Współpraca

■ Forum Polanka
■ Katalog Pszczelarski
■ LTP
■ "Pszczelarstwo"
■ Pasieka
■ Pszczelarska Oficyna
■ PszczeliPark
■ Pszczoły.Pl
■ pszczoły.rolnicy.com
■ PWRSA
■ PZP
■ rolnicy.com
■ Sądecki Bartnik
■ SPP Polanka
■ ŁYSOŃ

Miód Polski

Ankieta I

Rasa pszczół w Twojej pasiece

  • kraińska (48%, 61 Votes)
  • Buckfast (23%, 29 Votes)
  • krzyżówki (10%, 13 Votes)
  • kaukaska (9%, 11 Votes)
  • włoska (6%, 7 Votes)
  • środkowoeuropejska (4%, 7 Votes)

Total Voters: 127

Loading ... Loading ...

Ankieta II

Do jakiej organizacji pszczelarskiej należysz?

  • - Polski Związek Pszczelarski (38%, 38 Votes)
  • - Nie należę do żadnej organizacji (38%, 38 Votes)
  • - Mam zamiar się przyłączyć (13%, 13 Votes)
  • - SPP Polanka (6%, 6 Votes)
  • - Związek niezrzeszony w PZP (5%, 5 Votes)
  • - Stowarzyszenie Pszczelarzy Zawodowych (0%, 0 Votes)

Total Voters: 99

Loading ... Loading ...
To view the gallery in a popup window, click here.

Sławomir Trzybiński – produkcja matek i odkładów pszczelich

Szkolenia i wykłady 2010 Trzybiński Sławomir Gospodarstwo Pszczelarskie

Moja pasiekazlokalizowana jest na wschodnim krańcu województwa wielkopolskiego. Liczy 300 rodzin pszczelich, utrzymywanych w ulach wielkopolskich i warszawskich zwykłych oraz poszerzanych. Pasieki rozmieszczone są na terenie gminy Kościelec w powiecie kolskim. Najważniejsze pożytki wykorzystywane przez pszczoły to wierzby, mniszek, rzepak, robinia, chabry, facelia i ogórecznik. Od początku lat 90-tych XX wieku specjalizuję się w produkcji matek pszczelich i odkładów. Moją dewizą jest wysoka jakość oferowanych produktów, a głównym celem najwyższa satysfakcja klientów.

W ofercie pasieki są:

  • Matki pszczele:
    • Kraińska
    • Kaukaska
    • Włoska
    • Buckfast
  • odkłady trzyramkowe

Gospodarstwo Pszczelarskie

Sławomir Trzybiński Łęka 2

Wyświetl większą mapę

62-604 Kościelec tel : 501432752

Warto zobaczyć i poczytać:

Polskie Pasieki

Współczesna Gospodarka Pasieczna

W 2015 roku matki znakujemy kolorem niebieskim

w 2015 roku matki pszczele znakujemy kolorem niebieskim

w 2015 roku matki pszczele znakujemy kolorem niebieskim

 

Wędrówki na spadź (część 10)

