Współpraca

■ Forum Polanka
■ Katalog Pszczelarski
■ LTP
■ "Pszczelarstwo"
■ Pasieka
■ Pszczelarska Oficyna
■ PszczeliPark
■ Pszczoły.Pl
■ pszczoły.rolnicy.com
■ PWRSA
■ PZP
■ rolnicy.com
■ Sądecki Bartnik
■ SPP Polanka
■ ŁYSOŃ

Miód Polski

Ankieta I

Rasa pszczół w Twojej pasiece

  • kraińska (48%, 61 Votes)
  • Buckfast (23%, 29 Votes)
  • krzyżówki (10%, 13 Votes)
  • kaukaska (9%, 11 Votes)
  • włoska (6%, 7 Votes)
  • środkowoeuropejska (4%, 7 Votes)

Total Voters: 127

Loading ... Loading ...

Ankieta II

Do jakiej organizacji pszczelarskiej należysz?

  • - Polski Związek Pszczelarski (38%, 38 Votes)
  • - Nie należę do żadnej organizacji (38%, 38 Votes)
  • - Mam zamiar się przyłączyć (13%, 13 Votes)
  • - SPP Polanka (6%, 6 Votes)
  • - Związek niezrzeszony w PZP (5%, 5 Votes)
  • - Stowarzyszenie Pszczelarzy Zawodowych (0%, 0 Votes)

Total Voters: 99

Loading ... Loading ...
To view the gallery in a popup window, click here.

Sławomir Trzybiński – produkcja matek i odkładów pszczelich

Szkolenia i wykłady 2010 Trzybiński Sławomir Gospodarstwo Pszczelarskie

Moja pasieka zlokalizowana jest na wschodnim krańcu województwa wielkopolskiego. Liczy 300 rodzin pszczelich, utrzymywanych w ulach wielkopolskich i warszawskich zwykłych oraz poszerzanych. Pasieki rozmieszczone są na terenie gminy Kościelec w powiecie kolskim. Najważniejsze pożytki wykorzystywane przez pszczoły to wierzby, mniszek, rzepak, robinia, chabry, facelia i ogórecznik. Od początku lat 90-tych XX wieku specjalizuję się w produkcji matek pszczelich i odkładów. Moją dewizą jest wysoka jakość oferowanych produktów, a głównym celem najwyższa satysfakcja klientów.

W ofercie pasieki są:

Matki pszczele:

  • Kraińska
  • Kaukaska
  • Włoska
  • Buckfast

Odkłady trzyramkowe

Gospodarstwo Pszczelarskie

Sławomir Trzybiński Łęka 2

Wyświetl większą mapę

62-604 Kościelec tel : 501432752

Warto zobaczyć i poczytać:

Polskie Pasieki

Współczesna Gospodarka Pasieczna

W 2017 roku matki znakujemy kolorem żółtym

w 2015 roku matki pszczele znakujemy kolorem niebieskim

w 2017 roku matki pszczele znakujemy kolorem żółtym

 

Pszczelarz początkujący

Kilka informacji dla początkującego pszczelarza

Rozpoczyna się nowy sezon. My, pszczelarze doświadczeni, niektórzy „z dziada – pradziada”, inni dopiero początkujący, wiemy dobrze, co trzeba robić w naszych pasiekach. Ale są też młodsi koledzy (nie zawsze wiekiem), którzy zechcą rozpocząć w tym roku przygodę z pszczołami. Powitajmy ich serdecznie w naszym gronie, służmy radą i pomocą i nie żałujmy życzliwości. A ze strony redakcji – dajemy garść porad dla pszczelarskich kandydatów, których oby było jak najwięcej!

Gdzie ustawić ule?

Ule z pszczołami powinny być ustawione w zacisznym spokojnym miejscu, osłoniętym od wiatrów. Miejsce to powinno być lekko zacienione. Najlepiej jest, gdy ule stoją na łagodnym zboczu o południowo-wschodniej wystawie. Do pasieki nie powinni mieć dostępu postronni ludzie ani zwierzęta. Pasieka powinna być oddalona od miejsc uczęszczanych przez ludzi. Jeżeli jest to niemożliwe, należy ją ogrodzić wysokim na 2 metry parkanem lub gęstym żywopłotem. Do pasieki powinniśmy mieć łatwy dostęp, a jeszcze lepiej dojazd samochodem.

pasieczysko

pasieka

Pasieka stacjonarna powinna być ustawiona w terenie obfitującym w rośliny dostarczające przez cały sezon nektaru i pyłku. Skupiska tych roślin nie powinny być oddalone od pasieki dalej niż 1,5 km, gdyż dalsze loty są dla pszczół bardzo męczące i nieproduktywne.

Co potrzebujemy idąc do pszczółek

Podstawowe urządzenie używane przez pszczelarza do pracy przy pszczołach to podkurzacz. Służy do wytwarzania dymu, którym uspokajamy pszczoły. Jako paliwo do podkurzacza należy używać wierzbowe próchno, specjalne brykiety i granulki trocinowe lub mieszanki próchnowo-ziołowe. Do podważania i rozsuwania ramek i rozdzielania korpusów służy dłuto pasieczne, a do zgarniania pszczół szczoteczka pasieczna.

podkurzacz

podkurzacz

W pustych ramkach przed włożeniem ich do ula umieszczamy węzę pszczelą. Węza taka jest wtapiana elektrycznie w naciągnięte wcześniej druciki. Węzę kupujemy w sklepach ze sprzętem pasiecznym. Jeśli mamy już wosk, możemy za dopłatą wymienić go na węzę w sklepie pszczelarskim. Można też węzę wykonywać we własnym zakresie. Potrzebne do tego będą specjalistyczne walce lub praska do wyrobu węzy.

