytkiem mającym duże znaczenie w naszych pasiekach jest robinia akacjowa. Dla wielu pasiek, zwłaszcza prowadzonych w rejonach o słabszych glebach, stanowi ona pożytek główny, czasem zresztą jedyny. Właściwe przygotowanie pszczół do akacji nie jest trudne, jeżeli po zimie pasieka składała się z rodzin o średniej sile, a nawet nieco słabszych. Akurat na początek czerwca dochodzą one do szczytu swojej siły i doskonale wykorzystują ten pożytek. W swoim rozwoju korzystają z kolejnych pożytków wiosennych: podbiału, wierzb, mniszka, sadów, klonów, rzepaku i innych. Ale w racjonalnie prowadzonej pasiece przynajmniej jeden z tych pożytków, tutaj traktowanych jako rozwojowe, powinien być źródłem miodu towarowego. W większości pasiek jest to mniszek lub rzepak i dopiero po miodobraniu z nich rodziny wywozi się na akację, po wcześniejszym przygotowaniu miejsca w nadstawkach na kolejny miód. Rodziny, które były już na początku maja na tyle silne, by przynieść dużo miodu z rzepaku, pod koniec tego miesiąca będą w jeszcze lepszej kondycji. Stanie się tak nawet wtedy, gdy ze względu na pogodę zbiory miodu rzepakowego nie dopisały. Pożytki majowe są obfite i dostarczają zarówno nektaru jak i pyłku, rodziny pszczele rozwijają się więc prężnie, zwłaszcza gdy w ulach są młode matki.

pszczoła i akacja

Niestety, duża siła rodzin w tym okresie może być przyczyną kłopotów. Otóż po przekwitnięciu rzepaku wiele pasiek ma do czynienia z trwającą od kilku do dziesięciu dni przerwą w pożytkach. To wystarczający czas, by najsilniejsze rodziny zdążyły się wyroić, szczególnie gdy w pasiece dominują pszczoły skłonne do rójki. Sytuacji takiej pszczelarze starają się zapobiegać na różne sposoby, najczęściej ograniczając czerwienie lub osłabiając rodziny przez tworzenie odkładów. Ograniczenie czerwienia jest dobrym sposobem, gdy pożytek czerwcowy będzie pożytkiem ostatnim. Natomiast tworzenie odkładów też ma sens, jeżeli zostaną one wykonane w określonym celu, na przykład do powiększenia pasieki, zasilenia rodzin kończących pracę na wyczerpujących pożytkach późnoletnich lub mają być sprzedane. Najlepszym jednak sposobem powstrzymania pszczół z dala od nastroju rojowego jest znalezienie dla nich pracy. Możliwe jest to właśnie w pasiece wędrownej, dla której można znaleźć jakiś krótki, obfity pożytek, który nie tylko rozładuje nastrój „bezrobocia” w ulach, ale pozwoli uzyskać dodatkową produkcję miodu. Nie jest to łatwe, ponieważ niewiele jest takich rodzimych gatunków, które by kwitły w drugiej połowie maja i do tego występowały masowo. Są jednak miejsca, w których pszczoły mogą znaleźć pożytek na tyle obfity, by całkowicie zapełnić nadstawki miodem. To lasy i nieużytki porośnięte gęstymi, bardzo ekspansywnymi krzewami czeremchy amerykańskiej i kruszyny, które są odporne na suszę i doskonale sobie radzą na słabych glebach, również w miejscach zacienionych. Tam gdzie występują masowo, nie ma mowy o przerwie pożytkowej w maju i tam można wywozić pszczoły, które nie dość że się nie wyroją, to jeszcze przyniosą miodu o specyficznym „leśnym” smaku, zupełnie jednak innym niż miód spadziowy.

Rój pszczół

Innym takim „wypełniaczem” luki w pożytkach jest borówka wysoka (amerykańska), zakwitająca właśnie w tym najbardziej interesującym pszczelarza okresie. Duża plantacja borówki może dostarczyć obfitego wziątku nektarowego, ponieważ jej wydajność miodowa jest szacowana na 100 kg z hektara. Jednak najlepszymi roślinami pożytkowymi zakwitającymi w połowie maja i kwitnącymi około 2 tygodnie są irgi: wielokwiatowa, rozkrzewiona, czarna i błyszcząca. Niestety, nie występują one masowo, gdyż najczęściej są sadzone jako krzewy ozdobne i żywopłoty. Od kilkudziesięciu lat jednak znajdują się w centrum zainteresowania pszczelarzy, przez co sadzi się ich coraz więcej i tam gdzie jest ich dużo, są źródłem obfitego pożytku. Wydajność miodowa irgi błyszczącej i czarnej, jest bardzo wysoka i przekracza 300 kg z hektara.