Pożytki spadziowe może skutecznie wykorzystać pasieka wędrowna prowadzona omówionym wcześniej sposobem, którego zasadnicze elementy to utrzymywanie silnych rodzin i tworzenie dużej liczby wczesnych odkładów. Wtedy spadź jest wykorzystywana tak jak każdy inny pożytek letni, a straty wynikłe z osłabienia rodzin zagospodarowujących ten obfity wziątek rekompensuje się przez zimowanie silnych rodzin, utworzonych z odkładów wykonanych jeszcze w okresie wiosennym. Pewną modyfikacją tego sposobu gospodarowania jest tworzenie produkcyjnych rodzin okresowych.
Metoda ta zalecana jest dla pasiek wędrownych i stacjonarnych, korzystających z wczesnych pożytków. Pasieki te zazwyczaj przez drugą część sezonu nie są wykorzystywane, ponieważ w ich najbliższej okolicy brakuje pożytków letnich i późniejszych. Dużym problemem w tych pasiekach jest masowe rojenie się pszczół po zakończeniu ostatniego pożytku, jakim jest akacja, malina, a najlepszym wypadku lipa. Pożytek główny występuje więc w czerwcu i kończy się przed połową lipca lub wcześniej. Przez kolejne tygodnie lipca i sierpień rodziny są przygotowywane do zimy, dzięki czemu można je doprowadzić do takiej siły i struktury, by dobrze przezimowały i jak najskuteczniej wykorzystały wczesne pożytki w przyszłym roku. Już na miesiąc przed końcem ostatniego pożytku radykalnie ogranicza się czerwienie matek, w przeciwnym razie większość rodzin w pasiece weszła by w nastrój rojowy. Zamiast jednak utrzymywać bezproduktywnie rodziny przez ponad dwa letnie miesiące, można je wywieźć na pożytek spadziowy, co zwiększy wydolność ekonomiczną pasieki i poszerzy asortyment miodów o miód spadziowy, drogi i często poszukiwany na rynku. Proponowana metoda nie spowoduje osłabienia rodzin, mogącego skutkować stratami w zimowli lub gorszą produkcją miodu w przyszłym sezonie. Może być też stosowana do wykorzystania innych późnych pożytków, na przykład wrzosów, nawłoci lub wierzbówki.
Spadź iglasta (świerk, jodła) na terenach podgórskich występuje w zasadzie co roku. Nie zawsze jednak spadziowanie jest na tyle obfite, by silne rodziny zdołały odłożyć miód towarowy. Właściwie przygotowane, silne rodziny stacjonujące na terenach, gdzie spadź występuje regularnie, zużywają dużo miodu na własne potrzeby życiowe. By wykorzystać niezbyt intensywny pożytek spadziowy, należy przygotować silne rodziny o właściwej strukturze. Powinny się one składać z dużej liczby młodych, dobrze odżywionych pszczół i z jak największej ilości czerwia zasklepionego, ale nie powinno w nich być młodego czerwia. Wtedy rodzina będzie spożywać niewiele miodu, najwięcej bowiem pokarmu pszczoły zużywają na karmienie czerwia. W tym celu po zakończeniu pożytku głównego (a więc po akacji, malinie czy lipie) z silnych rodzin tworzy się wieloramkowe odkłady, składające się z dużej ilości pszczół i z czerwia zasklepionego. Rodziny macierzyste wymagają innego prowadzenia niż wtedy, gdy okres pożytkowy definitywnie ma się zakończyć w końcu czerwca lub połowie lipca. Matki powinny czerwić na większej liczbie plastrów, w ulu wielkopolskim lub wielokorpusowym będzie to cały 10 ramkowy korpus. Dlatego nie używa się wtedy kilkuramkowych izolatorów, tylko do ograniczenia czerwienia wystarczy pojedyncza pozioma krata odgrodowa. Z tak silnych rodzin po miodobraniu zabiera się pszczoły zgromadzone w miodniach i wszystek czerw zasklepiony. Ramki z pszczołami i z czerwiem umieszcza się w nowych ulach i od razu wywozi się je na inne pasieczysko lub w rejon występowania spadzi. Technikę tworzenia takich odkładów należy maksymalnie uprościć, by zabieg ten wykonać możliwie szybko, gdyż zaczął się już okres bezpożytkowy i łatwo może dojść do rabunku. Ponieważ rodziny macierzyste zostaną poważnie osłabione i zmniejszy się ich objętość, to przy gospodarce w ulach wielokorpusowych do utworzenia odkładów będzie można wykorzystać te same korpusy w których dotychczas mieściły się rodziny zasadnicze.
Jeżeli pszczelarz dysponuje odpowiednią liczbą korpusów z plastrami do wymiany, to rodziny można przygotować do utworzenia odkładów kolejnego dnia po miodobraniu., a w małej pasiece nawet przy jego okazji. Z kondygnacji gniazdowej przenosi się ramki z czerwiem zasklepionym i starszymi larwami do miodni. W ich miejsce do gniazda daje się młody susz i węzę. Matka pozostaje w rodni (w dolnym korpusie), chyba że ma być wymieniona, wtedy przenosi się ją do górnego korpusu wraz ze starszym czerwiem. Należy ją wtedy zamknąć w klateczce „na głucho”, czyli tak, by nie mogła się wydostać ale miała dobry kontakt z pszczołami ulowymi przez otwory. Umieszcza się ją w środku kondygnacji najlepiej wciśniętą częściowo w środkowy plaster z czerwiem. Jeżeli matka jest przeniesiona „do góry”, należy to zaznaczyć na korpusie. W najbliższym czasie (najlepiej już następnego dnia) tworzy się odkłady, zabierając przygotowane wcześniej górne kondygnacje z czerwiem i pszczołami. Pszczół jest w nich dużo, ponieważ obsiadają plastry z czerwiem, a gdy są w nich matki, to jest ich jeszcze więcej. Korpusy stawia się na przygotowane wcześniej dennice, przykrywa powałką z osiatkowanymi otworami wentylacyjnymi (chyba że w dennicach są siatki umożliwiające wentylację w czasie transportu) i wywozi się je na oddalone o parę kilometrów pasieczysko, a najlepiej od razu na pożytek spadziowy. Jeżeli rodziny macierzyste są w kondycji pozwalającej zabrać tylko po jednym korpusie z pszczołami, to odkłady takie można łączyć robiąc od razu jedną silną rodzinę z dwóch kondygnacji. Wtedy nowoutworzona pasieka przewidziana do wywiezienia na spadź będzie liczyć połowę stanu pasieki macierzystej. W takiej sytuacji, jeśli przy okazji planowana jest wymiana matek, w czasie przygotowań w dniu poprzednim przenosi się do kondygnacji z których będą utworzone odkłady tylko matki dwuletnie i starsze oraz wadliwe, czyli te które w tym sezonie będzie trzeba wymienić. Ma to ekonomiczne uzasadnienie, bowiem w pasiece pracującej tylko na wczesnych pożytkach matki nie są tak intensywnie użytkowane jak w pasiekach wędrownych, gdzie wymiany matek powinno się dokonywać co roku. Matki w utworzonych w ten sposób rodzinach wywożonych na spadź nie muszą być ani w dobrej kondycji, ani wartościowe pod względem genetycznym, ponieważ jeszcze w tym sezonie będą zlikwidowane.
Jeżeli nie wszystkie matki zostały zamknięte w klateczkach wcześniej, to po przewiezieniu rodzin na pożytek spadziowy należy je wyszukać i też pozamykać w klateczkach, które umieszczamy w środku gniazd. Matki te nie będą już czerwić, ich obecność ma na celu tylko ogólne integrowanie rodziny i utrzymanie nastroju roboczego. Czerwienie jest niepotrzebne, ponieważ na wychów czerwia zużywany byłby cenny miód spadziowy. Zaś młode pszczoły nie muszą być wychowywane w tej „spadziowej” pasiece, zazimowane bowiem będą rodziny macierzyste, pozostające w pasiece stacjonarnej.
Pszczoły z tak przygotowanych rodzin produkcyjnych szybko przystępują do pracy na pożytku spadziowym i pracują bardzo efektywnie, nie są bowiem obciążone dodatkowymi pracami związanymi z wychowem czerwia. Dlatego wszystkie pszczoły, zarówno starsze, lotne, jak i młode, ulowe, mogą zająć się gromadzeniem spadzi. W ciągu pierwszych dwóch tygodni pracy na pożytku pszczół nie ubywa, wygryza się bowiem zgromadzony w rodzinach czerw. Później rodziny zaczynają słabnąć, nie znaczy to jednak, że należy uwolnić matki. Pojawienie się młodego czerwia uszczupliłoby zbiory miodu, pokaźna bowiem część spadzi zostałaby zużyta na jego wykarmienie. Na wykarmienie plastra czerwia pszczoły muszą zużyć plaster miodu i pół plastra pierzgi. Pewna ilość miodu musi być wydatkowana na potrzeby energetyczne zbieraczek spadzi i zbiór pyłku, którego zapasy rodzina odnawia w miarę spożywania pierzgi. Dlatego można przyjąć, że wychów jednej ramki czerwia odbywa się kosztem prawie trzech ramek miodu, co przy wykorzystaniu omawianego pożytku spadziowego się nie opłaci. Jeżeli nie ma młodego czerwia, nie jest spożywana pierzga i pszczoły nie muszą tracić czasu i energii na zbiór pyłku, którego zazwyczaj w spadziujących lasach świerkowych i jodłowych brakuje. Pyłek zbierany jest przez pszczoły w miarę skarmiania pierzgi, jeżeli zaś nie ma czerwia to jej zapasy utrzymują się na stałym poziomie i zamiast je odnawiać, zbieraczki mogą się zająć gromadzeniem spadzi. W takich pozbawionych młodego czerwia rodzinach pszczoły zazwyczaj gromadzą pierzgę w dwóch plastrach w środku gniazda w bezpośredniej bliskości zamkniętej w klateczce matki. Jeżeli te plastry zostaną całkowicie wypełnione pierzgą, co może się zdarzyć jeśli w rejonie stacjonowania pasieki jest dobry pożytek pyłkowy, można je zabrać. Przydadzą się do zasilenia rodzin w pasiece zasadniczej, które cały czas muszą energicznie się rozwijać by osiągnąć właściwą siłę przed zazimowaniem. Można je też przechować przez zimę i wykorzystać do dokarmienia przezimowanych rodzin wczesną wiosną.