Ramki z miodem przenosimy z pasieki do pracowni w transportówce zabezpieczonej przed dostępem pszczół.

Jak się ubrać?

Pszczoły bronią siebie i swoich produktów używając do tego żądeł. W trakcie użądlenia w skórę jest wprowadzana malutka kropla jadu pszczelego. Powoduje on ból, obrzęk skóry, a u osób uczulonych groźne powikłania alergiczne. Dlatego pszczelarz przed żądleniem zabezpiecza się odpowiednim ubiorem.

bluza z kapeluszem

bluza z kapeluszem

Jeśli na dworze jest ciepło, a pszczoły są łagodne, wystarczy założyć biały fartuch laboratoryjny. Kapelusz z siatką założymy dopiero wtedy, gdy poczujemy zagrożenie ze strony pszczół. Jeśli bardziej obawiamy się użądleń, możemy ubrać się w bluzę pszczelarską z siatkowym kapeluszem lub maską. Najbardziej skuteczną ochronę zapewni jednoczęściowy kombinezon. Gdy na dworze jest gorąco, możemy go założyć bezpośrednio na gołe ciało, gdyż profesjonalne ubrania pszczelarskie są wykonane z bardzo wysokiej jakości delikatnych tkanin. Przy niższych temperaturach warto założyć coś pod spód. Rozmiar kombinezonu starannie dobieramy i by nie było nam zbyt ciasno, powinniśmy kupić ubiór o jeden numer większy.

Obuwie do pracy w pasiece musi być wygodne i jednocześnie szczelne. Rozdrażnione pszczoły szybko znajdą nieosłonięte części ciała i mogą żądlić. Ponieważ pasieka znajduje się w naturalnym terenie, buty muszą być tak dobrane, by wyeliminować możliwość kontuzji. Gdy pracujemy przy ładnej pogodzie, najlepsze będzie obuwie sportowe o niskiej, płaskiej podeszwie. Jeśli jest mokro zakładamy wygodne gumowe buty.

Najlepsze zabezpieczenie przed żądlącymi pszczołami i jednocześnie najlepsze samopoczucie w pracy zapewni kombinezon z otworami wentylacyjnymi.

Do ochrony rąk służą specjalistyczne pszczelarskie rękawice, wykonane z delikatnej skóry i płótna. Zakładamy je dopiero wtedy, gdy pszczoły mogą się bardzo złościć, na przykład kiedy musimy wykonać ważne prace w pasiece przy nie najlepszej pogodzie, deszczu i silnym, zimnym wietrze. Wszystkie czynności przy obsłudze rodziny pszczelej wymagają dużej precyzji i użycie rękawic może prowadzić do gniecenia pszczół.

Kupujemy pszczoły

Aby zostać pszczelarzem, można kupić „gotową” pasiekę od pszczelarza, który z jakiegoś względu ją zmniejsza lub likwiduje. Najczęściej jednak kupuje się odkłady oferowane przez pasieki hodowlane. Odkład jest to mała rodzina pszczela stanowiąca zaczątek pełnej rodziny. Odkład kupuje się w maju lub czerwcu i zasiedla w pustym ulu. Jeżeli w tym czasie pogoda nie sprzyja lotom pszczół lub w okolicy pasieki brakuje miododajnych kwiatów, odkład należy podkarmić syropem lub ciastem.

Kupujemy pszczoły

Kupujemy pszczoły

Zakładanie pasieki przy użyciu przypadkowo złapanego roju jest ryzykowne, gdyż nie jest znana jego zdrowotność oraz pochodzenie i wiek matki.

Co zrobić z miodem?

Miód, po odwirowaniu z plastrów w miodarce, przecedzeniu i sklarowaniu, przechowuje się w pojemnikach zbiorczych lub od razu w naczyniach detalicznych. Pomijając ten przeznaczony do spożycia w swoim domu, miód sprzedajemy. Sprzedać go można w hurcie, podmiotom skupującym miód lub, w celu uzyskania wyższej ceny, bezpośrednio odbiorcom detalicznym. Naczynia z miodem należy przechowywać w czystym, ciemnym pomieszczeniu, w temperaturze od 5 do 18 stopni.

Co zrobić z miodem? Można i tak...

Co zrobić z miodem? Można i tak…

By móc sprzedawać miód konsumentom, musimy mieć zarejestrowaną sprzedaż bezpośrednią. Rejestracji dokonuje się w Powiatowym Inspektoracie Weterynarii, właściwym dla powiatu, w którym znajduje się pracownia, gdzie będziemy miód wirować i rozlewać. By sprzedaż mogła być zarejestrowana, pracownia musi być wyposażona w atestowane urządzenia do pozyskiwania, obróbki i przechowywania miodu. Pracownia musi być zbudowana tak, by łatwo można było w niej utrzymać czystość.

Ile to kosztuje?

Założenie pasieki to inwestycja, która powinna się zwrócić po 1 – 2 sezonach. Nowy ul bez pszczół to wydatek od 300 do 400 zł. Odkład do zasiedlenia ula kosztuje od 200 do 300 zł. 1 kg węzy kosztuje około 50 zł. Jest to około 20 plastrów (typ wielkopolski), co wystarczy na ul składający się z dwóch 10 – ramkowych korpusów. Komplet ramek drewnianych lub plastikowych, każda po około 2 zł, to kolejne 40 zł. Drobny sprzęt pszczelarski: podkurzacz od 38 do 100 zł, dłuto i szczoteczka – około 30 zł.