Robinia akacjowa

Po szczęśliwym przetrzymaniu tego trudnego okresu przychodzi czas na królową pożytków wczesnoletnich, czyli robinię (akację). Niestety, jak na królową przystało, może ona być kapryśna i zaskakiwać pszczelarza przygotowanego na duże zbiory, Kwitnie bardzo obficie i obficie nektaruje, ale tylko w czasie upałów. W chłodniejsze dni może zawodzić, ponieważ płatki w jej kwiatach robią się sztywne i utrudniają pszczołom pobieranie nektaru (pszczoła nie może dostać się pod żagielek). Z kolei w upalne, ale wietrzne dni nektar może szybko wysychać i będzie dostępny tylko w godzinach rannych. Kwitnienie akacji jest krótkie i przy sprzyjającej pogodzie nie trwa dłużej niż tydzień. Ochłodzenia pojawiające się w czasie kwitnienia mogą je wydłużyć do 10 – 14 dni. Przy planowaniu wędrówki na pożytek akacjowy należy też pamiętać, że najlepiej nektarują drzewa i krzewy akacji porastające zbocza o wystawie południowej. Rosnące na zboczach północnych mogą wytwarzać niewiele nektaru, chociaż zakwitną później i kwitnąć będą dłużej. Akacje najczęściej rosną na glebach suchych i piaszczystych i tam ich nektarowanie jest najbardziej obfite. Na stanowiskach wilgotnych wytwarzają mniej kwiatów i słabiej nektarują. Akacje w zwartych drzewostanach zakwitają później i kwitną dłużej niż te w drobnych kępach śródpolnych i przydrożnych alejach. Określona doświadczalnie wydajność miodowa akacji wynosi około 65 kg z 1 hektara zwartych zadrzewień lub około 0,5 kg z jednego średniej wielkości drzewa. Nie wydaje się to dużo, jednak w miejscach masowego występowania akacje stanowią bardzo wydajny pożytek.

Pszczoła i kwiat maliny

Znacznie mniej kapryśnym źródłem pożytku są maliny, i to zarówno te leśne, jak i uprawiane na plantacjach. Maliny nektarują wiernie i jedyną przeszkodą w zbiorze miodu malinowego może być niesprzyjająca pogoda. Tę właściwość należy wziąć pod uwagę przy podejmowaniu decyzji, czy wywozić pasiekę na akacje, czy na maliny. Niebagatelną rolę odgrywa tutaj doświadczenie pszczelarza, który wie czego można się spodziewać po jednym i drugim pożytku. Często pszczelarze dzielą pasiekę i wykorzystują obydwa pożytki, dzięki czemu dysponują potem dwoma zasadniczo różniącymi się organoleptycznie, ale zbieranymi w tym samym okresie, miodami odmianowymi: malinowym i akacjowym. Maliny nektarują bardzo obficie, ich wydajność miodowa przekracza 200 kg z hektara. Zarówno ich wydajność jak i długość kwitnienia jest większa na dobrych glebach. Dotyczy to również wielkości plonu owoców oraz ich jakości. Pasiekę warto wywozić na duże plantacje malin, liczące w sumie przynajmniej kilka hektarów. Bardzo dobrym pożytkiem są też maliny leśne, których większe areały występują na naturalnych polanach oraz zaniedbanych młodnikach.

Kolejnym pożytkiem tradycyjnie wykorzystywanym przez pasieki wędrowne, są lipy. Większość pszczelarzy deklaruje, że lipa jest u nich ważnym pożytkiem towarowym, przy czym dla wielu jest pożytkiem ostatnim. W rzeczywistości jednak lipy w naszym krajobrazie nie występują tak masowo, by dla wszystkich pasiek wystarczyło wziątku lipowego. Oprócz tego pożytek lipowy jest wyjątkowo kapryśny, ponieważ nektarowanie lipy jest bardzo uzależnione od pogody. Okres między zakończeniem pożytku akacjowego a zakwitnięciem lip można wypełnić innymi pożytkami, których w Polsce jest naprawdę dużo i to z nich korzysta większość naszych pszczelarzy. Przyjęło się bowiem mówić, że pewne zabiegi robi się „przed lipą” (na przykład ogranicza się czerwienie, wymienia matki), a inne „po lipie” (zabiera się nadstawki, podkarmia rodziny „na siłę”). Tymczasem niejeden pszczelarz wcale nie korzysta z pożytku lipowego, ponieważ w jego okolicy lip nie ma lub jest ich za mało, by stanowiły źródło obfitego pożytku. Jednak pszczoły miód przynoszą, w dodatku „zabarwiony” aromatem lipowym. Jest to doskonały miód wielokwiatowy przez niejednego z kolegów oferowany jako lipowy, zresztą najczęściej w dobrej wierze. Zapach i smak nektaru lipowego jest bowiem tak silny, że nawet jego 15 ÷ 20 % domieszka w miodzie z innych roślin każdego przekona, że ten miód jest nie tylko lipcowy, ale i lipowy.

Pszczoła i lipa

Jednak przed zakwitnięciem lip, a także równolegle z nimi, pszczoły mają do dyspozycji masę innych pożytków. Jeszcze w czasie trwania pożytku z akacji rozkwitają chabry w zbożach, szczególnie w uprawianych na lżejszych glebach życie i pszenżycie. To ważny pożytek wypełniający lukę między akacją i pożytkami lipcowymi, a dla wielu pasiek pożytek ostatni. W pierwszej połowie czerwca zaczyna kwitnąć facelia, roślina pożytkowa nabierająca coraz większego znaczenia w naszym pszczelarskim krajobrazie. Na pastwiskach kwitnie koniczyna biała, a w zaroślach śnieguliczka. Obydwie te rośliny kwitną praktycznie przez cały sezon i jeśli występują w większych ilościach, stanowić mogą dosyć dobry pożytek. Na polach zakwitają ognichy i łopuchy, a gdzie nie tu duże plantacje gorczycy siewnej (jasnej), która wydziela co prawda nieco mniej nektaru niż rzepak, ale ze względu na ciepłą porę jest dobrze oblatywana przez pszczoły. Oprócz tego kwitnie wyka ozima i ptasia, koniczyna czerwona i białoróżowa, kłosowce, wierzbówki, wiesiołki, nostrzyk żółty i wiele innych roślin pożytkowych o mniejszym znaczeniu. W trzeciej dekadzie czerwca rozpoczyna kwitnienie ogórecznik lekarski, zajmujący coraz większe obszary zwłaszcza w środkowej Polsce. Liczące kilkadziesiąt lub nawet kilkaset hektarów plantacje ogórecznika stanowią pożytek dla ogromnej liczby rodzin pszczelich, a z ich braku masa nektaru się marnuje.