Przy intensywnym pożytku spadziowym rodziny pozbawione młodego czerwia szybko zgromadzą pełne gniazda miodu. W takich warunkach miód odbiera się nawet kilka razy. Przy każdym miodobraniu ocenia się aktualną siłę pasieki i słabe rodziny łączy się. Ponieważ matki są zamknięte w klateczkach, oddziaływanie na rodziny wydzielanych przez nie feromonów jest niewielkie, tym bardziej że jest ich mało. Matki nie czerwiące wydzielają bowiem o wiele mniej substancji matecznej niż regularnie składające jajeczka. W takiej sytuacji w niektórych rodzinach mogą się uaktywnić trutówki, które będą czerwić mimo obecności matek klateczkach. Takie rodziny likwiduje się przy okazji miodobrania, wytrząsając pszczoły na ziemię po uprzednim odstawieniu ula w inne miejsce. Matki ze zlikwidowanych lub połączonych rodzin również są przeznaczone do likwidacji.
Przy takiej dość wycieńczającej gospodarce rodzin za każdym miodobraniem ubywa i w końcu z silnej pasieki pozostaje kilka uli z garstką pszczół w każdym. Nie należy ich zimować, ponieważ są one za stare i zbyt spracowane, by mogły przeżyć zimę. Z kolei dołączenie ich do innej prawidłowo przygotowanej do zimy rodziny doprowadzi do zwiększenia w niej spożycie zapasów zimowych i nie przyniesie żadnych korzyści, pszczoły te bowiem osypią się jeszcze przed nadejściem pierwszych mrozów. Pszczoły te są więc „spisane na straty” już w momencie rozpoczęcia przygotowań do tworzenia odkładów produkcyjnych. Wbrew pozorom nie jest to jednak działanie niehumanitarne: jeśli te pszczoły nie „wypracowałyby się” na pożytku spadziowym, też nie pożyłyby dłużej niż do końca listopada. Zamiast jednak przynieść pszczelarzowi dochód w postaci dodatkowej produkcji miodu spadziowego zwiększyłyby koszty prowadzenia pasieki, bowiem trzeba by je wcześniej karmić.
Przygotowanie takich rodzin w wypadku, gdy nie łączy się tego zabiegu z wymianą matek wygląda podobnie z tą różnicą, że matki pozostają w rodzinach macierzystych, natomiast w odkładach umieszcza się klateczki z innymi matkami, które nie muszą być wysokiej jakości, mogą to być też matki nieunasiennione. Można do tego wykorzystać stare matki pochodzące z wcześniejszej wymiany we własnej pasiece. Matki unasiennione można przetrzymywać w klateczkach poza ulem nawet ponad miesiąc bez większej dla nich szkody tym bardziej, że nie będą one już czerwić a w tworzonych rodzinach potrzebna jest tylko ich obecność. Można wykorzystać matki wymieniane przez innych pszczelarzy, które po zabraniu z rodzin byłyby zlikwidowane. Jeżeli zaś planowane jest użycie matek nieunasiennionych, to należy odpowiednio wcześniej, czyli co najmniej dwa tygodnie przed wykonaniem odkładów rozpocząć ich wychów. Nie jest to kłopotliwe nawet dla mało doświadczonych pszczelarzy, ponieważ wychów bardzo łatwo się prowadzi w okresie wiosenno – letnim, gdy pasieka korzysta z obfitego pożytku. Ponieważ te matki nie będą unasienniane, pszczelarz nie musi się troszczyć o czynności związane z tworzeniem rodzinek weselnych, unasiennianiem, poddawaniem a nawet ich znakowaniem. Nie jest też istotne pochodzenie larw czy jajeczek użytych do wychowu.
W tej metodzie matki po utworzeniu odkładów pozostają w rodzinach macierzystych. W ulach wielokorpusowych robi się to opisanym wcześniej sposobem polegającym na przeniesieniu do górnej kondygnacji ramek z czerwiem zasklepionym po wcześniejszym strząśnięciu z nich pszczół i dokładnym sprawdzeniu, czy nie pozostała na nich matka. Następnego dnia korpusy z pszczołami i czerwiem się zabiera, ustawia na dennicach, przykrywa zapewniającymi wentylację powałkami i wywozi na pożytek spadziowy. Po przywiezieniu wcześniej przygotowane klateczki z matkami umieszcza się w środku gniazd i czeka się na miód, który na pewno będzie, jeśli tylko pożytek spadziowy dopisze. Zawsze należy się liczyć z tym, że na skutek różnych zjawisk pogodowych (ulewny deszcz, burza, grad, ochłodzenie) pożytek zostanie przerwany i pszczołom może grozić głód. Wtedy rodziny trzeba podkarmiać aż do czasu ponownego pojawienia się wziątku. Ponieważ w rodzinach nie ma wymagającego karmienia czerwiu, ich potrzeby pokarmowe są niewielkie, co pozwoli zaoszczędzić dużo cukru.
Bardziej pracochłonne jest tworzenie takich odkładów w ulach leżakach i kombinowanych. Jeżeli matka nie jest zlokalizowana na określonej liczbie plastrów przy pomocy pionowej kraty lub izolatora, w trakcie odbierania plastrów z czerwiem i pszczołami należy je dokładnie przeglądać. Jeżeli nie udało się jej wyszukać w momencie tworzenia odkładu, rodzinę należy powtórnie przejrzeć następnego dnia. Po znalezieniu matek postępuje się zgodnie z ustalonym wcześniej planem, to znaczy albo pozostawia się je w rodzinach macierzystych, albo, jeżeli planowana jest ich wymiana, zamyka się je w klateczkach i umieszcza w środku gniazd odkładów produkcyjnych. Rodzinom macierzystym natomiast poddaje się młode matki.
Odkłady nie muszą być tworzone w typowych, kompletnych ulach. Tak, jak w wypadku uli wielokorpusowych wystarczy dennica, powałka i daszek, tak dla odkładów z uli tradycyjnych wystarczy 8 – 10 ramkowa skrzynka – transportówka. W takich nieocieplanych mini – ulach . pszczoły też zgromadzą dużo miodu, a są one o wiele łatwiejsze do transportu niż typowe ule, szczególnie zaś stare konstrukcje leżaków czy uli kombinowanych. Ocieplenie tych ulików też nie jest najważniejsze, ponieważ nie będzie w nich wychowywany czerw.
Omawianego zabiegu nie można opóźnić, ponieważ sytuacja w pasiece jest taka, że każdy dzień zwłoki może doprowadzić do żywiołowego rozwoju nastroju rojowego. Pszczoły w rodzinach, z których będą tworzone odkłady nie mają zajęcia, pożytek bowiem skończył się, mogą więc zacząć szykować się do rójki, mało tego, może im zagrozić głód, ponieważ pszczelarz odebrał zgromadzone wcześniej zapasy miodu. Dlatego nie należy zwlekać z podzieleniem rodzin nawet jeżeli wystąpienie pożytku spadziowego się opóźnia lub nie jest on na razie zbyt obfity. Silnie osłabione rodziny macierzyste nie będą się roić, zwłaszcza gdy tworzenie odkładów połączone będzie z wymianą matek. Jeśli w miejscu stacjonowania pasieki występuje chociażby niewielki pożytek (chabry, gorczyca polna, biała koniczyna), rodziny pozbawione dużej części pszczół utrzymają się przy życiu, a nawet mogą się rozwijać bez potrzeby dokarmiania. Z kolei nowoutworzone odkłady mają niewielkie potrzeby żywieniowe i na spadzi powinny znaleźć dla siebie dosyć pokarmu, nawet jeśli jeszcze zasadnicza część pożytku spadziowego się nie rozpoczęła.
Po wywiezieniu odkładów, w rodzinach macierzystych wykonuje się czynności mające na celu ich doprowadzenie do właściwej kondycji, która umożliwi dobrą zimowlę, szybki rozwój wiosenny i skuteczne wykorzystanie pierwszych pożytków wiosennych. Jeżeli wymiany matek dokonano wcześniej lub nie są one wymieniane w tym sezonie, jedynie podkarmia się rodziny taką dawką syropu, by zapasy nie były mniejsze niż 5 kg na ul. Jeśli nie ma pożytku pyłkowego, pszczołom należy zapewnić pierzgę podając na każdą rodzinę po dwa pełne plastry, które odebrano w czasie trwania pożytku z rzepaku, mniszka lub facelii. Po miesiącu, gdy pszczoły z czerwienia pobudzonego wcześniejszym podkarmianiem masowo się wygryzają, uzupełnia się zapasy zimowe, karmiąc rodziny dużymi dawkami syropu cukrowego. Trochę więcej pracy będzie wtedy, gdy tworzenie odkładów połączone było z wymianą matek. Rodzinom osieroconym matki należy poddać niezwłocznie, najlepiej już następnego dnia, po uprzednim podkarmieniu rodzin. Najskuteczniejsze jest poddawanie matek czerwiących. Są one dobrze przyjmowane przez pszczoły i szybko zaczynają czerwić, a czerwienie jest teraz potrzebne by rodziny zdążyły odbudować swoje siły przed zimą. Matki nieunasiennione można poddawać tylko do początku lipca. Zaczną one czerwić dopiero za dwa tygodnie a więc jeszcze zdążą odbudować siłę rodzin. Jeżeli takie matki będą poddane później, czasu na przedzimowe czerwienie będzie za mało i rodziny pójdą do zimy osłabione.