Koszty założenia pasieki

Ile kosztuje założenie pasieki?

Ul powinien wystarczyć na co najmniej 20 – 30 lat w gospodarce stacjonarnej i 10 lat w gospodarce wędrownej. Z jednej rodziny w pasiece stacjonarnej pozyskujemy 10 – 20 kg miodu rocznie, a w wędrownej 30 – 40 kg. Przy większym zaangażowaniu pszczelarza i korzystnej pogodzie miodu może być dużo więcej.

Dość kosztowne jest wyposażenie pracowni, ale sprzęt do niej kupujemy tylko raz, gdyż jest on bardzo trwały. Najmniejsza miodarka kosztuje 700 zł, wanienka do odsklepiania 110 zł, zakup sit, odstojników, pojemników i sprzętu do odsklepiania plastrów to wydatek kilkuset zł. Dodatkowo pracownia może być wyposażona w urządzenie do kremowania miodu, jego dekrystalizacji, pompowania, standaryzacji, konfekcjonowania i inne.

Najtańsza topiarka do wosku kosztuje około 500 zł.

Kapelusz pszczelarski z siatką to wydatek 30 zł, fartuch laboratoryjny 70 zł, bluza pszczelarska od 75 zł, a za jednoczęściowy kombinezon zapłacimy od 111 zł.

Na zakup lekarstw do zwalczania warrozy wydamy na jedną rodzinę od 10 zł rocznie. Koszt zakupu dopuszczonych do stosowania leków jest refundowany przez Agencję Rynku Rolnego w ramach Krajowego Programu Wsparcia Pszczelarstwa. Najtańszymi środkami do zwalczania warrozy są kwasy organiczne.

Miód w Polsce sprzedaje się w cenie od 11 zł w hurcie za 1kg i od 15 zł w detalu. Przy właściwym marketingu ceny mogą być dużo wyższe. Najwyższe ceny osiągają miody: wrzosowy, spadziowy, lipowy i akacjowy.

Wszystkim początkującym pszczelarzom zainteresowanym informacjami o zakładaniu pasieki proponujemy numer specjalny dwumiesięcznika „Pasieka” http://pasieka24.pl/index.php/biblioteczka-pszczelarza-z-pasja-ksiazki-pasieki/151-jak-zostac-pszczelarzem

U nas w Tanzanii

„U nas w Tanzanii”, Pasieka 2016

Pszczelarstwo to dziedzina życia i gospodarki mająca przed sobą wielką przyszłość. Pszczoły z racji swojego umiejscowienia w przyrodzie i wytwarzanych przez siebie produktów zawsze będą w obszarze zainteresowań ludzi. Pszczoły nie tylko ratują środowisko, mogą być też motorem postępu gospodarczego, pomogą zwalczyć bezrobocie i pozwolą zarobić pieniądze.

trzybinski_tanzania

Sławomir Trzybiński – Tanzania, Afryka (2016)

Tanzania - pszczelarstwo

Tanzania – pszczelarstwo

Stąd ogromne perspektywy dla rozwoju pszczelarstwa w krajach rozwijających się. U nas, w Europie pszczół jest wciąż za mało i jest miejsce na wiele uli. Ale są kraje, gdzie pszczół jest jeszcze mniej, a warunki dla pszczelarstwa są znakomite. Determinuje je klimat bardzo sprzyjający dla chowu pszczół. Są na Ziemi miejsca w których przez cały rok jest lato i pszczoły mogą pracować przez wiele miesięcy. Z braku zimy nie trzeba ich karmić, co zmniejsza koszty utrzymania pasieki. Ale brakuje myśli technicznej niezbędnej do rozwoju gospodarki.

Pod równikiem

Takim krajem jest leżąca w równikowej Afryce Tanzania. Kraj to przepiękny i ogromny, o powierzchni trzy razy większej od Polski i zamieszkiwany przez ponad 40 milionów ludzi. Tanzanię mieliśmy okazję odwiedzić w połowie grudnia na zaproszenie jednej z miejscowych firm branży sektora rolno – spożywczego. Przedsiębiorstwo ma siedzibę w mieście Mwanza. To drugie co do wielkości miasto Tanzanii, liczące prawie milion mieszkańców, położone na południowym brzegu Jeziora Wiktorii. Firma zajmuje się przetwórstwem ryb odławianych w jeziorze. Notabene jezioro ma powierzchnię 68 tys. km2, przypomina więc całkiem spore morze. Inna dziedzina działalności firmy to fermowa produkcja drobiu i jaj, uprawa warzyw pod osłonami oraz chów przepiórek. Menadżerowie firmy chcą poszerzyć ofertę handlową o miód pozyskiwany z roślin pożytkowych kwitnących na okolicznych polach. Stąd pomysł założenia pasieki, która docelowo ma liczyć 3 tysiące rodzin pszczelich. Na razie są ambitne plany i poszukiwanie wiedzy oraz technologii, które te pomysły pozwolą ziścić.

akacja

akacja

Warunki przyrodnicze Tanzanii są zachęcające dla rozwoju pszczelarstwa. Trwające cały rok lato dzieli się na porę deszczową i suchą. Na wybrzeżu Oceanu Indyjskiego i Jeziora Wiktorii jest wilgotno, a w środkowej części kraju klimat jest bardziej suchy. W błotnistej, tłustej, brązowej lub czerwonawej glebie uprawia się ryż, kukurydzę i trzcinę cukrową, a na drzewach dojrzewają orzechy kokosowe, mango, papaja, ananasy i banany. Jest upalnie i zielono, można więc się spodziewać, że pszczoły będą miały z czego zbierać miód, gdyż wszędzie jest pełno akacji, eukaliptusów i innych drzew i krzewów u nas zupełnie nieznanych. Nie ma tropikalnej puszczy ani pustyni i krajobraz przypomina trochę ten znad Wisły. Zresztą w Tanzanii pszczoły są, ten kraj to duży producent i eksporter miodu i wosku.