Niezmiernie ciekawą rośliną pożytkową jest dwuletni nostrzyk biały. Zakwita po połowie czerwca, dostarczając pszczołom od 400 do 600 kg surowca miodowego z hektara oraz dużo pyłku. Kwitnie długo, około 5 tygodni, dzięki czemu pasieki mające w swoim zasięgu dużą jego plantację nie muszą poszukiwać innych pożytków. Nostrzyk biały występuje też w stanie dzikim, porastając suche wzgórza, rowy i przydroża. Równie popularny jest nostrzyk żółty, mający jednak o połowę mniejszą od białego wydajność miodową i pyłkową, za to kwitnie o 1 ÷ 2 tygodnie dłużej. W połowie lipca zakwita rzadziej spotykany nostrzyk biały jednoroczny, o wydajności podobnej do nostrzyku żółtego. Nostrzyk jednoroczny jest rośliną ze wszech miar pożądaną przez pszczelarzy, ponieważ kwitnie w okresie, gdy większość pasiek nie dysponuje już żadnymi pożytkami.

Pszczoła i nostrzyk biały

Zanim więc podjęta zostanie decyzja o wywiezieniu pasieki na lipę, warto się rozejrzeć po okolicy, nuż uda się znaleźć warty uwagi wcześniejszy pożytek. Może nawet jego wydajność zdystansuje lipę, która choć czysto polska i tradycyjna, jest pożytkiem zawodnym. Doświadczeni pszczelarze mawiają, że lipy dobrze nektarują raz na 7 lat i zapewne dużo w tym jest racji, bowiem niejeden pszczelarz – wędrowca po powrocie z lipy chwali sobie sąsiednią plantację gorczycy lub ogórecznika, bez których powróciłby z pustymi nadstawkami. Również dlatego niektórzy pszczelarze rezygnują z lipy na rzecz najwcześniejszej gryki.

gryka

Z wymienionych wcześniej roślin najbardziej godna uwagi właściciela pasieki wędrownej jest facelia, a później ogórecznik. Facelia to typowo pszczelarska roślina, wysiewana w plonie głównym z myślą o jej zbiorze na nasiona. Właśnie ta facelia ma znaczenie dla pszczół, ponieważ facelia poplonowa często przyorywana jest na zielony nawóz, a jeśli zdąży zakwitnąć, na dobry zbiór miodu jest już za późno. Kwitnienie facelii można łatwo przewidzieć, bowiem zakwita ona około 50 dni po wysianiu, oczywiście jeżeli w czasie wschodów nie trafi się zimno albo susza, które mogą rozwój roślin opóźnić. Pamiętać jednak należy, że nektarowanie facelii jest uzależnione nie tylko od panujących w czasie jej kwitnienia warunków meteorologicznych, ale przede wszystkim od jakości gleby, na której jest uprawiana. Podawana w podręcznikach rewelacyjna wydajność facelii, wynosząca 500 kg miodu z hektara, dotyczy tylko tej rosnącej na najlepszych glebach, I i II klasy. Na takiej glebie mało kto facelię sieje, chociaż to właśnie w tych warunkach uzyskuje się najwyższy plon nasion, przekraczający 10 q z hektara. Przy takim plonie, pod warunkiem zapewnienia zbytu na nasiona, uprawa facelii może być bardziej opłacalna niż innych roślin wymagających dobrych gleb. Dodatkowym atutem uprawy facelii są niewielkie koszty związane z jej agrotechniką i nawożeniem.

Pszczoła i facelia

Niestety, na gorszych glebach facelia nektaruje słabiej: na IV klasie jej wydajność miodowa spada do 200 kg/ha, a na VI jest ona symboliczna, szczególnie gdy brakuje opadów. Dlatego przed wywiezieniem pszczół na pożytek z facelii należy zorientować się, na jakiej glebie jest ona zasiana, bowiem może się okazać, że wędrówka się nie opłaci. Podobnie jest z wysiewaniem facelii przez samego pszczelarza: warto ponieść nakłady związane z uprawą roli, siewem i późniejszym zbiorem, jeżeli jest to gleba wysokiej klasy i w dodatku wilgotna. Uprawa facelii na słabej i suchej ziemi się nie opłaci, nie będzie z niej miodu ani nasion, jedynie pyłku dostarcza ona dużo i to bez względu na rodzaj gleby. Dlatego rodziny pracujące na facelii można wykorzystać do poławiania pięknego, ciemnoniebieskiego pyłku, a także przygotowania plastrów pełnych pierzgi, które mogą się przydać do ustawiania gniazd na zimę lub dokarmiania intensywnie rozwijających się rodzin na przedwiośniu.