Pasieka wędrowna od lipca do jesieni (część 9)

trzybinski_1212121

W pasiece wędrownej rodziny pszczele po zakończeniu pożytku z akacjowego lub z malin są w bardzo dobrej kondycji i mogą przystąpić do pracy na kolejnych pożytkach. W tym okresie część pasieki może być zagrożona wejściem w nastrój rojowy, dlatego sytuacja w rodzinach musi ciągle znajdować się pod ścisłą kontrolą pszczelarza. Warto przypomnieć, że w pasiekach prowadzonych metodami tradycyjnymi czas po przekwitnięciu akacji traktowany był jako okres rójek. Po odebraniu miodu akacjowego pszczelarz, a często też jego bliscy, byli zaangażowani w obserwowanie pasieki i chwytanie rójek, którymi odbudowywano straty zimowe. Jeżeli zima miała przebieg łagodny i straty były niewielkie, schwytane roje wsypywano z powrotem do macierzaków, wzmacniając wyrojone rodziny przed pożytkiem z lipy.
Taki model gospodarki, jakkolwiek bardziej postępowy od stosowanej przez naszych pradziadów typowej gospodarki bartnej, nie może mieć miejsca w racjonalnie prowadzonej pasiece, tym bardziej pasiece wędrownej. Przygotowanie rodzin do pożytków musi przebiegać planowo, a ich kondycja nie może zależeć od szczęścia w łapaniu rojów. Miód pozyskany z rzepaku i akacji lub malin to zaledwie połowa możliwości produkcyjnych pasieki w sezonie. W połowie czerwca zaczynają kwitnąć lipy, pożytku dostarczają też inne rośliny, jak facelia, ogórecznik, gorczyca, a na terenach o słabszych glebach, gdzie uprawia się dużo żyta, głównym gatunkiem miododajnym są chabry bławatki. Wszystkie te pożytki mogą być wykorzystywane przez pasiekę wędrowną, lecz najczęściej pszczelarze wędrują na lipę. W czasie kwitnienia lip zaczyna się drugi ważny pożytek, gryka. Ponieważ tylko wczesna gryka dobrze nektaruje, nie zawsze udaje się uzyskać miód gryczany przez pasiekę, która wcześniej pracowała na lipie. Z kolei lipa nie jest wiernym pożytkiem, gdyż jej nektarowanie jest ściśle uzależnione od warunków pogodowych, to samo zresztą dotyczy gryki. Dlatego niejednokrotnie lepszy wynik uzyska się, wywożąc pasiekę na facelię lub ogórecznik, które dostarczają obfitego pożytku pod warunkiem, że są uprawiane na dobrych glebach
Rodziny po akacji powinny obsiadać przynajmniej dwa korpusy Wielkopolskie. Matka czerwi w dolnym korpusie, odgrodzonym od miodni poziomą kratą odgrodową. Rodziny, wykazujące objawy nastroju rojowego, należy osłabić przez odebranie 2 ÷ 3 ramek z czerwiem i pszczołami. Utworzonym w ten sposób odkładom poddaje się matki nieunasiennione lub unasiennione. Te które otrzymały matki czerwiące, zdążą jeszcze dojść do siły, pozwalającej skuteczne wykorzystanie późnego pożytku z wrzosów, nawłoci lub spadzi. Przed wywiezieniem pszczół na lipę, wczesną grykę lub inny równoległy pożytek, 2 ÷ 3 ramki z czerwiem przenosi się do miodni, a na ich miejsce wstawia się węzę. W sumie w rodzinach powinno być 6 ÷ 8 ramek z czerwiem w różnym wieku.
Przy transporcie rodzin na lipę należy zachować te same środki ostrożności, jak przy przewozie na akację. Noce są gorące i trzeba szczególną uwagę zwrócić na prawidłową wentylację przewożonych uli. Zarówno lipa, jak i gryka do dobrego nektarowania wymagają wilgoci. Natomiast facelia i ogórecznik obficie nektarują również w upalne, suche dni, z wyjątkiem lat o wyjątkowych suszach. Na każdym z tych pożytków rodziny rozwijają się znakomicie i są gotowe do pracy na kolejnych, o które jest już znacznie trudniej. Dlatego pszczelarze na ogół po przekwitnięciu lip przewożą pasiekę na pożytek gryczany, na którym pasieka pozostaje od trzech do pięciu tygodni, aż do zakwitnięcia wrzosów lub nawłoci. Co prawda gryka kwitnąca w sierpniu bardzo słabo nektaruje, lecz dostarczany przez nią wziątek, również ten pyłkowy, wystarczy, by nie doszło do zahamowania rozwoju rodzin. Gryka bowiem jest rośliną wybitnie pyłkodajną, czego nie można powiedzieć o lipie. Minimalny udział pyłku lipy w miodzie na poziomie 20 % wystarczy, by dany miód uznać za lipowy.
Miodobranie na lipie wykonuje się, podobnie jak poprzednie, przy pomocy przegonek. Tutaj też trzeba poczekać, aż miód będzie zupełnie dojrzały, a więc odbiera się tylko plastry całkowicie zasklepione lub przesuwa termon miodobrania na okres po zakończeniu pożytku. Mimo dużej siły większości rodzin i braku zajęcia dla pszczół, nastrój rojowy o tej porze nie stanowi już większego zagrożenia. Ustaje też budowa plastrów, dlatego po odebraniu korpusu z miodem na jego miejsce stawia się korpus z suszem, nie wymienia się już jednak ramek z czerwiem w gnieździe na węzę. Do wykorzystania dalszych pożytków przeznacza się tylko te rodziny, w których jest co najmniej 6 plastrów czerwia. W słabszych należy wymienić matki na młode lub po zlikwidowaniu starych matek połączyć je z odkładami, które były utworzone po rzepaku. Taką rodzinę, powstałą z połączenia odkładu ze słabszą rodziną produkcyjną, można wywieźć na kolejny pożytek wraz z resztą pasieki. Łączenie należy wykonać tak, by opdkład znalazł się w dolnym korpusie, a bezmateczna rodzina w górnym. Jeżeli nie ma pożytku, łączone rodziny należy podkarmić. Matki w słabych rodzinach wymienia się, ponieważ niewystarczająca siła rodzin wynika z ich słabej kondycji. Wszystkie rodziny w pasiece wędrownej przebywają w takich samych warunkach pożytkowych, jeśli więc któraś z nich nie nadąża z rozwojem, jest to spowodowane złą jakością matki.
Po przekwitnięciu lip pasieka jest zagrożona rabunkami, toteż wszystkie prace należy wykonywać szybko. Dlatego przy sprawdzaniu ilości czerwia w gniazdach nie trzeba wyjmować wszystkich ramek, wystarczy skontrolować zewnętrzne plastry z czerwiem, pomiędzy którymi też będzie czerw. W czasie tego krótkiego przeglądu odbiera się z gniazda plastry pełne miodu i na ich miejsce wstawia się ramki z suszem. Zazwyczaj są to skrajne plastry wypełnione nie tylko miodem z ostatniego pożytku, ale częściowo i miodem akacjowym.
Pasiekę na kolejny pożytek przewozi się tak samo, jak na akację i lipę, przede wszystkim dbając o wentylację. Na tych lipcowo – sierpniowych pożytkach pasieka pozostaje długo, do rozpoczęcia ostatniego pożytku, jakim jest wrzos lub nawłoć. Inaczej postępuje się, jeżeli ma w planach wykorzystania pasieki jest jeszcze późna spadź. Ten trudny do przewidzenia pożytek może wystąpić w każdej chwili, dlatego jeżeli pasieka ma pracować na spadzi, należy ją wywieźć jak najwcześniej. Wtedy prawdopodobieństwo trafienia na masowe pojawienie się owadów jest większe, dlatego miodobranie z ostatniego nektarowego pożytku lipcowego wykonuje się jak najszybciej.
Spadź iglasta, jakkolwiek bardzo obfita, występuje tylko w wybranych rejonach naszego kraju, przede wszystkim w dużych kompleksach lasów jodłowych. Znajdują się one na Podkarpaciu i w Regionie Świętokrzyskim. Nie każdą pasiekę można przewieźć na ten pożytek, najczęściej z powodu dużej odległości lub braku miejsca do jej ustawienia na terenie, gdzie spadź występuje. Niemniej pszczelarzom niemieckim opłaci się przewozić pszczoły na pożytki spadziowe nawet po kilkaset kilometrów, wydaje się więc, że i u nas takie wędrówki byłyby racjonalne. Większość jednak pszczelarzy prowadzących pasieki wędrowne z środkowej i północnej części kraju wybiera pożytek wrzosowy. Miód wrzosowy jest jednym z najbardziej poszukiwanych miodów odmianowych w Polsce i uzyskuje się za niego najwyższą cenę. Z tego powodu mniejszą popularnością cieszy się nawłoć, z której miód niewiele różni się w smaku od jasnego miodu wielokwiatowego.
Na gryce rodziny ustawia się na skraju plantacji, w niewielkim zagęszczeniu, po 15 ÷ 30 uli w grupie, w odległości około 500 m między grupami. Ponieważ gryka nektaruje przede wszystkim rano, pszczoły przez resztę dnia mogą być agresywne, należy więc ule ustawiać w miejscach oddalonych od siedzib ludzkich i uczęszczanych dróg. Pożytek gryczany kończy się, gdy pojawiają się pierwsze nasiona. Wtedy należy wykonać miodobranie, pamiętając o sprawdzeniu, czy w plastrach nie ma świeżego nakropu. Gryka może już przestać nektarować, ale w okolicy może się pojawić inny pożytek, na przykład z chwastów polnych (ognicha, łopucha),wierzbówki lub nawłoci. Zdarza się to jednak rzadko i na ogół miodobranie można przeprowadzić wtedy, gdy plastry z miodem gryczanym są w 2/3 zasklepione. Wykonuje się je tak samo jak wcześniejsze, używając przegonek. W miejsce zabranego korpusu z miodem ustawia się korpus z suszem, natomiast w gnieździe sprawdza się, na ilu ramkach jest czerw. Jeżeli co najmniej 6 plastrów jest zaczerwionych, rodzinę można wywieźć na następny pożytek, jakim jest wrzos lub nawłoć. Słabszym rodzinom wymienia się matki na młode czerwiącą lub łączy się je z rodzinami powstałymi z odkładów wykonanych jeszcze w maju, po pożytku rzepakowym. Przegląd rodzin na gryce wykonuje się podobnie jak po pożytku lipowym, bardzo sprawnie i szybko, ze względu na możliwość wywołania rabunku. Nie przegląda się całych gniazd, sprawdza się tylko skrajne ramki i zabiera się te zawierające miód. Przy okazji ocenia się siłę rodzin i określa liczbę ramek z czerwiem. Jeżeli pasieka ma być wywieziona na wrzosy, warto zabrać jak najwięcej miodu gryczanego, by potem nie zmieszał się on z miodem wrzosowym, Miód gryczany ma tak ciemne zabarwienie i charakterystyczny, ostry smak, że nawet niewielka jego domieszka wystarczy, by miód z kolejnego pożytku nie mógł być uznany za odmianowy miód wrzosowy.