Odwiedzona przez nas firma na razie dysponuje kilkudziesięcioma rodzinami pszczelimi mieszkającymi w snozowych ulach, każdy o pojemności porównywalnej z jednym korpusem Langstroth’a. Pszczoły budują plastry w dowolnym, wybranym przez siebie układzie, co trochę utrudnia obsługę pasieki. Część uli wisi na gałęziach drzew, umocowanych na drutach lub sznurach, co zabezpiecza pszczoły przed inwazją wszechobecnych mrówek. W planie jest zorganizowanie szeregu pasiek, które będą się składać z typowych wielokorpusowych uli Langstroth’a z kratą odgrodową i siatkową powałką. Ule będą stać w zadaszonych pawilonach – wiatach, na dźwigarach umieszczonych wysoko nad ziemią. Elementy konstrukcyjne dotykające ziemi będą zabezpieczone przed przechodzeniem mrówek odpowiednimi substancjami chemicznymi.

Pszczoły

W ulach mieszkają prawdziwe pszczoły afrykańskie Apis mellifera scutellata. Są nieco mniejsze od naszych pszczół europejskich, ubarwione jasnobrązowo, z paskowanym na żółto odwłokiem. Komórki w plastrach też są mniejsze i w pasiece będzie stosowana węza o małej komórce 4,9 mm. Pszczółki są płochliwe, dość agresywne i rojliwe. Gromadzą mniej miodu niż nasze pszczoły, gdyż nie muszą przetrwać długiej zimy. To one są jednymi z protoplastów słynnych amerykańskich zafrykanizowanych pszczół – zabójczyń, znanych wszystkim z sensacyjnych doniesień prasowych i filmów grozy.

pszczoły afrykańskie A. Mellifera scutellata

pszczoły afrykańskie A. Mellifera scutellata

Pszczółki te rzeczywiście wydają się bardziej „nerwowe” od pszczół europejskich, ale tę cechę można opanować obchodząc się z nimi z należytym spokojem i szacunkiem. Afrykański pasiecznik zdejmuje z gałęzi ul i przenosi go w wygodniejsze do obsługi miejsce. Już sam proceder rozsupływania splątanego sznura lub drutu drażni pszczoły, gdyż ul przechyla się i kręci. Pszczoły zaczynają się bronić, pszczelarz więc szybko przenosi zdjęty ul i zazwyczaj przerażony rzuca go na ziemię. To wystarczy, by rozeźlone pszczoły „dały popalić” zarówno pszczelarzowi, jak i innym znajdującym się w pobliżu osobom, co jest przecież zupełnie zrozumiałe.

Ale przy „Afrykankach” można pracować tak jak przy naszych Krainkach i rozbierać całe gniazdo, odnaleźć i oznakować matkę, przesiedlić rodzinę do innego ula czy ją podzielić. Wszystkie czynności należy wykonywać spokojnie, co jest podstawową zasadą pracy przy każdych pszczołach. Tamtejsi pszczelarze nie wyobrażają sobie pracy bez szczelnego kombinezonu z siatką i bez rękawic. Tymczasem pszczółki afrykańskie to stworzenia bardzo przyjazne i obsługa ich gołymi rękoma, przy użyciu niewielkich ilości dymu, jest zajęciem nader przyjemnym. Nawet ewentualne użądlenia są mniej bolesne od tych zbieranych od naszych pszczół, bowiem żądło jest mniejsze i zawiera mniejszą dawkę jadu.

Nasza misja

Na tanzańską wyprawę wyruszyły dwie osoby: Janusz Mrożek, będący głównym technologiem w firmie „Łysoń” oraz autor niniejszej relacji. Przedstawiciele handlowi firmy z afrykańskiej Mwanzy przed kilkoma miesiącami zakupili urządzenia do pozyskiwania i konfekcjonowania miodu, ale na miejscu pojawił się problem z programowaniem i użytkowaniem tego sprzętu. Do tego potrzebowali porady, jak prawidłowo poprowadzić wielką pasiekę, i jak ją wcześniej zbudować startując z zaledwie kilkudziesięcioma rodzinkami miejscowych dzikich pszczół.

Tanzania to dynamicznie rozwijający się kraj, do niedawna jednak zaliczany do grupy krajów trzeciego świata. Możliwość wprowadzania współczesnych technologii we wszystkich dziedzinach życia daje nadzieję, że Tanzania już niedługo stanie się nowoczesnym i bogatym krajem. Do tego dochodzi ciepły, przyjazny klimat i ludzie, niezmiernie życzliwi i zawsze uśmiechnięci. Obecnie to najspokojniejszy z krajów afrykańskich, wolny od terroryzmu na tle religijnym i zorganizowanej przestępczości. Przyjemnie było przez tydzień pracować z miejscowymi ludźmi, którzy byli nieskończenie otwarci na wiedzę i cieszyli się, że będą mogli robić rzeczy wcześniej dla nich niepojęte. Egzotyka pszczół wciąga przecież każdego, a w tym pięknym kraju, gdzie grudniowe noce aż dyszą miodowymi zapachami jest wprost wszechogarniająca.