Jeśli więc nie ma pewności, że facelia okaże się dobrym pożytkiem, lepiej okres przed wywiezieniem na lipę przeczekać, choćby tam gdzie pszczoły zbierały miód z akacji. Na takich terenach masowo występują chabry, których wydajność co prawda nie umywa się do wydajności akacji, ale przynajmniej pszczoły nie będą głodować. Warto jednak rozejrzeć się za inną facelią, bowiem do lipy może pozostać jeszcze trochę czasu, a pszczoły mogą nawet w tak krótkim okresie zechcieć się roić. Co innego, jeśli planowany jest wywóz pszczół na ogórecznik. To prawdziwie pszczelarska roślina, nektarująca obficie i wiernie, ponieważ uprawiana jest tylko na dobrych glebach. Jedyną przeszkoda w dobrym zbiorze miodu z ogórecznika może być brzydka pogoda lub dotkliwa susza, co jednak o tej porze zdarza się rzadko. Ogórecznik zakwita około 1 ÷ 2 tygodnie przed lipą i kwitnie długo, nawet do czterech tygodni. Jego wydajność miodowa określona doświadczalnie wynosi 150 ÷ 200 kg z hektara, a doświadczeni pszczelarze zalecają ustawiać 6 ÷ 8 rodzin pszczelich na hektar. Rodziny zbierające miód z ogórecznika na pewno nie wykorzystają pożytku lipowego, pszczelarz musi się więc zastanowić, na który z pożytków „postawić”: dostarczającą atrakcyjnego miodu, lecz ryzykowną lipę, czy pewny lecz dający „taki sobie” miód, ogórecznik. Trzeba jednak wiedzieć, że ten miód „taki sobie” jest tylko u nas, za to na zachodzie Europy ma on opinię jednego ze szlachetniejszych miodów, co przekłada się też na jego cenę.

Ogórecznik może konkurować z innym pożytkiem masowo wykorzystywanym przez pasieki wędrowne, gryką. Tylko zakwitająca na przełomie czerwca i lipca gryka rokuje duże szanse na dobre zbiory, Im później, tym gryka wydziela mniej nektaru, a ta kwitnąca w drugiej połowie sierpnia nie nektaruje w zasadzie wcale. Do tego prawdziwie obfitym nektarowaniem wykazuje się gryka w pierwszej fazie kwitnienia, zaś po pojawieniu się pierwszych ciemniejących nasion (zwanych „orzeszkami”) jej wydajność słabnie. W gryce ma więc też poważną konkurentkę lipa, gdyż po odebraniu miodu lipowego, w połowie lipca, na dobre zbiory z gryki może być za późno. Najlepiej więc byłoby mieć na tyle dużą i mobilną pasiekę, by móc wykorzystać te wszystkie trzy pożytki jednocześnie. Niestety, niewielu jest takich pszczelarzy, do tego mogłoby się to wiązać z koniecznością przewozu pszczół na duże odległości. Już sama gryka dla większości pasiek jest pożytkiem odległym, ponieważ jest ona obecnie uprawiana na rozległych obszarach, z reguły słabo napszczelonych i mało zaludnionych. Gryka, która tradycyjnie kojarzyła się do niedawna z południowo – wschodnią Polską, obecnie masowo jest uprawiana przede wszystkim na Warmii, Pomorzu i Dolnym Śląsku. Tam zamieszkują współcześni „hreczkosieje”, a plantacje tej swojskiej, „jak śnieg białej” rośliny, zajmują ogromne pola, liczące czasem nawet kilkaset hektarów. Jest wiec na co wędrować, pamiętać przy tym należy, że gryka, chociaż mało wymagająca co do gleby (najlepiej udaje się na lekko gliniastych glebach o podłożu piaszczystym), bardzo wrażliwa jest na niedobór wilgoci. Do dobrego nektarowania potrzebuje ciepła oraz dużej wilgotności gleby i powietrza. Jeżeli jest sucho, nektar jest wydzielany tylko wczesnym rankiem, nie dłużej niż do 8 ÷ 9 godziny. Pszczoły są wtedy rozdrażnione, dlatego pasiekę na gryce powinno się ustawiać z dala od zabudowań. Przy dużej wilgotności gryka może nektarować nawet do południa i wtedy zbiory miodu gryczanego potrafią być rewelacyjne. Planując wywóz pasieki na grykę warto wiedzieć, że zakwita ona około 6 tygodni po zasianiu.

Przy odrobinie szczęścia mogą się udać dobre zbiory miodu kolejno z lipy, a później z gryki. Taki „tradycyjny” model wykorzystania pożytków letnich stosowany jest od dawna w wielu pasiekach wędrownych. Wspomniane szczęście ma polegać na sprzyjającej pogodzie zarówno przed, jak i w czasie kwitnienia lip. Ciepły czerwiec przyspieszy zakwitnięcie lipy, zaś późniejsza ładna pogoda zapewni obfite nektarowanie. Po szybko wykonanym miodobraniu uda się zdążyć na nieco późniejszą grykę, która jeszcze powinna wydzielać dość dużo nektaru, jeżeli oczywiście dopisze pogoda.

Miód

Wcześnie kwitnąca gryka pozwala dobrze przygotować rodziny do kolejnych pożytków. Dostarcza ona dużo pyłku, dzięki czemu rodziny rozwijają się dynamicznie i po odebraniu miodu gryczanego są gotowe przystąpić do pracy na pożytku wrzosowym. Wrzosy zakwitają na ogół w drugiej dekadzie sierpnia, jest więc trochę czasu na przygotowanie i przewiezienie rodzin. Niestety, wrzos również jest „kapryśnym” pożytkiem: do właściwego rozwoju i nektarowania potrzebuje dużo wilgoci. Pszczoły na wrzos warto wywozić, jeśli w rowach na leśnych wrzosowiskach stoi woda, wtedy obfite nektarowanie jest zapewnione, a do dużych zbiorów miodu potrzebna jest tylko pogoda. Niestety, duża wilgoć w sierpniu nie zdarza się każdego roku.