Na wrzos wywozi się tylko najsilniejsze rodziny. Największe zbiory rokują rodziny w pełni obsiadające dwa korpusy, lecz takich w pasiece w połowie sierpnia może być niewiele. Po przywiezieniu rodzin na wrzos ocenia się jeszcze raz ich siłę i tym słabszym, obsiadającym tylko część plastrów w miodniach, zabiera się górne korpusy. Będą one gromadziły miód wrzosowy tylko w gniazdach. Do wykorzystania pożytku wrzosowego można też użyć rodzin, które rozwinęły się z odkładów wykonanych po rzepaku, jeżeli mają one co najmniej po 7 plastrów z czerwiem. Te rodziny będą na wrzosie też zajmować po jednym korpusie.
Na obfitym pożytku wrzosowym giną prawie wszystkie pszczoły lotne, rodziny więc są po jego zakończeniu znacznie osłabione w porównaniu z ich wcześniejszą kondycją. Dlatego najlepszą metodą właściwego przygotowania do zimy jest ich połączenie z o z odkładami wykonanymi po rzepaku i akacji. Tę czynność jednak wykonuje się później, najpierw należy odebrać miód wrzosowy.
Miodobranie wykonuje się po przywiezieniu pasieki na miejsce jej zimowego stacjonowania. Transport rodzin z wrzosów nie jest trudny, ponieważ pszczół w ulach jest mało, a noce bywają już chłodne, nie grozi wiec pszczołom zaparzenie. Odbiera się wszystkie ramki z miodem nie zawierające czerwia, również te nie do końca zasklepione. Nie należy się obawiać zbyt dużej zawartości wody w miodzie, ponieważ pod koniec kwitnienia wrzosów wziątek był już znikomy, wszystek miód powinien więc być już dojrzały. Oprócz tego zawartość wody w miodzie wrzosowym może być wyższa niż w innych miodach i dochodzić do 23 %, co pozwala przeprowadzić miodobranie tuż po przywiezieniu pasieki z pożytku.
Do odbioru miodu z nadstawek (miodni) można użyć przegonek, zaś plastry z miodem z gniazd odbiera się pojedynczo, strząsając i omiatając pszczoły. Zabiera się tylko ramki bez czerwia i w silnych rodzinach w ich miejsce wstawia się puste plastry, lekko przeczerwione. Rodzina , którą warto zimować, powinna obsiadać co najmniej 7 plastrów, z czego 2 ÷ 3 powinny być z czerwiem. Słabsze rodziny należy połączyć z odkładami utworzonymi po rzepaku lub akacji. Co prawda takie słabe rodziny też przezimują, ale nie osiągną kondycji pozwalającej na wykorzystanie w przyszłym sezonie pożytku rzepakowego. Rzepak wykorzystają na rozwój, co nie znaczy jednak, że dojdą do dużej siły na akację i kolejne pożytki, ponieważ przyczyną ich niezadowalającej siły są złej jakości matki.
Rodzinom przeznaczonym do połączenia zabiera się matki i stawia się je na kilka godzin koło odkładów. W tym czasie pszczoły lotne z łączonych rodzin rozlatują się do innych uli, co zapobiegnie ścinaniu się pszczół podczas łączenia. Po 5 ÷ 6 godzinach łączy się je, stawiając korpus z bezmateczną rodziną na korpusie z odkładem. Jeżeli w rodzinie dołączonej było dużo pszczół, taką nową, podwójną rodzinę należy zazimować na dwóch korpusach. Jeśli zaś pszczoły zmieszczą się w jednej kondygnacji, dodany górny korpus należy zabrać po wygryzieniu się w nim wszystkiego czerwia.
W trakcie miodobrania można też odebrać z gniazd plastry z miodem, na których jest niewielka ilość czerwia. Nie należy ich od razu wirować, lecz umieszcza się je w górnych korpusach wyznaczonych rodzin – inkubatorów. Są to silne rodziny, przygotowane do zimowli na 8 ÷ 10 ramkach. Czerw z plastrów w dostawionych nad ich gniazdami korpusach wygryzie się w ciągu kilku kolejnych dni, zasilając ogrzewające rodziny w pewną ilość młodych pszczół. Wtedy pozbawione czerwia plastry odbiera się i odwirowuje. Korpus z ramkami „inkubowanymi” musi być oddzielony od zasadniczej rodziny kratą odgrodową, by matka w przeznaczonych do odwirowania plastrach nie zaczęła czerwić.
Znajdujący się w plastrach miód wrzosowy przed wirowaniem należy podgrzać, ponieważ posiada on gęstą, galaretowatą konsystencję i zimny nie będzie wylatywał z plastrów. Oprócz tego przed umieszczeniem plastrów w miodarce miód rozluźnia się przy pomocy rozluźniaczy. Są dwa rodzaje rozluźniaczy: proste i wałkowe. Każda pasieka korzystająca z pożytku wrzosowego powinna być wyposażona w rozluźniacz, ponieważ bez jego użycia nawet połowa miodu może pozostać w plastrach. Wiruje się go tylko w miodarkach chordalnych (tangensowych), ponieważ w radialnych też nie wszystek wyleci z plastrów. Cedzi się miód wrzosowy jak najszybciej po odwirowaniu, gdy jest jeszcze ciepły i rzadki. Używa się do tego sit stożkowych lub cylindrycznych, mających większą powierzchnię cedzenia, ponieważ zwykłe sito płaskie szybko się zapcha. W miodzie wrzosowym przez długi czas utrzymują się pęcherzyki powietrza, co jest charakterystyczne dla czystego miodu tej odmiany.
Miodobranie z wrzosu wykonuje się około połowy września i jest to ostatni pożytek w pasiece. Jeszcze później zdarza się odbierać miód z nawłoci lub późnej spadzi, ale pasieka korzystająca z tych pożytków nie korzysta z wrzosów. Przy dobrej pogodzie nawłoć możw obficie nektarowa do połowy października, zaś późną spadź iglastą pszczoły mogą przymosić nawet do końca tego miesięcy. Pasieki korzystające z tak długotrwałego pożytku spadziowego muszą być do zimy przygotowane odpowiednimi metodami, w przeciwnym razie straty zimowe mogą być bardzo poważne. Nieco inaczej jest w przypadku korzystania z pożytku wrzosowego. Rodziny co prawda na wrzosach słabną, ginie bowiem większość pszczół lotnych, do czego przyczyniają się niskie temperatury zwłaszcza nad ranem i gęste pajęczyny, licznie snute pod koniec lata w lasach. Jednak wrzos dostarcza oprócz nektaru dużych ilości wartościowego pyłku, dzięki czemu rodziny rozwijają się jak na tę porę roku dość intensywnie i po zakończeniu pożytku pozostaje w nich dużo młodych pszczół i czerwia (mówi się nawet o odmłodzeniu rodzin pracujących na wrzosie). Dodatek miodu wrzosowego w zapasach zimowych nie szkodzi pszczołom tak jak dodatek spadzi, a pszczoły wychowane w czasie trwania obfitego pożytku wrzosowego są w dobrej kondycji. Można nawet zimować rodziny na czystym miodzie wrzosowym, co się jednak nie opłaci ze względu na wysoką cenę uzyskiwana za ten miód, wielokrotnie przewyższającą cenę cukru. Jednak uzupełnianie zapasów zimowych po odebraniu miodu wrzosowego, w drugiej połowie września lub w październiku może negatywnie wpłynąć na kondycję zimowanych rodzin. By do tego nie dopuścić, zapasy zimowe przygotowuje się innymi sposobami, które nie muszą prowadzić do osłabienia pasieki przed zimą, lecz wręcz przeciwnie, znacząco poprawią ich kondycję.
Taką prostą metodą, nieco pracochłonną, jest wcześniejsze przygotowanie plastrów z zasklepionymi zapasami cukrowymi. Robi się to w normalnych rodzinach produkcyjnych w którymś z wcześniejszych okresów bezpożytkowych. W górnych korpusach (miodniach) umieszcza się ramki z jasnobrązowym suszem i karmi się rodziny dużymi dawkami syropu. Pszczoły szybko zapełnią plastry zapasem i go zasklepią, a karmienie wpłynie korzystnie na rozwój rodziny, która na najbliższy pożytek będzie w jeszcze lepszej kondycji. Doskonałym rozwiązaniem jest użycie plastrów częściowo wypełnionych pierzgą. Przyda się ona bardzo na przedwiośniu rozwijającym się rodzinom, a przez zalanie syropem będzie dobrze zabezpieczona przed pleśnieniem i szkodnikami. Po zakończeniu karmienia plastry zabiera się z rodzin i przechowuje się je w szczelnym magazynie, zabezpieczonym przed barciakami, gryzoniami i oczywiście rabującymi pszczołami, które w okresie bezpożytkowym mogą zrabować cały zapas. W czasie miodobrania z wrzosu plastry z gotowymi zapasami wstawia się w miejsce zabieranych ramek z miodem oraz tych z czerwiem, które będą przeniesione do rodzin – inkubatorów w celu wygryzienia się reszty pszczół. Po takiej wymianie rodzina jest już zaopatrzona w zasadniczą część zapasów zimowych. Zależnie od potrzeb niektóre z rodzin trzeba będzie jeszcze dokarmić niewielka dawką syropu.
Drugi sposób, bardziej intensywny, to gospodarka z wykorzystaniem odkładów wykonanych po przekwitnięciu rzepaku i akacji. W ciągu ponad dwóch miesięcy odkłady te rozwiną się w silne rodziny, z których najlepsze będzie można wykorzystać nawet do pracy na pożytku z wrzosu. Te, które na wrzosie nie będą pracować, karmi się w połowie sierpnia. syropem lub inwertem, tak jak rodziny normalnie przygotowywane do zimy. Po zabraniu miodu rodzinom które wróciły z wrzosów, likwiduje się w nich matki i dołącza się je do wcześniej nakarmionych odkładów. Tak utworzone silne rodziny trzeba jeszcze dokarmić, ponieważ w plastrach rodzin pracujących wcześniej na wrzosie jest dużo czerwia zasklepionego, który w ciągu paru dni się wygryzie. Przerobienie niewielkich ilości pokarmu przez silne rodziny nie wpłynie negatywnie na ich kondycję, więc pójdą one do zimy w dużej sile i wiosną będą mogły dobrze wykorzystać wczesne pożytki. Przy zastosowaniu tego modelu gospodarki rozwiązany zostaje „odwieczny” dylemat pszczelarzy: jak wykorzystać wrzos (lub inny późny pożytek), by mieć silne rodziny na rzepak. Jak widać, można się z tym problemem uporać wykonując we właściwym czasie potrzebną liczbę odkładów, właściwie się nimi opiekując przez cały sezon i zasilając nimi w odpowiednim czasie wymagające tego rodziny. Gospodarka polegająca na wszechstronnym wykorzystaniu wcześniej wykonanych we własnym zakresie odkładów jest rozpowszechniona na zachodzie Europy i z powodzeniem może być stosowana u nas, przede wszystkim w intensywnie prowadzonych pasiekach wędrownych oraz korzystających z późnych pożytków spadziowych.