Najlepsza pszczoła

Afrykańskie pszczoły mają bardzo ważną cechę niespotykaną u naszych pszczół. To wyjątkowo dobrze rozwinięte zachowania higieniczne, dzięki którym usuwają one z ula wszelkie obce organizmy. Sprawia to, że pszczoły są odporne zarówno na warrozę jak i na małego żuczka ulowego. Z pewnością każdy pszczelarz, nawet ten nie znający problemów światowego pszczelarstwa wie, jak ważna to cecha. Istnienie pszczół jest zagrożone właśnie przez te dwa pasożyty. Na całym świecie pszczoły giną wskutek porażenia przez warrozę, a w krajach o ciepłym klimacie dochodzi do tego niszczycielska działalność chrząszcza Aethina tumida. Warrozy w rodzinach pszczół afrykańskich nie ma, natomiast larwy żuczka są w ciągu kilku sekund rozszarpywane na drobne kawałki i wyrzucane. To bardzo ważna cecha której nie wolno zaprzepaścić, nawet biorąc pod uwagę niewielką produkcję miodową tych pszczół, ich wzmożoną rojliwość i niezbyt przyjazne zachowanie w stosunku do przeszkadzającego im pszczelarza. Zresztą żuczek ulowy pochodzi właśnie z terenów Afryki Subsaharyjskiej i przez tysiące lat miejscowe pszczoły musiały sobie z nim jakoś radzić.

Pszczoła afrykańska to jeden z podgatunków pszczoły miodnej, bliski krewny naszej pszczoły miodnej właściwej. Czy daje to nadzieję na rozwiązanie problemów nurtujących współczesne pszczelarstwo? Zobaczymy, być może sposób na pokonanie kłopotów z którymi nie potrafimy sobie poradzić sami, wskaże nam sama natura.

Sławomir Trzybiński

Wędrówki na spadź (część 10)