wrzos

Alternatywą dla wrzosów są inne rośliny pożytkowe, do niedawna jeszcze prawie nieznane, dziś zajmujące coraz większe areały. To kilka gatunków nawłoci, dostarczających ogromnych ilości wziątku nektarowego i pyłkowego. Nawłoć ogrodowa, pospolita, późna i kanadyjska to gatunki wiernie nektarujące bez względu na warunki pogodowe i doskonale rozwijające się bez pomocy człowieka. Do dobrych zbiorów z nawłoci są potrzebne tylko silne rodziny pszczele i pogoda pozwalająca na wykonywanie lotów przez cały okres kwitnienia. A kwitnie nawłoć długo, bo od pierwszej połowy sierpnia do końca września lub nawet dłużej. Wydajność miodowa nawłoci późnej i kanadyjskiej wynosi 700 ÷ 800 kg z hektara, są więc to jedne z najlepszych roślin pożytkowych w Polsce. Nawłoć dostarcza też pyłku w ilości około 50 kg z hektara, co pozwala pszczołom zgromadzić zapasy pierzgi na zimę. Na temat wpływu domieszki miodu z nawłoci w zapasach na jakość przezimowania zdania są podzielone, jednak większość korzystających z tego pożytku pszczelarzy twierdzi, że nie szkodzi on pszczołom, a nawet można nim zastępować cukier. Słychać jednak czasami głosy o stratach zimowych w pasiekach, które zbierały nektar z nawłoci kwitnącej we wrześniu i w październiku. Niestety, na ten temat nie ma jak dotąd żadnych naukowych opracowań.

 

Ocena wydajności pożytków dla pasieki wędrownej. Pożytki wiosenne (część 4)

Pożytki wiosenne fot. Dariusz Malanowski

Gospodarka wędrowna pozwala znacznie zwiększyć dochodowość pasieki w porównaniu z gospodarką stacjonarną. By jednak tak się stało, pasieka musi być właściwie przygotowana do wykorzystania pożytków. Dotyczy to nie tylko samego przygotowania rodzin do transportu, lecz ich siły, składu biologicznego, zdrowotności i cech użytkowych pszczół. Pożytki natomiast muszą być dobrze rozpoznane pod względem wydajności i terminów występowania. Nie znaczy to oczywiście, że w pasiece stacjonarnej wymienionych czynników nie należy brać pod uwagę. Zależy od nich poziom produkcji w każdej pasiece, lecz w pasiece wędrownej jest to tym bardziej istotne, bowiem z jej prowadzeniem wiążą się większe nakłady.

Przede wszystkim należy zaplanować, z jakich pożytków pasieka będzie korzystać, jaka będzie ich wydajność i czy opłaci się na nie pszczoły wywozić. Może być bowiem tak, że pożytki, z których pszczoły mogą korzystać w miejscu dotychczasowego stacjonowania pasieki będą bardziej wydajne niż te, na które ma być ona wywieziona. Wtedy oczywiście wędrówka nie ma sensu, chyba że za przywóz pasieki pszczelarz uzyska dodatkowy dochód za zapylanie. Może być też sytuacja odwrotna – na miejscu kwitną jakieś rośliny, lecz nektarują słabo albo wcale, podczas gdy ten sam gatunek w innym miejscu dostarcza bardzo obfitego pożytku. Wtedy warto pasiekę wywieźć, chociaż z pozoru wydaje się, że pszczołom na miejscu nic nie powinno zabraknąć. Najczęściej jednak wędrują pszczelarze, którzy na swoim terenie nie mają pożytków, względnie są one tak słabe, że wystarczyłyby co najwyżej na zaspokojenie potrzeb życiowych pszczół. Ale nawet wtedy nie zawsze opłaci się wywozić pasiekę, bowiem sama obecność roślin pożytkowych nie zawsze zapewni wysokie zbiory. Po pierwsze należy wziąć pod uwagę ryzyko związane z pogodą: zdarza się, że po przywiezieniu pszczół pogoda się popsuje i nie poprawi się aż do zakończenia pożytku. Pogody się nie zaplanuje, ale obfitość pożytku i długość jego trwania można przewidzieć, mając pewne doświadczenie lub wiedzę na temat biologii roślin pszczelarskich, a najlepiej jedno i drugie.