Początek lata w pasiece wędrownej (część 8)

rzepak

Rzepak powinien być pierwszym pożytkiem towarowym wykorzystywanym przez pasiekę wędrowną. Udaje się co prawda pozyskać miód z wcześniejszych pożytków jak mniszek, klony a nawet wierzby, lecz zdarza się to przy wyjątkowo sprzyjającej pogodzie, w lata o wczesnej wiośnie, umożliwiającej pasiece dynamiczny rozwój już od początku marca a nawet połowy lutego. Jednak zdarza się to na tyle rzadko, że nie planuje się wędrówek na te pożytki i zazwyczaj dostarczają one nektaru i pyłku wspomagającego wiosenny rozwój. Z kolei sady owocowe, jakkolwiek zajmujące duże areały, nie są na ogół traktowane jako źródło pożytku towarowego. Pasieki wywozi się na sady w celu ich zapylania, z pszczoły pożytek z drzew owocowych wykorzystują na rozwój. Nie zawsze się to udaje, ponieważ pożytek z sadów, w których stosowanych jest dużo zabiegów chemizacyjnych może spowalniać rozwój rodzin, a nawet być przyczyną zatruć pszczół.
Zbiory miodu rzepakowego zależą od siły rodzin, jakości plantacji i pogody. Silna rodzina bez problemu przyniesie 20 kg miodu, a zbiór rzędu 40 kg z ula nie należy do rzadkości i wcale nie jest rekordowy. Rzepak, z którego korzysta pasieka musi być jednak uprawiany na dobrej glebie, dobrze nawożony, zasiany we właściwym terminie i odchwaszczony. Temperatura w czasie kwitnienia rzepaku musi przekraczać w dzień 15° C. Zdarza się, że pszczelarz się zniechęci do korzystania z tego pożytku, sądząc że to dana odmiana rzepaku nie nektaruje, podczas gdy jest on uprawiany na zbyt słabej glebie, został późno zasiany lub w czasie kwitnienia było zimno. O wpływie temperatury na nektarowanie rzepaku wiedzą dobrze doświadczeni w wykorzystaniu tego pożytku pszczelarze. Zdarza się bowiem, że pszczoły nic nie przyniosą przez dwa tygodnie stacjonowania pasieki na środku rzepakowego pola, ponieważ jest zimno i wietrznie, wystarczą jednak 3 dni słońca i wzrost temperatury do 20°, by nadstawki zapełniły się miodem. Oprócz nektaru rzepak dostarcza również wysokiej jakości pyłku, dzięki czemu rodziny rozwijają się dynamicznie. Wędrówka na rzepak to nie tylko możliwość zwiększenia produkcji miodu, ale też sposób na doprowadzenie rodzin do wielkiej siły, potrzebnej do skutecznego wykorzystania kolejnych pożytków.
Zanim jednak wyruszy się w dalszą wędrówkę, należy odebrać miód rzepakowy. Miodobranie z rzepaku można robić, gdy 2/3 powierzchni plastrów są zasklepione. Najłatwiej jest wykonać miodobranie w pasiece wędrownej prowadzonej w ulach wielokorpusowych przy pomocy przegonek. Między korpusem z miodem i korpusem gniazdowym umieszcza się płytę z przegonkami kołowymi (korytarzowymi) lub sprężynowymi. Najlepiej zrobić to rano, wtedy pszczoły szybko opuszczają miodnię, ponieważ w ciągu dnia w ulu trwa wytężony ruch. Z reguły w górnym korpusie nie ma pszczół już po południu, lepiej jednak z zabraniem miodu poczekać do następnego dnia. Po zabraniu korpusów z miodem i przegonek od razu stawia się nowe wypełnione pustymi plastrami. Jeżeli pszczelarz nie dysponuje odpowiednim zapasem plastrów i żeby je „oddać”, trzeba najpierw odwirować miód, miodobranie robi się z tylu rodzin, z ilu zdąży się odwirować miód tego samego dnia. Każda pasieka wędrowna powinna być więc wyposażona w potrzebny zapas plastrów i korpusów lub nadstawek, gdyż tylko wtedy można przeprowadzić sprawnie miodobranie, jeżeli pożytek jest znacznie oddalony od domu pszczelarza. W przeciwnym razie rodziny będą się tłoczyć w części gniazdowej uli do czasu, aż pszczelarz odwiruje miód i przywiezie puste plastry z powrotem, co może trwać parę dni. Alternatywą tego jest wirowanie miodu w pasiece wędrownej, przy wykorzystaniu przewoźnej pracowni, w wynajętym pomieszczeniu lub bezpośrednio na pasieczysku. Takie rozwiązanie jednak sprawia znacznie więcej kłopotów oraz jest bardziej pracochłonne i kosztowne niż proste przywiezienie do pasieki pustych plastrów, wymiana ich na pełne i zabranie do pracowni w celu odwirowania.
Próba uproszczenia sobie pracy przez postawienie korpusu z pustymi plastrami na gnieździe i dopiero na nim przegonki oraz miodni, z której będą usunięte pszczoły, nie na wiele się zda. Odległość między miodnią i gniazdem będzie zbyt duża, by pszczoły chciały przechodzić na dół i utworzą one jakby drugą osieroconą rodzinę. Zresztą takie postępowanie tylko pozornie zmniejszy pracochłonność miodobrania: do ula przecież trzeba podejść jeszcze raz w celu zabrania kondygnacji z miodem. Wszystkie otwory w korpusie z miodem w czasie stosowania przegonki muszą być zamknięte, musi on być szczelny, a dolne krawędzie powinny dokładnie przylegać do płyty z przegonkami. W przeciwnym razie pszczoły będą wracać do miodni. W czasie miodobrania przy pomocy przegonek w miodni nie może być plastrów z czerwiem. Plastrów z czerwiem bowiem nie wolno wirować, poza tym pszczoły nie zechcą ich opuścić.
Równie sprawnie przebiega miodobranie przeprowadzone przy zastosowaniu aldehydu benzoesowego, użytego do usuwania pszczół z miodni. Potrzebne do tego są porowate płyty wielkości powałki korpusu ula lub nadstawki. Doskonale do tego się nadaje porowata (miękka) płyta pilśniowa. Płytę taka skrapia się niewielką ilością aldehydu, po czym kładzie się ją na górnych beleczkach ramek w miodni. Po kilku minutach pszczoły opuszczają nadstawkę, którą wymienia się na drugą, zawierającą puste ramki. Metoda ta jest skuteczna tylko w przypadku stosowania w miodni niskich ramek, na przykład pół-wielkopolskich, pół-dadantowskich, Apipolu itp, ponieważ na wyższych ramkach dużo pszczół zostaje w ich dolnej części. Zwiększenie dawki repelentu nie wpłynie na zwiekszenie zasięgu jego działania. Zastosowanie środków chemicznych odstraszających pszczoły wiąże się z ryzykiem przenikania ich do miodu, należy więc je stosować tylko wtedy, gdy wszystkie plastry są całkowicie zasklepione. Aldehyd benzoesowy kumuluje się też w wosku pszczelim. Węza wykonana z wosku wytopionego z plastrów, które wielokrotnie były traktowane tym środkiem, będzie niechętnie odbudowywana przez pszczoły.