pszczoły

pszczoły

Pożytki spadziowe może skutecznie wykorzystać pasieka wędrowna prowadzona omówionym wcześniej sposobem, którego zasadnicze elementy to utrzymywanie silnych rodzin i tworzenie dużej liczby wczesnych odkładów. Wtedy spadź jest wykorzystywana tak jak każdy inny pożytek letni, a straty wynikłe z osłabienia rodzin zagospodarowujących ten obfity wziątek rekompensuje się przez zimowanie silnych rodzin, utworzonych z odkładów wykonanych jeszcze w okresie wiosennym. Pewną modyfikacją tego sposobu gospodarowania jest tworzenie produkcyjnych rodzin okresowych.
Metoda ta zalecana jest dla pasiek wędrownych i stacjonarnych, korzystających z wczesnych pożytków. Pasieki te zazwyczaj przez drugą część sezonu nie są wykorzystywane, ponieważ w ich najbliższej okolicy brakuje pożytków letnich i późniejszych. Dużym problemem w tych pasiekach jest masowe rojenie się pszczół po zakończeniu ostatniego pożytku, jakim jest akacja, malina, a najlepszym wypadku lipa. Pożytek główny występuje więc w czerwcu i kończy się przed połową lipca lub wcześniej. Przez kolejne tygodnie lipca i sierpień rodziny są przygotowywane do zimy, dzięki czemu można je doprowadzić do takiej siły i struktury, by dobrze przezimowały i jak najskuteczniej wykorzystały wczesne pożytki w przyszłym roku. Już na miesiąc przed końcem ostatniego pożytku radykalnie ogranicza się czerwienie matek, w przeciwnym razie większość rodzin w pasiece weszła by w nastrój rojowy. Zamiast jednak utrzymywać bezproduktywnie rodziny przez ponad dwa letnie miesiące, można je wywieźć na pożytek spadziowy, co zwiększy wydolność ekonomiczną pasieki i poszerzy asortyment miodów o miód spadziowy, drogi i często poszukiwany na rynku. Proponowana metoda nie spowoduje osłabienia rodzin, mogącego skutkować stratami w zimowli lub gorszą produkcją miodu w przyszłym sezonie. Może być też stosowana do wykorzystania innych późnych pożytków, na przykład wrzosów, nawłoci lub wierzbówki.
Spadź iglasta (świerk, jodła) na terenach podgórskich występuje w zasadzie co roku. Nie zawsze jednak spadziowanie jest na tyle obfite, by silne rodziny zdołały odłożyć miód towarowy. Właściwie przygotowane, silne rodziny stacjonujące na terenach, gdzie spadź występuje regularnie, zużywają dużo miodu na własne potrzeby życiowe. By wykorzystać niezbyt intensywny pożytek spadziowy, należy przygotować silne rodziny o właściwej strukturze. Powinny się one składać z dużej liczby młodych, dobrze odżywionych pszczół i z jak największej ilości czerwia zasklepionego, ale nie powinno w nich być młodego czerwia. Wtedy rodzina będzie spożywać niewiele miodu, najwięcej bowiem pokarmu pszczoły zużywają na karmienie czerwia. W tym celu po zakończeniu pożytku głównego (a więc po akacji, malinie czy lipie) z silnych rodzin tworzy się wieloramkowe odkłady, składające się z dużej ilości pszczół i z czerwia zasklepionego. Rodziny macierzyste wymagają innego prowadzenia niż wtedy, gdy okres pożytkowy definitywnie ma się zakończyć w końcu czerwca lub połowie lipca. Matki powinny czerwić na większej liczbie plastrów, w ulu wielkopolskim lub wielokorpusowym będzie to cały 10 ramkowy korpus. Dlatego nie używa się wtedy kilkuramkowych izolatorów, tylko do ograniczenia czerwienia wystarczy pojedyncza pozioma krata odgrodowa. Z tak silnych rodzin po miodobraniu zabiera się pszczoły zgromadzone w miodniach i wszystek czerw zasklepiony. Ramki z pszczołami i z czerwiem umieszcza się w nowych ulach i od razu wywozi się je na inne pasieczysko lub w rejon występowania spadzi. Technikę tworzenia takich odkładów należy maksymalnie uprościć, by zabieg ten wykonać możliwie szybko, gdyż zaczął się już okres bezpożytkowy i łatwo może dojść do rabunku. Ponieważ rodziny macierzyste zostaną poważnie osłabione i zmniejszy się ich objętość, to przy gospodarce w ulach wielokorpusowych do utworzenia odkładów będzie można wykorzystać te same korpusy w których dotychczas mieściły się rodziny zasadnicze.
Jeżeli pszczelarz dysponuje odpowiednią liczbą korpusów z plastrami do wymiany, to rodziny można przygotować do utworzenia odkładów kolejnego dnia po miodobraniu., a w małej pasiece nawet przy jego okazji. Z kondygnacji gniazdowej przenosi się ramki z czerwiem zasklepionym i starszymi larwami do miodni. W ich miejsce do gniazda daje się młody susz i węzę. Matka pozostaje w rodni (w dolnym korpusie), chyba że ma być wymieniona, wtedy przenosi się ją do górnego korpusu wraz ze starszym czerwiem. Należy ją wtedy zamknąć w klateczce „na głucho”, czyli tak, by nie mogła się wydostać ale miała dobry kontakt z pszczołami ulowymi przez otwory. Umieszcza się ją w środku kondygnacji najlepiej wciśniętą częściowo w środkowy plaster z czerwiem. Jeżeli matka jest przeniesiona „do góry”, należy to zaznaczyć na korpusie. W najbliższym czasie (najlepiej już następnego dnia) tworzy się odkłady, zabierając przygotowane wcześniej górne kondygnacje z czerwiem i pszczołami. Pszczół jest w nich dużo, ponieważ obsiadają plastry z czerwiem, a gdy są w nich matki, to jest ich jeszcze więcej. Korpusy stawia się na przygotowane wcześniej dennice, przykrywa powałką z osiatkowanymi otworami wentylacyjnymi (chyba że w dennicach są siatki umożliwiające wentylację w czasie transportu) i wywozi się je na oddalone o parę kilometrów pasieczysko, a najlepiej od razu na pożytek spadziowy. Jeżeli rodziny macierzyste są w kondycji pozwalającej zabrać tylko po jednym korpusie z pszczołami, to odkłady takie można łączyć robiąc od razu jedną silną rodzinę z dwóch kondygnacji. Wtedy nowoutworzona pasieka przewidziana do wywiezienia na spadź będzie liczyć połowę stanu pasieki macierzystej. W takiej sytuacji, jeśli przy okazji planowana jest wymiana matek, w czasie przygotowań w dniu poprzednim przenosi się do kondygnacji z których będą utworzone odkłady tylko matki dwuletnie i starsze oraz wadliwe, czyli te które w tym sezonie będzie trzeba wymienić. Ma to ekonomiczne uzasadnienie, bowiem w pasiece pracującej tylko na wczesnych pożytkach matki nie są tak intensywnie użytkowane jak w pasiekach wędrownych, gdzie wymiany matek powinno się dokonywać co roku. Matki w utworzonych w ten sposób rodzinach wywożonych na spadź nie muszą być ani w dobrej kondycji, ani wartościowe pod względem genetycznym, ponieważ jeszcze w tym sezonie będą zlikwidowane.