Brak pożytku dla pszczół fot. Dariusz Malanowski

Znajomość warunków, jakich wymagają rośliny pożytkowe by dobrze nektarować, to jedna z najważniejszych umiejętności pszczelarza – wędrowcy. Pszczelarz prowadzący pasiekę stacjonarną już po paru latach gospodarowania wie, jakich wziątków dostarczy teren, z którego korzysta jego pasieka. Natomiast dla pasieki wędrownej ta sama roślina w jednym miejscu może być rewelacyjnym pożytkiem, zaś w drugim może wcale nie nektarować. Jest to przyczyną częstych nieporozumień i powstawania mitów na temat niektórych pożytków. Tworzone są one na bazie słusznych obserwacji, ale często niewłaściwej ich interpretacji. W efekcie niektórzy pszczelarze zrażają się do wędrówek na określone pożytki, zupełnie niepotrzebnie, ponieważ rośliny te dostarczają dobrych wziątków, tylko wymagają do tego odpowiednich warunków pogodowych, glebowych, uprawowych, wilgotnościowych lub mikroklimatycznych. Bywa tak, że rośliny nektarują obficie, lecz rodzin pszczelich jest za dużo i cały wziątek zostanie zużyty na ich życiowe potrzeby. Pamiętać należy o tym, że z pożytku mogą korzystać i inne pasieki znajdujące się w okolicy oraz dzikie owady: trzmiele, pszczoły półspołeczne i samotnice, których w Polsce jest ponad 400 gatunków. Tymczasem mniej doświadczony pszczelarz może się doszukiwać przyczyn , które z wykorzystaniem pożytku nie mają żadnego związku, jak typ ula, ustawienie uli względem stron świata czy nawet kolor, na jaki ule są pomalowane. Przy dużych różnicach obfitości pożytków w poszczególnych latach nawet tak ważne aspekty jak sposób dzielenia gniazda kratą odgrodową czy linia lub rasa pszczół w pasiece mogą nie mieć zasadniczego wpływu na wydajność rodzin. Wnioski zawsze muszą być przemyślane i należy je wyciągać na podstawie wieloletnich obserwacji zachowań pszczół i wyników produkcyjnych pasieki, nie zaś pojedynczych spostrzeżeń. Nierzadko pszczelarze na skutek pochopnie wyciąganych wniosków wprowadzają kosztowne zmiany w swoich pasiekach, zupełnie niepotrzebnie, ponieważ przyczyną różnic w produkcji miodu w kolejnych sezonach są różnice w nektarowaniu tej samej rośliny.

Zdarza się bowiem, że pasieka wywieziona na określony pożytek wykaże się wysoką produkcją. Po roku wywozi się ja na taką samą plantację, po wcześniejszej wymianie matek na pochodzące z dobrej sprawdzonej hodowli. Wtedy okazuje się, że miodu jest znacznie mniej niż w zeszłym roku. Wydaje się, że winne są temu pszczoły o cechach użytkowych niedostosowanych do danego pożytku. Tymczasem przyczyna tego tkwi gdzie indziej, bowiem ta sama roślina została tym razem zasiana na gorszej glebie, była słabiej nawożona, było sucho, chłodno, lub niedaleko ktoś ustawił dużą pasiekę. Kluczowy czynnik, jakim jest jakość pogłowia nie odegrał tutaj żadnej roli, ponieważ pożytku nie było lub był za słaby w stosunku do liczby korzystających z niego rodzin pszczelich. Nie znaczy to oczywiście, że cała gospodarka pasieczna i wszystkie zabiegi prowadzone przez pszczelarza nie są istotne dla wyników produkcyjnych pasieki. Największe znaczenie mają jednak pożytek i pogoda, o czym świadczy chociażby wzrastająca produkcja miodu w krajach o ciepłym klimacie i obfitych, trwających cały rok pożytkach.

Prawidłowe wykorzystanie pożytku przez pszczoły fot. Dariusz Malanowski

Warto więc zwrócić uwagę na czynniki decydujące o nektarowaniu roślin najczęściej wykorzystywanych przez pasieki wędrowne. Ta wiedza pozwoli uniknąć niepowodzeń związanych z wędrówkami i ponoszonych przy okazji kosztów. Czasami bowiem wystarczy przewieźć pasiekę na plantację tej samej rośliny, lecz położoną kilka kilometrów dalej, by uzyskać znacznie więcej miodu.

Najwcześniejszym pożytkiem masowo wykorzystywanym przez pasieki wędrowne jest rzepak. Wiadomo, że rzepak rzepakowi nierówny, warto jeszcze wiedzieć, z czego te różnice wynikają. Niezadowalające zbiory z rzepaku pszczelarze najczęściej tłumaczą niejednakowym nektarowaniem różnych jego odmian. Tymczasem z badań naukowych wynika, że różnice takie są, lecz nie tak duże, by jedna odmiana nektarowała dobrze, a inna wcale. Nawet odmiany męskosterylne rzepaku, nie wydzielające wcale pyłku i słabo nektarujące dają nienajgorszy wziątek, tym bardziej że w ich plantacjach przynajmniej 30 % roślin musi stanowić inna odmiana, wytwarzająca normalne kwiaty zapewniające zapylenie. By jednak rzepak dobrze nektarował, musi być uprawiany na glebie I lub II klasy i powinny być spełnione wszystkie warunki dotyczące jego nawożenia i agrotechniki. Łodyga rzepaku, po którym można się spodziewać dobrego nektarowania, jest gruba i posiada zielono niebieskie zabarwienie. Wydajność miodowa rzepaku wynosi około 80 ÷ 140 kg z 1 hektara, ale dotyczy to tylko rzepaku uprawianego we właściwych warunkach. Dlatego jeżeli w okolicy stacjonowania pasieki jest rzepak, ale uprawiany na słabej glebie, słabo nawożony lub późno zasiany (ostateczny termin siewu rzepaku ozimego dla środkowej Polski to 25 sierpnia), nie należy liczyć na pożytek z niego, lecz pszczoły wywieźć na inną plantację, uprawianą prawidłowo. Rodzina pszczela zużywa na swoje potrzeby w maju około 15 ÷ 20 kg miodu, jeżeli więc planowana produkcja z rodziny ma wynieść również 15 ÷ 20 kg, na 1 ha dobrze nektarującej plantacji rzepaku nie powinno się ustawiać więcej niż 4 rodziny pszczele. Taka obsada nie jest trudna do osiągnięcia, jeżeli wywozi się pasiekę na plantację liczącą kilkaset hektarów. Nie opłaci się natomiast wywozić pasieki na niewielką plantację, liczącą 1 ÷ 2 ha. Ale nawet wtedy zdarza się, że z tak małego areału pszczoły przyniosły dużo miodu i wędrówka się opłaciła. Należy jednak pamiętać, że w maju kwitnie wiele innych roślin, jak mniszek, drzewa owocowe, klony i inne, one też stanowią dobrą bazę pożytkową wokół pola rzepaku, który jest tylko tych pożytków uzupełnieniem. Pszczoły zaś latają produktywnie w promieniu około 1,5 km, a więc mają pod swoją „kontrolą” obszar ponad 700 ha i wiosną prawie zawsze jakiś pożytek znajdą. Jednak te pożytki mogą występować w rejonie stacjonowania pasieki i wcale pszczół nie trzeba wtedy wywozić, by uzyskać porównywalny zbiór miodu.