Nie należy zabierać plastrów z niedojrzałym miodem. Jeżeli pasieka po miodobraniu z rzepaku ma być przewieziona na kolejny pożytek, na przykład z akacji lub malin, korpusy z miodem niedojrzałym trzeba pozostawić jeszcze na czas około jednego tygodnia. Bezcelowe jest wywożenie uli z niedojrzałym miodem rzepakowym na kolejny pożytek, ponieważ nie dość, że zmiesza się on z miodem z innych roślin, to do czasu następnego miodobrania skrystalizuje. Miód rzepakowy krystalizuje bardzo szybko i już po dwóch tygodniach jego pozyskanie z plastrów będzie niemożliwe. Dlatego plastry z rzadkim miodem rzepakowym należy zgrupować w wybranych rodzinach, które pozostaną jeszcze przez kilka dni na przekwitającej plantacji rzepaku. Ponieważ pożytek się już kończy, dopływ świeżego nektaru będzie znikomy i pszczoły szybko ten miód zagęszczą. Po jego odebraniu omawianą już metodą przy użyciu przegonek, resztę rodzin przewozi się na kolejny pożytek.
Po rzepaku rodziny są doskonale przygotowane do wykorzystania innych pożytków. Prawie wszystkie plastry w rodniach są pełne czerwia, zaś najsilniejsze rodziny mają po trzy korpusy pełne pszczół. W tej sytuacji część rodzin może wejść w nastrój rojowy, do czego przyczynia się w większości pasiek kilkudniowa przerwa w pożytkach, trwająca do rozpoczęcia nektarowania akacji. Do wyrojenia się rodzin nie można dopuścić, wyjście roju bowiem oznacza wyłączenie wyrojonej rodziny z dalszej produkcji. Dobrą metodą utrzymania rodzin w nastroju roboczym jest ich osłabienie przez odebranie części pszczół i zasklepionego czerwia i zrobienia z nich odkładów. Z każdej silnej rodziny zabiera się tyle ramek z czerwiem zasklepionym, by pozostało w nim sześć ramek czerwia. Nie wpłynie to negatywnie na wydajność rodziny na kolejnym pożytku, za to skutecznie zapobiegnie wyrojeniu.
Przy tworzeniu odkładów należy uważać, by nie zabrać matki. W tym celu przeznaczone do zabrania plastry z czerwiem przenosi się do miodni, po dokładnym otrząśnięciu i omieceniu z pszczół, zaś w ich miejsce w gnieździe wstawia się ramki z węzą. Przeniesione do miodni plastry kilku godzinach są obsiadane przez pszczoły i wtedy zabiera się je do drugiego ula lub ulika – transportówki. Można oczywiście zabierać plastry z czerwiem i pszczołami bezpośrednio z gniazda, ale dopiero po wcześniejszym zlokalizowaniu matki. Utworzone w ten sposób odkłady przewozi się na stanowisko stacjonarne, gdzie uzupełniane są ramkami z węzą lub suszem oraz poddaje im się matki. Odkłady takie trzeba dokarmić ciastem lub syropem, ponieważ jest w nich bardzo mało pszczół lotnych. W miarę rozwoju odkłady poszerza się węzą. Do końca sezonu rozwiną się one w silne rodziny, które będą się nadawały do zazimowania. Po połączeniu pod koniec lata takiego odkładu z rodziną produkcyjną, która przez cały sezon pracowała na kolejnych pożytkach wędrownych, powstanie bardzo silna rodzina, składająca się z 3 ÷ 4 kg pszczół. Takie rodziny po przezimowaniu będą się nadawały do wywiezienia na wczesne pożytki. Przy okazji łączenia dokona się wymiana matki na młodą, tegoroczną, pochodzącą z odkładu. Odkłady niedługo po utworzeniu, gdy wygryzie się już czerw a młode matki jeszcze nie zdążą się rozczerwić, należy odymić przeciwko warrozie.
Opisana metoda negowana jest czasami przez tych pszczelarzy, którzy uważają, ze tworzenie odkładów odbywa się kosztem siły rodzin macierzystych. Według tych poglądów rodziny produkcyjne na skutek zabrania kilku ramek z czerwiem i z pszczołami osłabną i nie poradzą sobie z kolejnym pożytkiem, co najwyżej wykorzystają go jako rozwojowy. Stało by się tak, gdyby odkłady robić ze słabych rodzin, obsiadających kilka ramek gniazdowych i nadstawkę, opiekujących się 5 ÷ 6 plastrami czerwia w gnieździe. Odkłady wykonuje się z rodzin najsilniejszych, które bez tego zabiegu mogłyby się wyroić i do wymaganej siły nie doszłyby ani na nastepnym, ani na kolejnych pożytkach. Korzyści wynikające z późniejszego wykorzystania odkładów (łatwa i skuteczna wymiana matek, zazimowanie bardzo silnych rodzin) w zupełności rekompensują koszty poniesione na ich przygotowanie (praca, karmienie, dodatkowe ule lub uliki). Alternatywą dla tworzenia odkładów byłoby wcześniejsze ograniczenie czerwienia matek na kilku plastrach w gnieździe.
Rozwój rodzin na obfitych pożytkach przebiega ciągle i w zasadzie nic pszczelarza nie kosztuje, odbywa się bowiem kosztem pożytku naturalnego. Tak jest nie tylko na rzepaku, ale i na wszystkich kolejnych pożytkach, w efekcie czego rodziny są przez cały sezon silne i nie zagrażają im choroby. Tym intensywna gospodarka wędrowna różni się od stacjonarnej z wykorzystaniem nielicznych, oddzielnie występujących pożytków, gdzie rodziny trzeba najpierw do pożytku przygotowywać, zaś później, przed okresem bezpożytkowym, ograniczać ich rozwój. W pasiece wędrownej pszczoły do kolejnych pożytków przygotowują się same, pszczelarz musi tylko zapewnić młode matki i miejsce na czerw w gniazdach. Nie ma też problemu z wychowem nadmiernych ilości pszczół – będą one pracować na kolejnym pożytku.
Kolejnymi pożytkami wykorzystywanymi przez pasiekę wędrowną po przekwitnięciu rzepaku są akacje (robinia akacjowa) lub maliny. Niestety, nie da się tych dwóch pożytków wykorzystać po kolei, występują one bowiem niemal równocześnie, co najwyżej można rozdzielić pasiekę i część uli wywieźć na akację, a resztę na malinę. Wtedy pozyska się dwie odmiany miodu, różniące się od siebie zasadniczo, mimo że zbierane były w tym samym czasie. Są też w Polsce plantacje późnych malin, zwanych jesiennymi, które zakwitają na przełomie lipca i sierpnia, uprawiane z myślą o zbiorze owoców pod koniec września. Jednak obecnie areał uprawy maliny jesiennej jest niewielki i nie liczy się ona jako pożytek towarowy.
Rodziny wywożone na akację powinny być silne i są silne, ponieważ pożytek rzepakowy doskonale wpłynął na ich rozwój. Nawet te, które kwitnienie rzepaku przywitały zaledwie z półnadstawkami, teraz będą już obsiadać dwa pełne korpusy, zaś w ich gniazdach będzie po 6 ÷ 8 plastrów pełnych czerwia. Pozostałe rodziny są jeszcze silniejsze, dzięki czemu dobrze wykorzystają szykujący się bardzo obfity pożytek. Pamiętać jednak należy, że pożytek akacjowy jest krótkotrwały: roślina ta kwitnie na ogół około 10 dni. Ponieważ nektaruje wyjątkowo obficie, wszystkie wolne plastry, również te w części gniazdowej, są zalewane nakropem, wskutek czego czerwienie matek może całkowicie ustać. Tak krótki okres trwania pożytku to zdecydowanie za mało, by rodziny pszczele osłabły na skutek „wypracowania się” pszczół. Po przekwitnięciu akacji rodziny nadal są silne, nie ma natomiast prawie wcale czerwia do karmienia. Mało tego, wygryzają się nowe pszczoły z czerwia pochodzącego z jajeczek złożonych przed rozpoczęciem pożytku. Dlatego w większości polskich pasiek, w których drugim i głównym pożytkiem jest akacja, pierwszy tydzień po jej przekwitnięciu jest okresem rójek. W racjonalnie prowadzonej pasiece nie można sobie pozwolić na tak archaiczny podział sezonu, tym bardziej nie powinno to mieć miejsca w pasiece wędrownej. Dlatego pszczelarze stosują różne metody utrzymania w ryzach dążących do rójki rodzin, a ich wybór jest uzależniony od planów dalszego wykorzystania pasieki.