Jeżeli nie wszystkie matki zostały zamknięte w klateczkach wcześniej, to po przewiezieniu rodzin na pożytek spadziowy należy je wyszukać i też pozamykać w klateczkach, które umieszczamy w środku gniazd. Matki te nie będą już czerwić, ich obecność ma na celu tylko ogólne integrowanie rodziny i utrzymanie nastroju roboczego. Czerwienie jest niepotrzebne, ponieważ na wychów czerwia zużywany byłby cenny miód spadziowy. Zaś młode pszczoły nie muszą być wychowywane w tej „spadziowej” pasiece, zazimowane bowiem będą rodziny macierzyste, pozostające w pasiece stacjonarnej.
Pszczoły z tak przygotowanych rodzin produkcyjnych szybko przystępują do pracy na pożytku spadziowym i pracują bardzo efektywnie, nie są bowiem obciążone dodatkowymi pracami związanymi z wychowem czerwia. Dlatego wszystkie pszczoły, zarówno starsze, lotne, jak i młode, ulowe, mogą zająć się gromadzeniem spadzi. W ciągu pierwszych dwóch tygodni pracy na pożytku pszczół nie ubywa, wygryza się bowiem zgromadzony w rodzinach czerw. Później rodziny zaczynają słabnąć, nie znaczy to jednak, że należy uwolnić matki. Pojawienie się młodego czerwia uszczupliłoby zbiory miodu, pokaźna bowiem część spadzi zostałaby zużyta na jego wykarmienie. Na wykarmienie plastra czerwia pszczoły muszą zużyć plaster miodu i pół plastra pierzgi. Pewna ilość miodu musi być wydatkowana na potrzeby energetyczne zbieraczek spadzi i zbiór pyłku, którego zapasy rodzina odnawia w miarę spożywania pierzgi. Dlatego można przyjąć, że wychów jednej ramki czerwia odbywa się kosztem prawie trzech ramek miodu, co przy wykorzystaniu omawianego pożytku spadziowego się nie opłaci. Jeżeli nie ma młodego czerwia, nie jest spożywana pierzga i pszczoły nie muszą tracić czasu i energii na zbiór pyłku, którego zazwyczaj w spadziujących lasach świerkowych i jodłowych brakuje. Pyłek zbierany jest przez pszczoły w miarę skarmiania pierzgi, jeżeli zaś nie ma czerwia to jej zapasy utrzymują się na stałym poziomie i zamiast je odnawiać, zbieraczki mogą się zająć gromadzeniem spadzi. W takich pozbawionych młodego czerwia rodzinach pszczoły zazwyczaj gromadzą pierzgę w dwóch plastrach w środku gniazda w bezpośredniej bliskości zamkniętej w klateczce matki. Jeżeli te plastry zostaną całkowicie wypełnione pierzgą, co może się zdarzyć jeśli w rejonie stacjonowania pasieki jest dobry pożytek pyłkowy, można je zabrać. Przydadzą się do zasilenia rodzin w pasiece zasadniczej, które cały czas muszą energicznie się rozwijać by osiągnąć właściwą siłę przed zazimowaniem. Można je też przechować przez zimę i wykorzystać do dokarmienia przezimowanych rodzin wczesną wiosną.
Przy intensywnym pożytku spadziowym rodziny pozbawione młodego czerwia szybko zgromadzą pełne gniazda miodu. W takich warunkach miód odbiera się nawet kilka razy. Przy każdym miodobraniu ocenia się aktualną siłę pasieki i słabe rodziny łączy się. Ponieważ matki są zamknięte w klateczkach, oddziaływanie na rodziny wydzielanych przez nie feromonów jest niewielkie, tym bardziej że jest ich mało. Matki nie czerwiące wydzielają bowiem o wiele mniej substancji matecznej niż regularnie składające jajeczka. W takiej sytuacji w niektórych rodzinach mogą się uaktywnić trutówki, które będą czerwić mimo obecności matek klateczkach. Takie rodziny likwiduje się przy okazji miodobrania, wytrząsając pszczoły na ziemię po uprzednim odstawieniu ula w inne miejsce. Matki ze zlikwidowanych lub połączonych rodzin również są przeznaczone do likwidacji.
Przy takiej dość wycieńczającej gospodarce rodzin za każdym miodobraniem ubywa i w końcu z silnej pasieki pozostaje kilka uli z garstką pszczół w każdym. Nie należy ich zimować, ponieważ są one za stare i zbyt spracowane, by mogły przeżyć zimę. Z kolei dołączenie ich do innej prawidłowo przygotowanej do zimy rodziny doprowadzi do zwiększenia w niej spożycie zapasów zimowych i nie przyniesie żadnych korzyści, pszczoły te bowiem osypią się jeszcze przed nadejściem pierwszych mrozów. Pszczoły te są więc „spisane na straty” już w momencie rozpoczęcia przygotowań do tworzenia odkładów produkcyjnych. Wbrew pozorom nie jest to jednak działanie niehumanitarne: jeśli te pszczoły nie „wypracowałyby się” na pożytku spadziowym, też nie pożyłyby dłużej niż do końca listopada. Zamiast jednak przynieść pszczelarzowi dochód w postaci dodatkowej produkcji miodu spadziowego zwiększyłyby koszty prowadzenia pasieki, bowiem trzeba by je wcześniej karmić.