Rzepak i pszczoły fot. Dariusz Malanowski

Zdarza się jednak, że pszczelarz wywiezie część pasieki na niewielkie pole rzepaku, podczas gdy reszta rodzin, z reguły tych słabszych, pozostanie na miejscu. Po zakończeniu pożytku okazuje się, że cała operacja nie miała sensu, ponieważ rodziny wywiezione nie dość, że nie przyniosły miodu, to jeszcze się wyroiły, a przecież poniesiono dodatkowe koszty na ich transport. Natomiast pasieka, która nie była wywieziona, przyniosła trochę miodu i wzmocniła się, jest więc w doskonałej kondycji rokującej dobre wykorzystanie kolejnych pożytków. Pszczelarz dochodzi do wniosku, że rzepak to „lipa” i w przyszłym roku z wędrówki rezygnuje. Jednak takie postępowanie za rok może przynieść efekty odwrotne od zamierzonych, gdyż najsilniejsze rodziny się wyroją, zaś słabsze, które w minionym sezonie przyniosły trochę miodu, będą głodować. Przyczyny takiego stanu rzeczy są łatwe do wyjaśnienia, trzeba tylko się przyjrzeć pożytkom, z jakich korzystała pasieka w obydwu sezonach. Po pierwsze, rzepak na który wywieziono część pasieki, mógł nektarować słabo lub jego areał był za mały dla takiej liczby rodzin pszczelich. Pszczoły z pasieki wędrownej nie miały do dyspozycji innych pożytków, ponieważ niewielka plantacja rzepaku otoczona była polami uprawnymi, gdzie dominują rośliny wymagające dobrych gleb, jak pszenica i buraki, w których wszelkie chwasty są likwidowane chemicznie. Natomiast pożytki, które miały do dyspozycji pozostałe na miejscu słabe rodziny, były wystarczające dla niewielkiej pasieki. Z kolei w następnym roku, gdy pszczelarz zniechęcony brakiem korzyści z wędrówki pszczół na rzepak nie wywiezie i wszystkie rodziny pozostają na miejscu, pszczół będzie tam za dużo. Na przepszczelonym terenie silne rodziny nie będą miały co robić i się wyroją, słabsze zaś będą głodować. Dlatego każdy chcący racjonalnie gospodarować pszczelarz powinien określić zasoby pożytkowe terenu, z których ma korzystać jego pasieka i dopiero planować jej wielkość. Przy takim planowaniu należy brać pod uwagę obecność pasiek innych pszczelarzy.

Wróćmy jednak do rzepaku. Jest on doskonałym pożytkiem pyłkowym i jeżeli sprzyja pogoda, już w pierwszych dniach jego kwitnienia można zacząć poławiać obnóża. Hektar rzepaku dostarcza 100 ÷ 150 kg pyłku, a w tym samym co on czasie kwitnie wiele innych roślin i pyłku z reguły w rodzinach nie brakuje. Rekordzistą w produkcji pyłku jest mniszek, którego wydajność pyłkowa przy dobrej pogodzie przekracza 300 kg z 1 ha. Niemniej nawet rzepak uprawiany w nieco gorszych warunkach, gdzie jego nektarowanie może nie być zadawalające, wytwarza dużo pyłku. Dzięki temu jest on dobrym pożytkiem rozwojowym, zwłaszcza dla słabszych rodzin, które dzięki temu mogą dojść do właściwej kondycji na pożytki wczesnoletnie.

Noce i poranki w maju bywają zimne, pogoda jest zmienna, zdarzać się mogą ochłodzenia trwające nawet dwa lub trzy tygodnie. Wtedy, mimo ustawienia pasieki tuż przy plantacji rzepaku lub nawet w jej środku, pszczoły nie będą przynosić nektaru i pyłku. Mniej doświadczeni pszczelarze dziwią się wtedy, że pszczoły nie chcą korzystać z tak dobrego pożytku i doszukują się przyczyn w słabym nektarowaniu lub niewłaściwej rasie pszczół, zdarzają się nawet podejrzenia o wytrucie lub zarażenie nowymi chorobami. Tymczasem pszczoły chcą latać, tylko nie mogą, bowiem jest za zimno i zbieraczki wylatujące z ula przy temperaturze niższej od 10° C będą krzepnąć. Wystarczy jednak parogodzinne ocieplenie, by pszczoły z ogromną energią ruszyły do pracy i zgromadziły taką ilość nektaru i pyłku, która wystarczy na kolejne kilka dni chłodów. Niestety, silne rodziny w czasie takiego przymusowego ”bezrobocia” mogą wejść w nastrój rojowy i przy okazji pierwszego ocieplenia będą się masowo roić. Zdarza się, że taka sytuacja jest też błędnie interpretowana przez pszczelarza, który twierdzi że to pożytek rzepakowy prowadzi do rójki. Tymczasem w tym wypadku do rójki doprowadziła spowodowana zimnem niemożność wykorzystania pożytku i duża rojliwość pszczół, często będąca skutkiem utrzymywania w rodzinach starych, 3- lub 4-letnich matek.