W sytuacji, gdy akacja jest pożytkiem ostatnim lub w tydzień po jaj przekwitnięciu planowane jest wykorzystanie pożytku z lipy, bardzo zresztą kapryśnego i trudnego do przewidzenia, odpowiednio wcześniej ogranicza się czerwienie matek. Robi się to, umieszczając matkę na dwóch ÷ trzech plastrach gniazdowych w izolatorze z kraty odgrodowej. Z kolei w pasiece, którą czeka jeszcze bardzo dużo pracy nie tylko na lipie, ale też na kolejnych pożytkach, takie postępowanie byłoby nieuzasadnione. Rodziny w pasiece wędrownej muszą się rozwijać, lecz rozwój ten musi być kontrolowany. Ze względu na duże zagrożenie rójką po zakończeniu pożytku z akacji, rozwój nie może być tak żywiołowy jak przed zakwitnięciem rzepaku.
Dlatego czerwienie matek jest ograniczone do jednego korpusu gniazdowego. Niektórzy pszczelarze doprowadzają rodziny do jeszcze większej siły, pozwalając matkom czerwić na dwóch korpusach, zaś na początku pożytku ogranicza się je na jednej kondygnacji lub nawet na kilku ramkach. Tak silne rodziny przyniosą bardzo dużo miodu z akacji lub malin, ale przy załamaniu pogody mogą natychmiast się roić.
Przewóz pszczół na akację jest przedsięwzięciem wymagającym dużej uwagi, ponieważ rodziny są bardzo silne, a na zewnątrz jest już ciepło, zarówno w dzień jak i w nocy. Pasiekę trzeba więc odpowiednio przygotować, zapewniając dobrą wentylację przewożonym rodzinom, a tym najsilniejszym dostawić każdej pusty korpus, w którym zgromadzi się nadmiar pszczół. Po przywiezieniu uli na pożytek jak najszybciej należy otworzyć wylotki, by pszczoły mogły obniżyć temperaturę w gniazdach, która po transporcie w upalną noc może być za wysoka. Pasiekę ustawia się zawsze możliwie najbliżej pożytku, ale teraz odległość nie ma już takiego dużego znaczenia, jak przy korzystaniu z rzepaku.
Jeżeli pogoda dopisze, pszczoły pracują intensywnie i w wyjątkowo korzystne lata udaje się na akacji wykonać dwa miodobrania. W czasie upałów nektar jest gęsty i po przyniesieniu do ula pszczoły bardzo szybko odparowują z niego nadmiar wody, po czym natychmiast zasklepiają gotowy miód. Ponieważ przerabianie takiego nektaru trwa krótko i ilość enzymów dostarczanych z śliną jest niewielka, świeżo odebrany miód może zawierać dużo nie rozłożonej do cukrów prostych sacharozy. W takim miodzie może jej nawet być 13 ÷ 14 %, a więc dużo więcej, niż przewiduje obowiązujące rozporządzenie. Jednak w trakcie przechowywania zawartość sacharozy w takim miodzie spada na skutek ciągłej działalności enzymu i już we wrześniu może wynosić poniżej 5 %. Dlatego nie należy się zrażać tym, że świeży miód akacjowy może sprawiać wrażenie zafałszowanego, tylko spokojnie poczekać. Poza tym miód akacjowy i produkt powstały po przetworzeniu przez pszczoły syropu cukrowego znacznie różnią się od siebie organoleptycznie.
Zdarza się, że zawartość wody w odebranym przez pszczelarza miodzie akacjowym jest zbyt wysoka, niż przewidziana w obowiązującym rozporządzeniu. Tę sytuację pszczelarze tłumaczą nie spotykanym gdzie indziej zachowaniem pszczół, polegającym na zasklepianiu miodu niedojrzałego, o zawartości wody powyżej 20 %. Pszczoły, zaskoczone wyjątkowo obfitym pożytkiem miałyby nie zdążyć odparować potrzebnej ilości wody z przyniesionego nektaru i zasklepiają miód zbyt rzadki. Tymczasem pszczoły nigdy nie zasklepią miodu o zbyt dużej zawartości wody, a dojrzały miód akacjowy charakteryzuje się zazwyczaj największą gęstością spośród wszystkich pozyskiwanych w Polsce miodów i często udział w nim wody nie przekracza 15%. Dotyczy to zwłaszcza miodu pozyskiwanego w czasie wyjątkowo obfitego nektarowania akacji, przy upalnej pogodzie. Przyczyną pozyskiwania zbyt rzadkiego miodu jest postępowanie pszczelarza w czasie miodobrania, który odbiera miód niedojrzały, chcąc szybciej przygotować pszczołom miejsce na składowanie kolejnych partii nektaru. Czasem odbywa się to w sposób zupełnie nieświadomy, ponieważ wirowane są ramki prawie całkowicie zasklepione. Wystarczy jednak niewielka ilość nektaru, który pszczoły złożą w dniu miodobrania w rzędzie niezasklepionych komórek w dolnej części plastra, by zawartość wody w odwirowanym miodzie przekroczyła 20 %. Dlatego przed przystąpieniem do miodobrania należy się upewnić, czy w plastrach w miodni nie ma świeżego nakropu. W tym celu wstrząsa się energicznie nie do końca zasklepionym plastrem i jeżeli wylatuje z niego nawet niewielka ilość rzadkiego nektaru, miodobranie należy odłożyć na później.
Jeżeli wszystkie plastry w miodni są wypełnione miodem i świeżym nektarem, a pożytek trwa w najlepsze, silnym rodzinom należy dostawić po jednym korpusie wypełnionym plastrami z suszem. Wstawia się go jako drugi, między korpusem gniazdowym a wypełnioną niedojrzałym miodem nadstawką. Z odbiorem miodu należy zaczekać do czasu, aż dojrzeje, co nie będzie trwać długo, ponieważ pożytek akacjowy należy do krótkotrwałych. Na terenach, gdzie dominują akacje rzadko trafia się kolejny pożytek na tyle obfity, by pszczoły nie uporały się z całkowitym zagęszczeniem i zasklepieniem zgromadzonego wcześniej nektaru. Nie należy zaś odbierać miodu niedojrzałego z myślą, że nadmiar wody wyparuje z niego później, po odwirowaniu, w czasie przechowywania w ciepłym magazynie. Miód jest higroskopijny i zawartość w nim wody może się nawet zwiększyć, dlatego wszystkie czynności związane z jego przygotowaniem należy pozostawić pszczołom.
Miodobranie z akacji w pasiece wędrownej wykonuje się przy pomocy przegonek, tak samo jak odbiór miodu rzepakowego. Wszystkie czynności z tym związane należy przeprowadzić sprawnie, ponieważ w tym czasie może brakować innych pożytków, co będzie przyczyną rabunków. Ponieważ miód akacjowy jest bezbarwny i bardzo wolno krystalizuje, jego część, zwłaszcza ten zgromadzony nad czerwiem w ramkach gniazdowych może pozostać do następnego miodobrania. Kolejne pożytki, tradycyjnie wykorzystywane przez pasiekę wędrowną, to lipa i gryka. Na terenach, gdzie te rośliny nie występują, można poszukać plantacji ogórecznika, facelii, gorczycy lub rzepaku i rzepiku jarego.