Przygotowanie takich rodzin w wypadku, gdy nie łączy się tego zabiegu z wymianą matek wygląda podobnie z tą różnicą, że matki pozostają w rodzinach macierzystych, natomiast w odkładach umieszcza się klateczki z innymi matkami, które nie muszą być wysokiej jakości, mogą to być też matki nieunasiennione. Można do tego wykorzystać stare matki pochodzące z wcześniejszej wymiany we własnej pasiece. Matki unasiennione można przetrzymywać w klateczkach poza ulem nawet ponad miesiąc bez większej dla nich szkody tym bardziej, że nie będą one już czerwić a w tworzonych rodzinach potrzebna jest tylko ich obecność. Można wykorzystać matki wymieniane przez innych pszczelarzy, które po zabraniu z rodzin byłyby zlikwidowane. Jeżeli zaś planowane jest użycie matek nieunasiennionych, to należy odpowiednio wcześniej, czyli co najmniej dwa tygodnie przed wykonaniem odkładów rozpocząć ich wychów. Nie jest to kłopotliwe nawet dla mało doświadczonych pszczelarzy, ponieważ wychów bardzo łatwo się prowadzi w okresie wiosenno – letnim, gdy pasieka korzysta z obfitego pożytku. Ponieważ te matki nie będą unasienniane, pszczelarz nie musi się troszczyć o czynności związane z tworzeniem rodzinek weselnych, unasiennianiem, poddawaniem a nawet ich znakowaniem. Nie jest też istotne pochodzenie larw czy jajeczek użytych do wychowu.
W tej metodzie matki po utworzeniu odkładów pozostają w rodzinach macierzystych. W ulach wielokorpusowych robi się to opisanym wcześniej sposobem polegającym na przeniesieniu do górnej kondygnacji ramek z czerwiem zasklepionym po wcześniejszym strząśnięciu z nich pszczół i dokładnym sprawdzeniu, czy nie pozostała na nich matka. Następnego dnia korpusy z pszczołami i czerwiem się zabiera, ustawia na dennicach, przykrywa zapewniającymi wentylację powałkami i wywozi na pożytek spadziowy. Po przywiezieniu wcześniej przygotowane klateczki z matkami umieszcza się w środku gniazd i czeka się na miód, który na pewno będzie, jeśli tylko pożytek spadziowy dopisze. Zawsze należy się liczyć z tym, że na skutek różnych zjawisk pogodowych (ulewny deszcz, burza, grad, ochłodzenie) pożytek zostanie przerwany i pszczołom może grozić głód. Wtedy rodziny trzeba podkarmiać aż do czasu ponownego pojawienia się wziątku. Ponieważ w rodzinach nie ma wymagającego karmienia czerwiu, ich potrzeby pokarmowe są niewielkie, co pozwoli zaoszczędzić dużo cukru.
Bardziej pracochłonne jest tworzenie takich odkładów w ulach leżakach i kombinowanych. Jeżeli matka nie jest zlokalizowana na określonej liczbie plastrów przy pomocy pionowej kraty lub izolatora, w trakcie odbierania plastrów z czerwiem i pszczołami należy je dokładnie przeglądać. Jeżeli nie udało się jej wyszukać w momencie tworzenia odkładu, rodzinę należy powtórnie przejrzeć następnego dnia. Po znalezieniu matek postępuje się zgodnie z ustalonym wcześniej planem, to znaczy albo pozostawia się je w rodzinach macierzystych, albo, jeżeli planowana jest ich wymiana, zamyka się je w klateczkach i umieszcza w środku gniazd odkładów produkcyjnych. Rodzinom macierzystym natomiast poddaje się młode matki.
Odkłady nie muszą być tworzone w typowych, kompletnych ulach. Tak, jak w wypadku uli wielokorpusowych wystarczy dennica, powałka i daszek, tak dla odkładów z uli tradycyjnych wystarczy 8 – 10 ramkowa skrzynka – transportówka. W takich nieocieplanych mini – ulach . pszczoły też zgromadzą dużo miodu, a są one o wiele łatwiejsze do transportu niż typowe ule, szczególnie zaś stare konstrukcje leżaków czy uli kombinowanych. Ocieplenie tych ulików też nie jest najważniejsze, ponieważ nie będzie w nich wychowywany czerw.
Omawianego zabiegu nie można opóźnić, ponieważ sytuacja w pasiece jest taka, że każdy dzień zwłoki może doprowadzić do żywiołowego rozwoju nastroju rojowego. Pszczoły w rodzinach, z których będą tworzone odkłady nie mają zajęcia, pożytek bowiem skończył się, mogą więc zacząć szykować się do rójki, mało tego, może im zagrozić głód, ponieważ pszczelarz odebrał zgromadzone wcześniej zapasy miodu. Dlatego nie należy zwlekać z podzieleniem rodzin nawet jeżeli wystąpienie pożytku spadziowego się opóźnia lub nie jest on na razie zbyt obfity. Silnie osłabione rodziny macierzyste nie będą się roić, zwłaszcza gdy tworzenie odkładów połączone będzie z wymianą matek. Jeśli w miejscu stacjonowania pasieki występuje chociażby niewielki pożytek (chabry, gorczyca polna, biała koniczyna), rodziny pozbawione dużej części pszczół utrzymają się przy życiu, a nawet mogą się rozwijać bez potrzeby dokarmiania. Z kolei nowoutworzone odkłady mają niewielkie potrzeby żywieniowe i na spadzi powinny znaleźć dla siebie dosyć pokarmu, nawet jeśli jeszcze zasadnicza część pożytku spadziowego się nie rozpoczęła.
Po wywiezieniu odkładów, w rodzinach macierzystych wykonuje się czynności mające na celu ich doprowadzenie do właściwej kondycji, która umożliwi dobrą zimowlę, szybki rozwój wiosenny i skuteczne wykorzystanie pierwszych pożytków wiosennych. Jeżeli wymiany matek dokonano wcześniej lub nie są one wymieniane w tym sezonie, jedynie podkarmia się rodziny taką dawką syropu, by zapasy nie były mniejsze niż 5 kg na ul. Jeśli nie ma pożytku pyłkowego, pszczołom należy zapewnić pierzgę podając na każdą rodzinę po dwa pełne plastry, które odebrano w czasie trwania pożytku z rzepaku, mniszka lub facelii. Po miesiącu, gdy pszczoły z czerwienia pobudzonego wcześniejszym podkarmianiem masowo się wygryzają, uzupełnia się zapasy zimowe, karmiąc rodziny dużymi dawkami syropu cukrowego. Trochę więcej pracy będzie wtedy, gdy tworzenie odkładów połączone było z wymianą matek. Rodzinom osieroconym matki należy poddać niezwłocznie, najlepiej już następnego dnia, po uprzednim podkarmieniu rodzin. Najskuteczniejsze jest poddawanie matek czerwiących. Są one dobrze przyjmowane przez pszczoły i szybko zaczynają czerwić, a czerwienie jest teraz potrzebne by rodziny zdążyły odbudować swoje siły przed zimą. Matki nieunasiennione można poddawać tylko do początku lipca. Zaczną one czerwić dopiero za dwa tygodnie a więc jeszcze zdążą odbudować siłę rodzin. Jeżeli takie matki będą poddane później, czasu na przedzimowe czerwienie będzie za mało i rodziny pójdą do zimy osłabione.