Matki pszczele - Sławomir Trzybiński fot. Dariusz Malanowski

Z powyższego widać, że wędrówka na rzepak może się wiązać z dużym ryzykiem. Do tego rodziny, które mają skutecznie wykorzystać tak wczesny pożytek, muszą być w doskonałej kondycji, którą można osiągnąć dzięki odpowiednim zabiegom przeprowadzonym jeszcze w poprzednim sezonie. Jednak doświadczeni pszczelarze potrafią osiągać zbiory miodu rzepakowego rzędu 20 ÷ 30 kg z rodziny, co znacznie przekracza średnią wydajność rodzin pszczelich w Polsce, liczoną z całego sezonu. Dlatego warto myśleć o wykorzystaniu tego pożytku, tym bardziej że areał uprawy rzepaku powinien zacząć się rozszerzać za sprawą programu produkcji biopaliw, który, miejmy nadzieję, zostanie wprowadzony jeszcze za naszego życia. Na uwagę pszczelarzy zasługują też rzadziej spotykane plantacje rzepiku ozimego, którego wydajność miodowa i pyłkowa jest tylko trochę mniejsza od rzepaku. Rzepik zakwita 5 ÷ 7 dni wcześniej niż rzepak, dlatego pszczoły do tego pożytku powinny być jeszcze lepiej przygotowane.

Wczesnym pożytkiem o mniejszym znaczeniu dla pasiek wędrownych niż rzepak są sady owocowe. Ich wydajność miodowa jest niewielka i wynosi od 10 do 50 kg surowca miodowego z hektara, oprócz tego pszczelarze boją się chemii stosowanej w nowoczesnym sadownictwie. Dlatego na sady pszczoły opłaci się wywozić, jeżeli wiąże się to z satysfakcjonującą gratyfikacją finansową. Niestety, w Polsce dominuje pogląd, ze to pszczelarz powinien płacić za możliwość zapylania czyjejś plantacji, a ponieważ rodziny pszczele ustawione w intensywnie prowadzonym sadzie często słabną na skutek przeprowadzonych wcześniej zabiegów chemizacyjnych, wywożenie pszczół za darmo nie ma sensu. Rodziny pszczele użyte do zapylania sadów muszą być silne: powinny to być dwa korpusy Wielkopolskie obsiadane przez pszczoły, a w gniazdach powinno być przynajmniej siedem ramek z czerwiem zasklepionym. Na jeden ha sadu owocowego przeznacza się 4 ÷ 5 takich rodzin. Tak dużą siłę na przełom kwietnia i maja można uzyskać w latach o wyjątkowo wczesnej wiośnie lub zimując bardzo silne rodziny o właściwym składzie biologicznym. Ponieważ taka rodzina przyniesie dużo miodu z mniszka lub rzepaku, nie opłaci się jej wywozić za darmo na intensywnie opryskiwane plantacje sadownicze.

Pszczoły fot. Dariusz Malanowski

Pamiętać też trzeba, że tak jak każda odmiana rzepaku dostarcza pożytku nektarowego, tak wszystkie jego odmiany wymagają zapylenia przez pszczoły. Prawidłowe napszczelenie plantacji rzepaku, wynoszące około 4 silnych rodzin na 1 ha, zwiększa jego plon o 30 % i jest szczególnie ważne przy uprawie odmian mieszańcowych. Niewielu rolników zdaje sobie sprawę z tego, jak duże znaczenie ma dobre zapylanie dla plonowania rzepaku, większość uważa, że jakoś to będzie i znajdą się jakieś owady, które tę ważną pracę wykonają. Tymczasem w maju, w okresie kwitnienia rzepaku, dzikich owadów zapylających jest mało, ponieważ główny sezon ich występowania przypada na środek lata, od drugiej dekady lipca do początku sierpnia. Poza tym aktywność różnych dzikich zapylaczy w maju jest niewielka względu na niskie temperatury i trwa ona zaledwie parę godzin dziennie. Jedynie trzmiele pracują cały dzień, również w niskich temperaturach, ale ich liczebność wiosną ogranicza się tylko do pojedynczych samic zakładających dopiero gniazda. W dodatku na dużych, intensywnie prowadzonych plantacjach rzepaku dzikie gatunki owadów występują niezmiernie rzadko. W tej sytuacji prawidłowe zapylenie mogą zapewnić tylko silne rodziny pszczele, podwożone na kwitnącą i obficie nektarującą plantację.

Im bliżej lata, tym więcej jest pożytków, z których mogą skorzystać pasieki wędrowne. Kolejny pożytek, na który warto wywieźć silne pszczoły, to robinia, zwana potocznie akacją, określana królową pożytków wczesnoletnich. Z akacją skutecznie konkuruje inna niezawodna roślina pożytkowa, malina. Pszczelarz dysponujący silną pasieką w ulach przygotowanych do transportu może wybrać jeden z nich, może też część rodzin wywieźć na maliny, część na akacje. Wtedy uzyska dwie odmiany miodu, różniące się zasadniczo od siebie, obydwie dosyć atrakcyjne z punktu widzenia rynku. Poza tym pożytki wczesnoletnie są mniej zawodne od rzepaku, a te rodziny które z zimy wyszły osłabione, na maliny i akacje zdążą osiągnąć właściwą kondycję produkcyjną.